Trup w garażu, czyli małopolska Noc Naukowców

PS
Na miejscu zbrodni pozostawiono sporo śladów: krew, odbicia podeszwy buta, włosy, zmięte banknoty Fot. Paweł Stachnik
Na miejscu zbrodni pozostawiono sporo śladów: krew, odbicia podeszwy buta, włosy, zmięte banknoty Fot. Paweł Stachnik
NAUKA. Moc atrakcji przygotowały krakowskie uczelnie i placówki naukowe na piątkową Małopolską Noc Naukowców. Pokazy, wykłady, prelekcje i eksperymenty przyciągnęły tłumy publiczności.

Na miejscu zbrodni pozostawiono sporo śladów: krew, odbicia podeszwy buta, włosy, zmięte banknoty Fot. Paweł Stachnik

Od godz. 18 do 24 wszyscy chętni mogli za darmo zwiedzić obiekty m.in. UJ, AGH, PK, PWST, Instytutu Fizyki Jądrowej PAN, Instytutu Ekspertyz Sądowych, Muzeum Inżynierii Miejskiej oraz wyższych szkół zawodowych w Tarnowie i Nowym Sączu.

W Krakowie Noc cieszyła się dużym powodzeniem. Na odwiedzających Instytut Ekspertyz Sądowych przy u. Westerplatte czekał mrożący krew w żyłach widok: w instytutowym garażu zainscenizowano miejsce zbrodni. Przy stoliku zastawionym butelkami po alkoholu siedział manekin odgrywający rolę denata, a wokół walały się narzędzia zbrodni: młotek, łom, siekiera, sekator. Na miejscu zbrodni pozostawiono sporo śladów: krew, odbicia podeszwy buta, włosy, zmięte banknoty. - Analizując wszystkie te rzeczy możemy zdobyć całkiem sporo informacji o okolicznościach zbrodni - mówili pracownicy instytutu. A następnie dokonywali badań śladów daktyloskopijnych, mikrośladów. Po chwili zagadka zbrodni była rozwiązana.

Z kolei w pobliżu fontanny na Plantach pracownicy Instytutu Nauk Geologicznych PAN zorganizowali pokaz slajdów zatytułowany "Dotknąć żywiołów". Można było zobaczyć, jak żyje się ludziom na Islandii, w kraju o licznych wulkanach i w którym trzęsienia ziemi są na porządku dziennym, a także gdzie w Małopolsce znajdują się... wygasłe wulkany.

Wydział Inżynierii i Technologii Chemicznej PK przygotował widowiskowy pokaz zatytułowany "Chemia to czy magia?". Przed oczami widzów co chwilę rozbłyskiwały kolorowe flary, wybuchały świece dymne, spalał się magnezowy pył i strzelały ognie bengalskie.

Jak co roku tłumy publiczności przyciągnął do kościoła św. św. Piotra i Pawła pokaz najdłuższego w Polsce wahadła Foucaulta. Uwolnione z uwięzi wahadło zaczęło majestatycznie przesuwać się nad podłogą i stopniowo odchylać w bok. - Wahadło ma długość prawie 47 metrów, ciężar kuli to 25 kilogramów, a na jej końcu umieszczony jest laserowy wskaźnik - mówił prowadzący pokaz astronom dr Adam Michalec. Sunąca powoli głowica ze świecącym czerwonym znaczkiem najbardziej podobała się dzieciom.

(PS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie