Trucizna

Redakcja
BRUNO MIECUGOW

NIEOSZACOWANIE SZANOWNY PANIE REDAKTORZE!
Idziemy do Europy. (Nawiasem mówiąc, wolałbym, żebyśmy jechali, bo z chodzeniem miewam pewne kłopoty). Kampania referendalna rozkręca się i nabiera rumieńców. Wprawdzie część tych rumieńców powinna być ze wstydu, bo niektóre propagandowe pomysły zwolenników integracji były żenujące, a przeciwnicy z lubością uciekali się do kłamstw i prymitywnego straszenia maluczkich, ale cóż robić? Nie od dziś obowiązuje u nas taki właśnie styl "przekonywania" społeczeństwa. Ale nawet nie te elementy najbardziej - moim zdaniem - kampanię obrzydzają. Jest coś, co uważam za symptom niebezpiecznego schorzenia.
   Nie wiem, czy zauważył Pan, że elementem głównym - a czasami nawet jedynym - w owych przedakcesyjnych bojach są pieniądze. Zwolennicy wejścia do Unii entuzjastycznie wyliczają, ileż to pieniędzy wpłynie do kieszeni polskiego rolnika z tytułu dopłat bezpośrednich, jakie ciężkie miliony euro dostaniemy na poprawę infrastruktury terenów wiejskich, na ochronę środowiska, na modernizację dróg itp. A przeciwnicy? Początkowo bredzili coś o utracie tożsamości narodowej, zagrożeniu dla polskich tradycji, ale szybko też przeszli do argumentów finansowych. Wyliczają wysokość składki członkowskiej, wzrost cen żywności, energii i w ogóle kosztów utrzymania - słowem dowodzą, że to nie my będziemy doić unijną kasę, lecz przeciwnie - my do niej będziemy dopłacać. I to słono! Tak, jakby w procesie jednoczenia się Europy najważniejsze było to, kto ile na tym zarobi. I ja się takiemu doborowi argumentów nie dziwię, bo nic tak mocno nie przemawia do wyobraźni współczesnego Polaka jak pieniądze.
   Pieniądze zajęły dziś w świadomości - a pewnie też w podświadomości przeciętnego Polaka - szczególne miejsce. Pieniądz postrzegany jest jako główny, a czasem wręcz jedyny instrument zapewniający powodzenie wszelakich działań. Krótko mówiąc - jeśli nie ma odpowiednio dużej ilości pieniędzy, to niczego zrobić się nie da. Jest to przeświadczenie po pierwsze - szkodliwe, bo paraliżujące i zniechęcające do działania, a po drugie - całkowicie niesłuszne. Bez trudu wskazać można przykłady osiągania wszelkich sukcesów przez ludzi, którzy przystępowali do realizowania swych pomysłów, nie mając odpowiednio dużo pieniędzy albo nawet nie mając ich w ogóle.
   Najlepszym przykładem będzie tu Piotr Skrzynecki, który zaczął robić "Piwnicę pod Baranami" nie tylko nie mając żadnych pieniędzy, ale nawet nie myśląc o nich. No i powstał z tego nie tylko jeden z najsławniejszych polskich kabaretów, ale też swego rodzaju zjawisko kulturalne o szerszym o wiele znaczeniu. Tadeusz Kantor tworząc swój teatr - sławny potem na całym świecie - też nie zaczynał od opracowania kosztorysu i szukania sponsorów. To samo powiedzieć można o Jerzym Grotowskim i jego "Teatrze 13 rzędów", przekształconym później w słynne "Laboratorium", którego zazdrościła Polsce cała teatralna Europa. Jakoś nie pamiętają o tym ci wszyscy, którzy utrzymują, że kultura w Polsce karleje i zamiera głównie z powodu braku pieniędzy i reanimować ją może tylko odpowiednio mocny zastrzyk środków finansowych.
   W podobny sposób myśli się u nas nie tylko o kulturze. W jeremiadach na temat naszej służby zdrowia dominuje teza o jej zapaści finansowej. Mało kto natomiast zwrócił uwagę na niedawne badania przeprowadzone przez ONZ nad stanem opieki zdrowotnej w różnych krajach. Wzięto pod uwagę dwa aspekty: kwotę pieniędzy wydawanych na jednego pacjenta i poziom usług medycznych. W tej pierwszej kategorii na czele znajdują się oczywiście USA, a Francja dopiero na 4. miejscu. Jeśli chodzi jednak o poziom usług - Francja zajmuje 1. miejsce, a Stany Zjednoczone nie zmieściły się nawet w pierwszej dziesiątce! Natomiast na 4. miejscu znalazła się... Malta, gdzie na pewno na jednego pacjenta wydaje się o wiele mniej niż w USA.
   Bynajmniej nie zamierzam twierdzić, że pieniądze nie mają znaczenia. Byłaby to teza absurdalna, wiadomo bowiem, o ile łatwiej jest dzięki nim realizować plany i zadania. Twierdzę natomiast, że - tak u nas powszechne - przekonanie, iż bez pieniędzy niczego zrobić się nie da, a nawet nie warto próbować, działa niby paraliżująca trucizna. Polska wielkich pieniędzy nie ma i długo mieć nie będzie - do zrobienia natomiast ma bardzo wiele...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie