Trudny mecz

Redakcja
   Piłka ręczna. Dzisiaj w Chorzowie zespół AZS Beskid WSB-NLU Nowy Sącz rozegra mecz w I lidze z Ruchem. Spotkanie zapowiada się ciekawie, choć o dobry rezultat będzie bardzo trudno.

Piłka ręczna. Dzisiaj w Chorzowie zespół AZS Beskid WSB-NLU Nowy Sącz rozegra mecz w I lidze z Ruchem. Spotkanie zapowiada się ciekawie, choć o dobry rezultat będzie bardzo trudno.

Piłka ręczna. Dzisiaj w Chorzowie zespół AZS Beskid WSB-NLU Nowy Sącz rozegra mecz w I lidze z Ruchem. Spotkanie zapowiada się ciekawie, choć o dobry rezultat będzie bardzo trudno.

Zespół Ruchu Chorzów do tej pory nie przegrał jeszcze meczu w I lidze i jest kandydatem nr 1 do awansu. Przed laty to właśnie chorzowianki nadawały ton w polskiej ekstraklasie piłki ręcznej kobiet. Od kilku lat Ruch czyni starania, by do tych tradycji znów nawiązać.

- Jeśli popatrzeć na tabelę, to widać, kto jest najlepszy - mówi trener drużyny AZS Beskid WSB-NLU Jacek Gomulec. - W zespole Ruchu grają: Czaplińska, Płomińska, Wąchała i Nowak, które pamiętają czas ekstraklasy. To one właśnie stanowią o sile swojej drużyny.

Drużyna Ruchu Chorzów w każdym spotkaniu gra bardzo skutecznie. Jedynie w meczu z AZS Katowice chorzowianki wygrały różnicą tylko trzech bramek. Stosunek bramkowy mają imponujący: 192-122.

- Zdajemy sobie sprawę z wartości rywalek - dodaje Włodzimierz Strzelec. - Jednak walczyć trzeba z każdym przeciwnikiem. Oczywiście wiele zależeć będzie od gry w obronie, w tym postawy obu bramkarek. Ostatnio pokazały się z jak najlepszej strony. Mam nadzieję, że zespół zagra z ambicją i mądrze. Do Chorzowa nie pojedzie Zaręba z powodu choroby.

(JEC)

Beskid:

Zipser - Nosal, Żywczak; Obiedzińska, Sieja, S. Szczecina, Leśniak-Jahn, K. Szczecina, A. Szczecina, Basta, P. Góra.

LEKSYKON PIŁKARZY SĄDECKICH

(odc. 24)

FAŁOWSKI JACEK - ur. 6 kwietnia 1978 r. w Nowym Sączu. Napastnik. Wychowanek Sandecji, w której na treningach trampkarzy pojawił się w roku 1992. Udane występy kontynuował następnie w drużynie juniorów. Z tej grupy wiekowej dość szybko awansował do zespołu seniorów, w którym zaliczył kilka spotkań. Był bardzo obiecującym zawodnikiem, dobrze wyszkolonym technicznie, grającym, jeśli tak się można wyrazić, elegancko. Wyróżniał się ponadto skutecznością. Zdecydowanie łatwiej przychodziło mu jednak strzelanie bramek w ekipie Sandecji II. Kiedy nie mógł znaleźć miejsca w podstawowej jedenastce pierwszej drużyny (wystąpił jednak w 1997 r. w charytatywnym meczu sądeczan z Cracovią, z którego dochód przeznaczony został na rzecz mieszkańców Sądecczyzny, dotkniętych klęską powodzi), zdecydował się na zmianę barw klubowych. W roku 1998 przeszedł do nowosądeckiego Startu. Jednak i tutaj wielkiej furory nie zrobił. Obecnie słuch o nim zaginął. Wszystko wskazuje na to, że to jeszcze jeden zmarnowany talent.

FAŁOWSKI MARIAN - ur. 1 sierpnia 1944 r. Bramkarz. Boiskowe przydomki: Fafik, Moja. Legenda sądeckiego sportu. Mimo ukończonych 60 lat wciąż z powodzeniem występuje w lidze oldbojów. Wychowanek Sandecji. Zgłosił się na jej treningi jako trampkarz, ale że wśród jego rówieśników klub ten miał na jego pozycji prawdziwe kłopoty bogactwa (Spiegel, Królikowski, Majda, Ogorzały), zdecydował się na przejście do Dunajca. Jego zawodnikiem został w roku 1966 i w klubie z ul. Kościuszki przetrwał przez przeszło ćwierć wieku. Nic zatem dziwnego, że jest z nim utożsamiany, zaliczając się do ścisłego grona najwybitniejszych i najbardziej zasłużonych w historii zawodników. Niektórzy kibice określali go nawet mianem klubowego szowinisty, ale on był po prostu synonimem przywiązania do barw klubowych. W szeregach swej drużyny rozegrał przeszło 500 spotkań, będąc przez kilkanaście sezonów nieprzerwanie golkiperem nr 1. Do historii weszły jego znakomite występy w "świętych wojnach", czyli derbach Nowego Sącza dwóch odwiecznych rywali Sandecji i Dunajca, w których Fafik zawsze należał do wyróżniających się postaci. W niezliczonej ilości mistrzowskich zawodów ratował swojemu zespołowi punkty. Grał świetnie zarówno na linii, jak i na przedpolu. Oczywiście, jak każdemu bramkarzowi, zdarzało mu się puszczać tzw. "szmaty". Do dzisiaj wspominane są jego poprzedzone okrzykiem "moja!" wybiegi do górnych piłek, po których mijał się z nią, a napastnicy rywali zdobywali gole. Takich wpadek było jednak nieporównywalnie mniej, aniżeli skutecznych interwencji. Po zakończeniu kariery zawodniczej (kilkakrotnie rozstawał się z murawą, ale za namową działaczy powracał na boisko), zaangażował się w występy w lidze sądeckich oldbojów. I w tej kategorii wiekowej pozostaje wierny swojej zasadzie o grze w jednej tylko drużynie. Jest więc od kilkunastu lat bramkarzem zespołu Derwal/Konspol, która w rozgrywkach w roku 2004 wywalczyła tytuł mistrza miasta w kategorii graczy powyżej 35 lat. Sympatycy futbolu w mieście nad Dunajcem sa przekonani, że Marian Fałowski dopóty stał będzie między słupkami, dopóki będzie mógł się poruszać o własnych siłach.

FAŁOWSKI TOMASZ - 26 maja 1970 r. w Nowym Sączu. Obrońca. Boiskowy przydomek: Fafik. Z uwagi na przynależność klubową ojca - Mariana, nie mógł jako czternastolatek trafić do innej drużyny niż Dunajec. Trenerzy od początku otaczali go troskliwą opieką, jako że imponował znakomitymi warunkami fizycznymi, a także sprawnością ogólną i skocznością. Rozwijał się w istocie bardzo harmonijnie i kiedy występując w drużynie seniorów klubu z ul. Kościuszki zaczął regularnie potwierdzać swe walory, za namową działaczy przeszedł do Sandecji. Pierwsze mecze, w których zagrał, wskazywały na to, że o ile nie zostanie ściągnięty przez możniejsze kluby, na długie lata stanie się podporą defensywy najstarszej sądeckiej organizacji sportowej. Uznanie budziły jego twarde, zdecydowane interwencje, świetna gra głową, umiejętność oddawania soczystych strzałów z dystansu. Niestety, w miarę upływu czasu, Fafik zczął wtapiać się w przeciętność, nie czynił spodziewnych postępów, jak gdyby zatrzymał się w rozwoju. Na dodatek nie potrafił znaleźć wspólnego języka z działaczami Sandecji, którzy ostatecznie postanowili nie robić mu problemów w poszukiwaniu sobie innego pracodawcy. Rozpoczął więc Tomek wędrówkę po sądeckich i okolicznych klubach, kotwicząc m.in. na powrót w Dunajcu, Gliniku Gorlice, KS Tymbark, Multi-Vicie Krynica/Tylicz, Biegoniczance Nowy Sącz i nowosądeckim Starcie. Nigdzie jednak nie zagrzał dłużej miejsca. Od roku 2004 występuje w piątoligowej Zawadzie, gdzie znów jest czołową postacią w tej drużynie. Nie takiego schyłku kariery należałoby jednak po Tomku oczekiwać.

Daniel Weimer

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie