Trenerzy Wisły przegrali zakład z piłkarzami

TYM
Serb Ivica Iliev (w środku) zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Wisły Fot. Michał Klag
Serb Ivica Iliev (w środku) zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Wisły Fot. Michał Klag
SŁAWKÓW. Zespół "Białej Gwiazdy" obdarował dziewięcioma golami widownię w rodzinnym mieście właściciela krakowskiego klubu Bogusława Cupiała

Serb Ivica Iliev (w środku) zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Wisły Fot. Michał Klag

MKS Sławków - Wisła Kraków 0-9 (0-6)

0-1 Małecki 4, 0-2 Małecki 10, 0-3 Małecki 17 z karnego, 0-4 Małecki 23, 0-5 Iliev 31, 0-6 Lamey 43, 0-7 Małecki 51, 0-8 Małecki 81, 0-9 Burliga 89. Sędziował Tomasz Faracik z Sosnowca.

Wisła: Jovanić (46 Kurto) - Lamey (46 Burliga), Jaliens (46 Kowalski), Bunoza (46 Czekaj), Paljić (46 Skołorzyński) - Stanek, Brud, Sobolewski (46 Jirsak), Garguła, Iliev (46 Chrapek) - Małecki.

Od mocnego uderzenia rozpoczęli wiślacy mecze sparingowe przed nowym sezonem. W spotkaniu z A-klasowym MKS Sławków rozegranym z okazji 90-lecia tego klubu, strzelili rywalom 9 goli. Postacią numer 1 spotkania okazał się Patryk Małecki, który zdobył aż 6 bramek. Pierwsze występy i trafienia dla Wisły zaliczyli też nowi zawodnicy Ivica Iliev i Michael Lamey.

- Bardzo piękna okolica - mówił przed meczem trener Wisły Robert Maaskant, który w Sławkowie wraz z piłkarzami "Białej Gwiazdy" witany był bardzo serdecznie.

Przed spotkaniem podkreślano, że mogło się ono odbyć dzięki Sabinie Cupiał, matce właściciela Wisły Bogusława Cupiała. Wystarczyło, że zapytała syna, czy mogłoby dojść do takiego meczu i stał się on faktem. Pani Sabina chodzi na spotkania "Białej Gwiazdy" i oczywiście zasiadła też na trybunach stadionu w Sławkowie. Przywitano ją wielkimi brawami i kwiatami.

Działacze MKS Sławków byli bardzo zadowoleni, że gościli u siebie drużynę mistrzów Polski. Mecz wywołał bardzo duże zainteresowanie. Trybuny stadionu wypełniły się po brzegi, a to oznaczało dodatkowy zastrzyk finansowy w kasie klubu. Do spotkania mogło jednak nie dojść. Okazało się, że w noc poprzedzającą mecz ktoś na boisku w Sławkowie wyciął jedną z bramek, a drugą zniszczył. Sławkowianie znaleźli jednak na to sposób i wycieli bramkę z boiska rezerwowego, którą przestawili na główną murawę.

Mecz przebiegał zgodnie z oczekiwaniami. Wisła od początku zdominowała rywali. Już po 23 minutach krakowianie prowadzili 4-0 po bramkach Małeckiego. Przed przerwą swoje gole dorzucili debiutanci Iliev i Lamey. Trudno jednak oceniać ich przydatność do zespołu na tle takiego przeciwnika.

- Ten mecz był dla nas jak dobry trening. To jeden z elementów przygotowań do sezonu. Musimy robić wszystko, aby być jak najlepiej przygotowanymi do meczów w eliminacjach do Ligi Mistrzów - zaznaczył Iliev. - Choć to mecz sparingowy, podeszliśmy do niego bardzo poważnie. Tak trzeba grać w każdym spotkaniu - dodał Lamey. Holenderski obrońca bramkę zdobył po uderzeniu głową. Przyznał, że najważniejszym jego zadaniem będzie dobra gra w obronie, ale zamierza się także włączać do akcji ofensywnych.

W drugiej połowie na boisku wystąpiło więcej wiślackiej młodzieży i krakowianie nie mieli już takiej przewagi. Widać było, że bardzo im jednak zależy na zdobyciu kolejnych bramek, a 9. sprawiła im szczególną radość. Jej strzelcem był Łukasz Burliga. - "Bury"! Masz problem! - krzyczał trener Maaskant po spotkaniu w stronę zawodnika, ale przy tym mocno się uśmiechał. Wszyscy początkowo zastanawiali się, co takiego Burliga przeskrobał. Trener szybko to wyjaśnił. Przed meczem powiedział piłkarzom, że za każdego gola powyżej wyniku 8-0 każdy członek sztabu szkoleniowego wpłaca po 10 zł do wspólnej kasy. Natomiast po 40 zł mieli zapłacić piłkarze za każdą straconą bramkę poniżej tego wyniku. Gol Burligi zdecydował, że zakład wygrali piłkarze.
- To moja najważniejsza bramka w karierze. Stąd tak duża moja radość po tym trafieniu. Trener chyba się jednak zdenerwował i śmialiśmy się z kolegami, że będę musiał go przeprosić w poniedziałek. Może mi wybaczy - mówił po meczu z uśmiechem Burliga.

Sześć bramek strzelonych przez Małeckiego nie zrobiło wrażenia na Maaskancie. - Przed meczem powiedziałem Patrykowi, żeby strzelił osiem goli. Strzelił sześć bramek, więc nie można powiedzieć, że jest w świetnej formie - śmiał się szkoleniowiec wiślaków. Ocenił też na poważnie: - Wszyscy byli zadowoleni z tego meczu. Cieszę się, że tu przyjechaliśmy. Pokazaliśmy dobrą piłkę, strzeliliśmy kilka bramek. Co ważne, gra była bardzo czysta. Większość zawodników zagrała po 45 minut, bo ostatnio wykonaliśmy dużo pracy. Można powiedzieć, że większość z nich jest w dobrej formie. Ci, którzy wrócili po kontuzjach, jak Gordan Bunoza, nie są jeszcze tak silni. Daliśmy też odpocząć Rafałowi Boguskiemu. Reszta jednak wygląda całkiem nieźle.

Trener Maaskant przypomniał też, że w składzie zabrakło pięciu zawodników (Cwetan Genkow, Sergei Pareiko, Maor Melikson, Andraż Kirm i Cezary Wilk), którzy podczas urlopów byli na zgrupowaniach reprezentacji i teraz dostali kilka dni wolnego. Do tego nadal musi czekać na Osmana Chaveza, który występuje obecnie w reprezentacji Hondurasu w Złotym Pucharze CONCACAF. W sobotę w ćwierćfinale Honduras wygrał z Kostaryką, a Chavez rozegrał całe spotkanie.

Piotr Tymczak

Wisła bardziej serbska niż polska?

Serbowie Ranko Despotović i Marko Jovanović mogą być zapowiadanymi wzmocnieniami Wisły Kraków. - Jest na naszej liście - przyznaje dyrektor sportowy Stan Valckx, kiedy zapytaliśmy go o Despotovicia. O przejściu tego napastnika do Wisły znów zaczęły mówić serbskie media, które wcześniej podawały, że zawodnik mógłby zasilić Crvenę Zvezdę Belgrad. - Nie za wszelką cenę. Jest też zainteresowanie ze strony Wisły, ale nie spieszę się. Odpoczywam po wyczerpującym sezonie. W najbliższych dniach wszystko się wyjaśni - mówi 28-letni Despotović (cytat za stroną "Sportski Żurnal"), który miał udany miniony sezon w hiszpańskiej Gironie i dzięki temu wrócił do reprezentacji Serbii.

Jovanović ma 23 lata, jest wszechstronnym obrońcą Partizana Belgrad. Może zagrać na każdej pozycji w defensywie, ale przede wszystkim jest stoperem. Portal serbskiej gazety "Kurir" cytuje jego wypowiedzi: - Słyszałem, że oferty złożyły dwa kluby - Dynamo Mińsk i Wisła. Jeżeli miałbym wybierać, to wybrałbym Wisłę. To klub, który zagra o Ligę Mistrzów. Bardzo chciałbym w nim grać.

Piłkarz przyznaje też, że wszystko co najlepsze o Wiśle powiedział mu Ivica Iliev, który przeszedł do zespołu "Białej Gwiazdy" z Partizana. Gdyby dołączyli teraz do Wisły dwaj Serbowie, może być ich w składzie więcej niż Polaków.

(TYM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie