Tragiczna zwłoka

ALG
W wiadomość przekazaną nam przez anonimowego informatora trudno było uwierzyć. W jednej z miejscowości powiatu proszowickiego doszło do wypadku. Mężczyzna w średnim wieku spadł z drzewa owocowego na tunel foliowy, przebił go i zranił się o drewnianą tyczkę, służącą do podtrzymywania pomidorów. Obrażenia okazały się tak poważne, że człowiek zmarł. Najistotniejszy w tym jest fakt, że między wypadkiem, a dowiezieniem poszkodowanego do szpitala minęło kilka dni.

Między wypadkiem, a udzieleniem pomocy lekarskiej minęło kilka dni

   Choć ranny nie mieszkał samotnie, przez kilka dni nikt nie zawiózł go do lekarza ani nie wezwał karetki pogotowia. On sam, choć był przytomny, również tego nie zrobił. - Pacjent trafił do nas 28 czerwca o godzinie 5.30. Z wyjaśnień rodziny wynikało, że od wypadku minął około tydzień. Wcześniej poszkodowany zdecydowanie nie zgadzał się na wezwanie pomocy lekarskiej - powiedział nam dyrektor SP ZOZ w Proszowicach Piotr Bożek.
   Na pytanie, czy gdyby pomoc została udzielona wcześniej, były szanse na uratowanie życia pacjenta, nie chciał udzielić jednoznacznej odpowiedzi. - Rana była potworna, choć nie chcę mówić o szczegółach ze względu na ochronę danych pacjenta. Sytuację pogarszało jeszcze to, że mężczyzna był bardzo otyły. W takich przypadkach rany goją się o wiele trudniej.
   Zmarłego znał kierujący pobliskim ośrodkiem zdrowia Antoni Kralka. - Byliśmy zdziwieni, gdy dowiedzieliśmy się o jego śmierci. Wcześniej nie wiedzieliśmy nic o wypadku. Ani sam poszkodowany, ani nikt inny nie zgłaszał tego w ośrodku. Teoretycznie jest możliwe, że rodzina nie wiedziała o wypadku, ale praktycznie nie wydaje mi się to prawdopodobne. Rana musiała być ogromnie bolesna, pacjent musiał cierpieć. Dlatego ta wersja wydaje mi się nie do pomyślenia - twierdzi.
   Powodem tego, że mężczyzna nie chciał, aby wezwano do niego lekarzy mógł być charakter odniesionych obrażeń. - Trudno jednoznacznie ocenić tę sytuację. My możemy się opierać tylko na zeznaniach rodziny. Jeżeli pacjent jest przytomny i nie chce, żeby udzielono mu pomocy, liczy się jego wola. Nie możemy, na przykład, takiej osoby zabrać do szpitala. Z drugiej strony jednak ludzie wzywają często pogotowie z tak błahych powodów. Tu mieliśmy do czynienia z poważnymi obrażeniami - odpowiedział Piotr Bożek.
   Antoni Kralka zapewnił z kolei, że gdyby wiedział o zaistniałym zdarzeniu pojechałby do domu na wizytę i starał nakłonić pacjenta na leczenie. - Mieliśmy już takie przypadki i jakoś zawsze udawało nam się przekonać ludzi, że powinni skorzystać z pomocy lekarskiej. Przecież to nie był stary człowiek.(ALG)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie