Trener bierze na siebie odpowiedzialność za wynik

Redakcja
Dla Przeboju Wolbrom po raz kolejny wiosną własne boisko nie okazało się atutem, bowiem przegrał na nim ze zdegradowanym już MKS Stąporków 1-2 (1-1), co chwały drużynie nie przynosi.

III LIGA PIŁKARSKA. Przebój Wolbrom po raz kolejny przegrał jedną bramką, tym razem z MKS Stąporków 1-2 (1-1)

Dla wolbromian była to już czwarta porażka z rzędu i siódma w ośmiu ostatnich spotkaniach. – Brak mi słów, żeby cokolwiek powiedzieć po kolejnym przegranym meczu jedną bramką, które stały się zmorą tej wiosny – rozpoczyna Jarosław Rak, trener Przeboju. – Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przeprosić kibiców za ten wynik, bo choć ostatnie mecze wiosny nie mają dla nas stawki, to jednak z pewnymi przeciwnikami przegrać po prostu nie wypada i mam tego świadomość. Jednak jakoś w tym składzie personalnym dotrwamy do końca sezonu.

Początek meczu nie zapowiadał porażki Przeboju. – Przecież prowadzenie objęliśmy już w 30 sekundzie – przypomina Jarosław Rak. – Mieliśmy wiele okazji do poprawienia wyniku i nawet stracona przed przerwą bramka nie wpędziła mnie w kompleksy. Byłem przekonany, że kolejne gole są dla nas kwestią czasu. Ktoś może powiedzieć, że jak się ma punkt, to powinno się go szanować. Albo inaczej, jak nie można wygrać to trzeba starać się przynajmniej zremisować. Jednak trudno zapanować nad pragnieniem wygranej moich młodych zawodników, chcących zwyciężać, bo przecież cały sezon uczę ich ofensywnej gry. Podobnie do mnie mają dość tych niesprawiedliwych porażek i to chęć wygranej ciągnie ich do przodu, a rywalom w końcówce po raz kolejny udało się nas pogrążyć. Najchętniej po takim meczu wyłączyłbym telefon, by spokojnie zebrać siły. Najtrudniejszym zadaniem po takim spotkaniu jak ze Stąporkowem jest rozmowa z dziennikarzami, bo to za ich pośrednictwem rozmawiam z kibicami. Chciałem im przekazać, że całą odpowiedzialność za słabą wiosnę biorę na siebie – podkreśla szkoleniowiec.

Trener szuka różnych rozwiązań personalnych, by zespół odnalazł skuteczność. – Takie porażki jak ze Stąporkowem bolą mnie szczególnie, bo sam byłem napastnikiem – przypomina. – Staram się tłumaczyć zawodnikom, jak się mają zachować w poszczególnych sytuacjach, ale w decydującym momencie to oni muszą podjąć prawidłową decyzję, wybrać wariant rozwiązania sytuacji bramkowej, czy wreszcie jak ułożyć nogę do strzału. Sam jestem zaskoczony wynikami zespołu, bo przecież jesienią też nie mieliśmy kłopotów z wypracowywaniem pozycji bramkowych i strzelaniem goli. Liczyłem, że wiosną będzie tylko lepiej, a jest odwrotnie – podkreśla szkoleniowiec.

Szansę pokazania się dostał 17-letni Adrian Słowiński z Mateuszem Osuchem. – W najbliższym meczu, w Andrychowie, przyjdzie nam zagrać bez sześciu podstawowych zawodników, więc coraz młodsi wychowankowie będą dostawać szansę zaprezentowania swoich umiejętności i tak dogramy ten sezon. Co będzie po nim? Czas pokaże – kończy wolbromski szkoleniowiec.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie