Trenerem Serb czy Bośniak?

Redakcja
Zespół koszykarek Wisły prawdopodobnie będzie miał nowego trenera, a sponsor strategiczny Can-Pack pozostanie z zespołem.

Rozmowa z prezesem Jerzym SarnĄ, jednym z szefów firmy Can-Pack SA

- Jak Pan, z pozycji sponsora drużyny, ocenia występy wiślaczek w minionym sezonie?
   - Jestem generalnie zadowolony - mówi Jerzy Sarna. - Wisła Can-Pack wywalczyła w zasadzie to, o czym mówiliśmy przed sezonem. Znalazła się w finale mistrzostw Polski, została wicemistrzem, była druga w Pucharze Polski, zadebiutowała w eurolidze, wychodząc z grupy do czołowej szesnastki klubów kontynentu.
- Czyli - same pochwały?
   - Nie bez pewnych uwag. Zamiast z drugiej pozycji, do play-off wystartowaliśmy dopiero z trzeciej - przydarzały się więc potknięcia w trakcie rozgrywek ligowych. Także finał Pucharu Polski przegraliśmy zbyt łatwo. Niemniej trudno narzekać, bo, jak wspomniałem, zasadnicze cele zostały osiągnięte.
- Te potknięcia mogły wynikać choćby z późnego poznania się zespołu przed rozgrywkami oraz zbyt częstych kontuzji, na które narzekały szczególnie koszykarki zagraniczne. Hiszpanka Lopez praktycznie nie grała - czy to nie wyrzucone pieniądze?
   - Nie da się przewidzieć wydarzeń losowych. Nic nie wskazywało, że Lopez spędzi sezon u lekarzy, a nie na placu gry. Urazy nie omijały też Amerykanki Smith, dlatego musieliśmy ją zamienić na Tillis, także nie zawsze w pełni zdrowa była Johnson. Ta seria kontuzji miała jakiś wpływ na poziom gry drużyny. Druga rzecz: zespół rzeczywiście powstał bardzo późno. Do ostatniej chwili gromadziliśmy zawodniczki i zespół praktycznie poznawał się w trakcie rozgrywek. Teraz stworzymy drużynie więcej czasu na wspólne treningi.
- Firma sponsoruje Wisłę już dwa lata...
   - Zaczynaliśmy współpracę z klubem, który kiedyś dominował w żeńskiej koszykówce, a przy naszym spotkaniu walczył gdzieś w środku tabeli. Pierwszy rok to było poznawanie się; my, jako firma, weszliśmy w świat koszykówki, to była dla nas zupełnie nowa sfera działania. Poznawaliśmy warunki, w jakich trzeba działać, zobaczyliśmy, jak budować silną drużynę. Ten pierwszy sezon nazwałbym testowym. Uznaliśmy, że nasza współpraca jest warta kontynuowania, trzeba dla Krakowa przywrócić dawną wielkość wiślackiej koszykówki. Podwoiliśmy w drugim sezonie budżet, co pozwoliło nam na znaczne wzmocnienie składu - ściągnięcie Amerykanek, Białorusinek i Serbek.
- Współpraca trwa, na co Pan liczy w trzecim wspólnym sezonie?
   - Na dalszy marsz zespołu w górę. Skoro mamy wicemistrzostwo, to teraz trzeba walczyć o złoty medal!
- Z Lotosem, który jest od siedmiu lat niedościgniony w Polsce?!
   - Każda seria się kończy. Wisła Can-Pack, walcząc ostatnio z Lotosem, była drużyną nową, w nadchodzących rozgrywkach będzie już bardziej doświadczona. Chcemy tworzenie składu zakończyć jak najszybciej, aby spokojnie przygotować się do sezonu. Drużyna wystartuje z wyższego pułapu niż rok temu, bo kilka zawodniczek, które się sprawdziły, zostanie i na tej bazie zbudujemy kolejny skład.
- Czy wystartujecie w eurolidze, która ulega uszczupleniu?
   - Są z tym perturbacje, decyzje mają zapaść 26 czerwca. Chcielibyśmy znów grać w eurolidze, pod tym kątem szykujemy budżet, ale trzeba czekać na ustalenia. Gdyby się nie udało, to zagramy w innym europejskim pucharze.
- Kto poprowadzi zespół w nowym sezonie? Jak słychać, ma to być trener zagraniczny...
   - Tak, tym razem sięgamy po szkoleniowca z krajów bałkańskich. Mamy trzech kandydatów, trwają rozmowy. Bomelin Omanic to trener z Bośni i Hercegowiny, prowadził m.in. koszykarki Żeleznicara Sarajewo. Inny kandydat to Slobodan Lukic z Serbii i Czarnogóry, który szkolił wiele klubów i reprezentację kraju. Mamy jeszcze ofertę doświadczonego Serba Bukvicia. Będziemy z nim rozmawiać, jak tylko zjawi się w Krakowie.
- Czy drogi jest transfer trenera z zagranicy?
   - Powiem, że tańszy niż dobrej klasy koszykarki. Nie tylko cena wchodzi w grę, ale i zdolności kandydata do zaaklimatyzowania się w polskim otoczeniu. Wybranie szkoleniowca nastąpi niebawem.
- Czy poprzedni trener Wojciech Downar-Zapolski pozostanie w Wiśle?
   - Nie jest przewidywana jego dalsza praca.
- Co się zmieni w samej drużynie?
   - Podpisaliśmy kontrakty z Serbkami Perovanovic i Skerovic, Białorusinką Trafimawą, oraz z Gburczyk. Kilka krajowych koszykarek Wisły ma ważne kontrakty. Finalizujemy umowę z Białorusinką Kress. Na pewno zrezygnujemy z Hiszpanki Lopez, Amerykanek Smith i Tillis, a także - na 90 procent - z Johnson...
- …której zagrania wzbudzały nieraz furorę na widowni.
   - Ale też analiza potrzeb wskazuje na zmianę. Poszukujemy zawodniczek na pozycjach: jeden, trzy, pięć. Penetrujemy kilka kierunków, w tym amerykański. Na pewno swoje zdanie dołoży tu nowy trener.
Rozmawiał: JAN OTAŁĘGA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie