MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Trzeba będzie sobie jakoś radzić z nowym wyzwaniem i kruszyć te mury

Redakcja
Piłkarze Przeboju Wolbrom rozbroili Granat ze Skarżyska-Kamiennej do tego stopnia 3-1 (2-1), że kosztowało go to utratę fotela lidera, na którym zasiadła ekipa z powiatu olkuskiego. Pierwszym "saperem" okazał się Rafał Kmak, autor wszystkich trafień.

III LIGA PIŁKARSKA. Przebój Wolbrom nowym liderem po wygranej w Skarżysku-Kamiennej 3-1 (2-1)

Rozpoczęło się jednak niepomyślnie dla wolbromian, bo od straty bramki. - Nie była ona wynikiem jakiejś przemyślanej akcji rywali - podkreśla Mirosław Hajdo, trener Przeboju. - Po prostu piłka odbiła się od Sławka Dudy, zmieniając swój lot, co kompletnie zmyliło naszego bramkarza. Jednak to była bodaj 23 minuta, więc mieliśmy sporo czasu na odwrócenie losów spotkania. Nie było innego wyjścia, jak zwiększenie poziomu agresji na boisku i wysokie podejście pod rywala, żeby zmusić go do błędu. Efekty przyszły.

Okazji do podwyższenia wyniku przed przerwą wolbromianie mieli kilka. - Nie udało się trafić Kmakowi czy Pazurkiewiczowi - wylicza trener Hajdo. - Moim zdaniem, należał nam się jeszcze rzut karny, ale sędzia uznał, że zagranie ręką przez jednego z przeciwników było przypadkowe. Nie przeceniałbym roli Rafała Kmaka. U mnie wygrywa i przegrywa zespół. To on pracuje na lidera. Dobrze, że potrafi on wykończyć akcje.

Z jesiennego dorobku aż 10 punktów wolbromianie zdobyli na obcych boiskach, a tylko 4 przed własną widownią. Może powiedzieć, że są wyjazdową ekipą. - Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że cztery mecze przyszło nam zagrać na obcym terenie, a tylko dwa na własnym - zwraca uwagę Mirosław Hajdo. - Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zespół ma okazję wyrobienia sobie charakteru, chodzi mi głównie o atmosferę boiskową, bo nasz styl wszędzie jest taki sam. Na obcych boiskach trzeba wkalkulować różne obiektywne przeciwności losu, czyli widownię, łatwiej mylącego się sędziego na naszą niekorzyść i inne pomniejsze sprawy.

Po wspięciu się na fotel lidera przeciwnicy będą się teraz uważniej przyglądać wolbromianom. - Trzeba będzie sobie jakoś radzić z nowym wyzwaniem i kruszyć te mury, które będą przed nami rosły - śmieje się Mirosław Hajdo. - Nie ma złotej recepty na sukces. Po prostu trzeba walczyć od pierwszej do ostatniej minuty na całej długości i szerokości boiska. Oczywiście, że to niesie za sobą pewne ryzyko kumulacji kartek, bo już mam kilku zagrożonych pauzą zawodników. Każda kolejna żółta kartka będzie skutkować odsunięciem od jednego meczu. Jednak kadra jest na tyle szeroka, że inni czekają na swoją szansę.

Póki co, wolbromianie szykują się do pojedynku z Unią Tarnów. - Będzie miał on swój smaczek, bowiem z Tarnowa trafił do nas latem Kamil Nytko - przypomina Mirosław Hajdo, dla którego tarnowski zespół nie ma tajemnic, bo stamtąd przecież pochodzi. - Na pewno kibice będą świadkami wielkich emocji.

Jerzy Zaborski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski