Trudne życie singli

Redakcja
ZDANIEM KOBIETY

   Jedna z moich znajomych, osoba samotna, żaliła się, że nie może spędzić wakacji tak, jak chce. Nie stać jej na ani krajowe ani na zagraniczne wczasy, chciała więc wyjechać na parę tygodni "pod gruszę". Gdy jednak zaczęła różnymi metodami szukać prywatnych kwater w tzw. miejscowościach letniskowych, okazało się, że może wynająć tylko pokój dla dwóch, trzech lub więcej osób. Dla singli miejsc nie ma, chyba że zdecyduje się na zapłacenie za pokój z dwoma łóżkami albo zaryzykuje mieszkanie z jakąś obcą osobą. Teoretycznie jest jeszcze trzecie wyjście - znalezienie wśród znajomych drugiego pojedynczego egzemplarza i wspólny wyjazd na wakacje. Ale, niestety, nie jest to łatwe, bo z reguły nasi przyjaciele mają rodziny, z którymi spędzają urlopy... Tylko wyjątkowo można się do takiej rodziny "przykleić" bez przykrych konsekwencji dla obydwu stron - warunkiem jest autentyczna przyjaźń ze wszystkimi członkami rodziny i niekorzystanie z takiego rozwiązania zbyt często.
   Ale trudne życie singli to nie tylko kwestia urlopów - bo wciąż, mimo teoretycznego równouprawnienia, kobiecie, bez względu na wiek, wciąż jakoś głupio wybrać się samej do teatru, do kina, nie mówiąc o dyskotece. Panowie mają pod tym względem bez porównania lepiej. Facet siedzący samotnie w kawiarni nie budzi niczyjego zdumienia, nie jest narażony na zaczepki, a gdy sam jedzie na wycieczkę albo wczasy, jest co najwyżej obiektem pozytywnego zainteresowania płci przeciwnej, a nie kąśliwych uwag o starych pannach, które szukają przygody.
   Ale u nas i tak nie jest najgorzej - jedną z moich przyjaciółek mieszkających w Londynie kilka lat temu zostawił mąż. Już to samo było dla niej dramatem, ale sytuację pogarszały jeszcze angielskie obyczaje. Otóż samotna mama zaczęła być ignorowana przez miejscowe środowisko - unikali jej dotychczasowi znajomi, źle była widziana w szkole swojej córki (na zebrania szkolne przychodzą tam z reguły oboje rodzice), podejrzliwie odnosili się do niej sąsiedzi. Widać przyjęli, że coś z nią musi być nie tak, skoro po 20 latach małżeństwa mąż ją porzucił. Na dokładkę zwaliły się na nią różne kłopoty - załatwianie "męskich" spraw: począwszy od kredytowych, a skończywszy na naprawianiu kranów. Przez długi czas nie mogła się z tym pogodzić - w końcu znalazła przyjaciela
i życie wróciło do angielskiej normy. EWA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie