Trzy siostry

Włodzimierz Jurasz
Monika Śliwińska „Muzy Młodej Polski. Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich”, Iskry 2014
Monika Śliwińska „Muzy Młodej Polski. Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich”, Iskry 2014
Czytnik. O tym, że Pan Młody to w rzeczywistości poeta Lucjan Rydel, wie chyba każdy. Poeta prawidłowo kojarzy się z Kazimierzem Przerwą-Tetmajerem, Gospodarz - z jego bratem, malarzem, Włodzimierzem.

Do wiedzy bardziej ezoterycznej, którą szczycą się najzagorzalsi wielbiciele „Wesela”, należy tożsamość Widma pokazującego się Marysi – to Ludwik de Laveaux, przedwcześnie zmarły malarz, który o mało co nie stał się mężem trzeciej z panien Mikołaj-czykówien, czyli szwagrem Lucjana Rydla.

Ale to nie wyczerpuje listy autentycznych postaci, które pojawiły się na opisanym przez Stanisława Wyspiańskiego weselu. O kilku, mniej może w dramacie znaczących (oraz o ich wielce dla realnego Krakowa znaczących krewnych) pisze Monika Śliwińska w książce „Muzy Młodej Polski”.

O, weźmy choćby Radczynię, z wielką powagą zwracającą się w I akcie do Kliminy: „Cóż ta, gosposiu, na roli? Czyście sobie już posiali?” – co, zważywszy na to, że wesele odbywa się 20 listopada, nie świadczy o niej najlepiej. W rzeczywistości to Antonina Domańska, ciotka Lucjana Rydla, pisarka, autorka słynnej „Historii żółtej ciżemki”, która Wyspiańskiego wręcz nienawidziła. Monika Śliwińska przytacza jeden z jej listów: „Wyspiański żeby na głowie stawał, nigdy nie namaluje ani „Grunwaldu”, ani „Czwórki”, ani wreszcie kwiatów Wyczółkowskiego. Coś tam pochlapie, pomaże, rozmaże i każe wierzyć, że to akurat kaczeńce”.

Ale głównym bohaterem książki Moniki Śliwińskiej jest wielce dla Krakowa zasłużona rodzina Pareńskich. Przede wszystkim trzy panny: Maria, Zofia i Eliza, z tego dwie pierwsze takoż sportretowane w „Weselu”. Maria to u Wyspiańskiego Maryna, wygłaszająca m.in. wiekopomne kwestie: „Pan poeta, pan poeta” oraz „Słowa, słowa, słowa”. Zofia to oczywiście Zosia, w „Weselu” jeszcze młodziutka (później, w realu, żona Tadeusza Boya-Żeleńskiego).

Rodzina przeszła do historii Krakowa nie tylko dzięki geniuszowi Wyspiańskiego. Ojciec wspomnianych panien, Stanisław Pareński, powstaniec styczniowy, profesor UJ, był znanym i cenionym lekarzem. Jak pisze autorka książki: „Krakowscy aptekarze mawiali, że był ostatnim lekarzem w Polsce, który umiał przepisywać recepty. Spośród wielu opracowanych przez niego receptur największą popularnością cieszyły się zapomniane dzisiaj tabletki na kaszel.

Nazywano je »proszkami doktora Pareńskiego«. (…) Dzisiaj zaliczane są do kategorii leków złożonych i przepisywane przy ostrych i przewlekłych infekcjach górnych dróg oddechowych. Próżno jednak szukać ich w spisie leków, recepturę od ponad stu lat przekazują sobie krakowscy lekarze”. (Ja się z tymi lekami nie zetknąłem, ale może ktoś z Czytelników te tabletki zna?). Salon państwa Pareńskich, mieszkających najpierw w kamienicy zwanej Bonerowską na rogu Rynku i św. Jana, a potem w pałacu przy ul. Wielopole 4, był jednym z ośrodków życia towarzyskiego Krakowa przełomu wieków. Ale o tym już poczytajcie sobie Państwo sami…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie