Trudny walka z barszczem Sosnowskiego. Gminy dostają...

Trudny walka z barszczem Sosnowskiego. Gminy dostają finansowe wsparcie

Zdjęcie autora materiału
Barbara Ciryt

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Niebezpieczny barszcz Sosnowskiego
1/19
przejdź do galerii

Niebezpieczny barszcz Sosnowskiego ©Fot. Archiwum

Zielonki, Kocmyrzów-Luborzyca. Gminy kolejny rok starają się zlikwidować niebezpieczną roślinę, która parzy jak kwas, rani, szybko rośnie i nie daje się wyrwać, bo ma bardzo długie korzenie.
Największe inwentaryzowane skupiska barszczu Sosnowskiego w podkrakowskich gminach są w Bibicach, Garlicy Murowanej, na pojedynczych działkach w Zielonkach, w gminie Kocmyrzów-Luborzyca na terenie Prus.

- Mieliśmy w Prusach podobnie jak gmina Zielonki poletka doświadczalne Uniwersytetu Rolniczego. Niektórzy mówią, że właśnie stamtąd rozprzestrzeniał się barszcz - mówi Krzysztof Kolarski z Wydziału Ochrony Środowiska w kocmyrzowskim urzędzie gminy. - Ta roślina jest trudna do likwidacji, bo jej nasiona latami pozostają w ziemi i jeśli warunki zaczynają sprzyjać, wyrasta po latach. Dlatego walka z barszczem jest długotrwała.

Samorządy otrzymały dotację z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na likwidację "zemsty Stalina". Zaplanowały w tym roku (od połowy kwietnia do października) przeprowadzenie trzech zabiegów ręcznego, chemicznego i mechanicznego niszczenia barszczu.

Gmina Kocmyrzów-Luborzyca walczy z barszczem na terenach zinwentaryzowanych, których ma łącznie 3,59 ha. Otrzymała na to 13 910,40 zł dotacji. Zaś w gminie Zielonki oprócz zinwentaryzowanych miejsc występowania tej groźnej rośliny zdarzają się indywidualne zgłoszenia mieszkańców, którzy wskazują skupiska barszczu. Dlatego gmina otrzymała dotację w wysokości 42 proc. kosztów.

- Likwidujemy barszcz na terenach zinwentaryzowanych, ale także na wskazywanych sukcesywnie przez mieszkańców. Chcemy im pomóc likwidować tę niebezpieczną roślinę. Jesteśmy w tym roku po pierwszej i w trakcie drugiej akcji wycinania ręcznego, mechanicznego i chemicznego niszczenia barszczu z zastosowaniem odpowiednich preparatów - mówi Agnieszka Ożóg z Referatu Geodezji, Rolnictwa i Gospodarki Gruntami w zieloneckim urzędzie.

Człowiek po kontakcie z barszczem ma pęcherze, rany, zaczerwienienia, niekiedy zostają nawet blizny. Na delikatnej skórze, np. u dzieci, powstają bąble i zaczerwienienia nawet bez dotykania rośliny.

Barszcz Sosnowskiego jest inwazyjny. Rozprzestrzenia się szybko i łatwo. Można go pomylić z wyrośniętym koprem, ale jest od niego o wiele wyższy. W Polsce jest objęty zakazem rozmnażania, hodowli i sprzedaży.

ZOBACZ KONIECZNIE:





Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
?

xyz (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Czy ktoś przeczytał ostatnie rewelacje o karcogennym Roundupie? Dlaczego ten proceder dalej trwa u nas? Nikt na świecie nie ma zamiaru kupować tej trucizny a u nas owszem ile się da.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
No to...

Bnkm (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Kod cos musi z tym zrobic.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo