Trudne pytania o NATO

Redakcja
Podstawowym zadaniem NATO była, jest i będzie obrona terytoriów i naszej ludności - deklarował Anders Fogh Rasmussen Fot. Grzegorz Jakubowski (PAP)
Podstawowym zadaniem NATO była, jest i będzie obrona terytoriów i naszej ludności - deklarował Anders Fogh Rasmussen Fot. Grzegorz Jakubowski (PAP)
Po 1989 roku dla stolic Europy środkowo-wschodniej sojusz był jedynie marzeniem - symbolem bezpieczeństwa i wolności, gwarantem demokracji i celem, który wyznaczał polityczny kierunek. Dziś NATO musi odpowiedzieć na pytanie o własną przyszłość.

Podstawowym zadaniem NATO była, jest i będzie obrona terytoriów i naszej ludności - deklarował Anders Fogh Rasmussen Fot. Grzegorz Jakubowski (PAP)

BEZPIECZEŃSTWO. Polscy analitycy proponują nową koncepcję sojuszu

Przyszłość - to słowo, które na politycznych salonach w Europie i Ameryce Północnej słychać coraz częściej i coraz głośniej. Tym razem padło w Warszawie, która świętowała 11. rocznicę wejście do sojuszu północnoatlantyckiego.

Świętowała uroczyście - naukowcy, analitycy i politycy już po raz drugi spotkali się na dyskusjach Forum Transatlantyckiego, a Warszawę odwiedził świeżo upieczony szef NATO Anders Fogh Rasmussen.

- Podstawowym zadaniem NATO była, jest i będzie obrona terytoriów i naszej ludności - deklarował były duński premier na spotkaniach z politykami. Dokładnie tyle, ile chciała usłyszeć Warszawa.

Dla szefa NATO polscy analitycy mieli szczególny prezent: swoją wizję strategii sojuszu przygotowaną przez ekspertów Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW i krakowskiego Instytutu Studiów Strategicznych. Na 20 stronach spróbowali określić główne zadania NATO: najważniejszym jest solidarna, kolektywna i skuteczna obrona państw członkowskich przed jakąkolwiek formą agresji lub zewnętrznego przymusu. A to wymaga lojalnego udziału wszystkich członków NATO, równomiernego rozmieszczenia infrastruktury, regularnych ćwiczeń i aktualizacji planów operacyjnych. Nawet w sytuacji, gdy jak dziś groźba agresji jest mniejsza niż kiedykolwiek - ocenili naukowcy.

28 członków sojuszu chronił i chroni słynny 5. artykuł traktatu waszyngtońskiego - atak na jedno z państw członkowskich oznacza atak na całe NATO i zobowiązuje innych do wspólnej obrony zaatakowanego. Napisany w czasach, gdy świat dzieliła żelazna kurtyna, przez lata działał jak straszak.

- Wielu zagrożeń dziś nie ma, bo było i jest NATO - mówi doktor Anna Wojtiuk z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. - Samo istnienie takiej organizacji, systemu obrony dysponującego tak ogromną siłą działa odstraszająco. Ale w miejsce starych zagrożeń pojawiają się nowe - dodaje.

Lista krajów, które pracują nad bronią masowego rażenia, mają dostęp do wiedzy i technologii lub już są w jej posiadaniu stale się wydłuża. Europa i Ameryka boją się terrorystów, hakerów i paraliżu po odcięciu źródeł energii. - Nikt nie pójdzie na wojnę dlatego, że w którymś z krajów NATO wysadzono rurociąg - mówi Anna Wojtiuk. - Można jednak pomóc zaatakowanemu w taki sposób krajowi przez wzajemne konsultacje i uruchomienie artykułu 4., by przeciwdziałać skutkom ataku.

Polscy eksperci nazwali taki mechanizm artykułem 4. plus.

Skutek byłby podobny do tego, jaki przez lata zapewniał członkom NATO artykuł 5. - odstraszałby potencjalnych agresorów. Bo NATO - jak nigdy w swej 60-letniej historii - potrzebuje nowych celów i nowej strategii. Od kilku miesięcy nad nowymi założeniami pracuje 12-osobowa Grupa Mędrców pod przewodnictwem byłej sekretarz stanu USA Madeleine Albright.

Plan jest ambitny, bo znalezienie wspólnych celów wśród tak wielu członków może okazać się trudne. - Polska i kraje bałtyckie są szczególnie wrażliwe na punkcie bezpieczeństwa strategicznego - mówi Anna Wojtiuk. - To doświadczenie bycia państwem frontowym.
Lecz w krajach takich, jak Portugalia, Hiszpania, Włochy czy Belgia coraz częściej padają pytania, czy istnienie NATO w ogóle ma sens.

To nadal elitarny klub państw zachodnich, przynajmniej gdy spojrzy się na listę członków, ale już dawno przestał ograniczać się do ich terytoriów. W latach 90. rozwój wyznaczały kolejne rozszerzenia i konflikt na Bałkanach. Dziś sojusz wspólnie działa w Afganistanie, jak dotąd bez sukcesu. Zamykać się jedynie w Ameryce i Europie jednak nie może - przekonują polscy specjaliści, bo dzięki działaniu poza swoimi granicami ma szansę pokazać własny potencjał. Miejsca interwencji trzeba wybierać bardzo precyzyjnie - działać tam, gdzie można osiągnąć zamierzony efekt i nie angażować się po jednej ze stron lokalnych konfliktów.

Czy NATO otworzy się na Rosję, co postuluje coraz więcej krajów?

Z ust szefa sojuszu w Warszawie padło zdecydowane "nie". Ale dialogu i współpracy unikać się nie da. Bo to już nie ten sam kraj i nie ten sam sojusz.

Anders Fogh Rasmussen propozycje polskich analityków obiecał przeanalizować. Tylko tyle i aż tyle.

Katarzyna Nowicka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie