Tradycja to nasza pasja

AJA
Od trzech lat w Szkole Podstawowej w Waganowicach działa Koło Regionalne. Stworzyła go z miłości do tradycji nauczycielka matematyki Zofia Wcisło. Pomieszczenia, zajmowane kiedyś przez lokatorów szkoły, pani Zofia wraz ze swoimi uczniami od podstaw remontowała, malowała i upiększała. Powstało w ten sposób miejsce, w którym dwa razy w tygodniu dzieci spędzają wolny czas, ucząc się o czym rzadko piszą podręczniki: ludowej tradycji.

Waganowice

   - Spotykamy się głównie w piątkowe popołudnia, ale jeśli jest taka potrzeba - to także we wtorki. Dzieci bardzo chętnie przychodzą do swojego klubu. Oprócz zajmowania się sprzętem komputerowym z dostępem do Internetu i ping-pongiem odtwarzamy tradycyjne przedmioty, kiedyś bardzo popularne - mówi Zofia Wcisło.
   Jej podopieczni wykonują stroiki świąteczne, suche bukiety, wieńce dożynkowe, zbierają stare przepisy kulinarne, wyszywają, haftują. Wymyślili i zrealizowali ubiegłoroczny konkurs "Moja mała Ojczyzna", w którym udział wzięły reprezentacje gminnych szkół podstawowych.
   Ostatnim przedsięwzięciem Koła Regionalnego były jednodniowe warsztaty garncarskie, zorganizowane przy udziale studentów akademii sztuk pięknych z Krakowa, Poznania i Wrocławia.
   - Całkiem przypadkiem dowiedziałam się, że syn znajomych, Michał Moskowczenko, który mieszka w Klimontowie w gminie Proszowice, zajmuje się garncarstwem. Nasze rozmowy i przygotowania do warsztatów trwały prawie rok, ale udało się. Michał i jego koledzy: Michał Blak z krakowskiej ASP, Radosław Dudziak z ASP w Poznaniu i Rahim Ajdarewić Hajdari z ASP w Krakowie przyjechali do Waganowic i poprowadzili bardzo interesujące zajęcia. Dzieci poznały dzieje produkcji glinianych naczyń w Małopolsce na przestrzeni wieków, jednak najbardziej atrakcyjna była możliwość samodzielnego lepienia naczyń - opowiada nauczycielka.
   Michał Moskowczenko sam skonstruował koło garncarskie i zbudował piec do wypalania glinianych naczyń. Uczył podczas zajęć wytwarzać naczynia techniką prehistoryczną - z wałeczków. Polega to na tym, że z przygotowanej masy formuje się ręcznie wałeczki, z których - przez doklejanie jednego do drugiego - formuje się czerep naczynia. Tak wykonany przedmiot wolno się wysusza, następnie zanurza w warstwie szkliwa i wypala przez 24 godziny w temperaturze dochodzącej do 1250 stopni Celsjusza. Po dziesięciu godzinach naczynie można wyjąć z pieca; jest gotowe.
   Ponad 30 dzieci wraz z rodzicami - niektórzy wymagali bowiem dodatkowej pomocy z uwagi na trudności w rozwoju; w szkole istnieją klasy integracyjne - oraz zainteresowanymi dorosłymi próbowali swoich sił w garncarskim rzemiośle. Frajda była wielka.
   - To nie ostatnie tego typu zajęcia. Nawiązuję kontakt z artystką ludową Natalią Gąciarz z Brończyc, która szyje i haftuje krakowskie gorsety. Chcielibyśmy sami uszyć taki strój. Nie martwię się o pieniądze na ten cel, gdyż przy każdej szkolnej okazji organizujemy loterię fantową, z której dochód przeznaczamy na potrzeby koła - zapowiada Zofia Wcisło.
Tekst i fot.: (AJA)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie