Tulipany, manify i dyskryminacja

Redakcja
Tulipany czy manify? Jedni dzień kobiet świętują indywidualnie, inni politycznie. Los kobiet, o które chcę się upomnieć nikogo nie interesuje.

Liliana Sonik: CAŁY TEN ZGIEŁK

Między wzruszającymi dowodami, że mężczyźni nas kochają a sloganami Manify - dla pani Ani, Marii, Barbary miejsca brak.

Jest ich kilkanaście tysięcy, ale nie założyły swojego związku, omijają je miliony z Unii Europejskiej i honory wywiadów telewizyjnych. Rzadko dostają kwiaty. I nie krzyczą "faceci do garów!" ani "mój brzuch - moja sprawa!" Nie mają swojego lobby, nie myślą o parytetach. O sobie też nie mają siły myśleć.

Pomyślmy zatem w ich imieniu.

Łączy je jedno: mają dzieci z taką niepełnosprawnością, która wymaga opieki nieustannej, 24 godziny na dobę.

Pani Barbara śpi na raty: wstać, przewrócić, sprawdzić czy syn żyje. Czasem jest dobrze, czasem trzeba ratować. Opanować rurki-cewnik, oddychanie. Rano masaż, bo będą odleżyny. Gotowanie, miksowanie, karmienie. Jej syn nie mówi, nie słyszy, nie rusza się. Tylko ona wie, czy jęczy z bólu czy odruchowo.

Dorosły syn pani Marii porusza się znakomicie, nawet zbyt aktywnie. Cierpi na ciężką formę autyzmu. Jest silny i uparty. Nie można spuścić go z oka nawet na moment, bo zrobi krzywdę sobie lub komuś.

Ciało córki pani Ani jest sparaliżowane po wypadku - nie działa od szyi w dół. To bezwładne ciało trzeba myć, nacierać, wypróżniać, masować, karmić. A z myślącą głową rozmawiać, czytać, pocieszać, zapisać wiersze, które dostają nagrody w poetyckich konkursach.

Te dzieci, często dorosłe, są kochane i kochają. Te matki - rzadko są to ojcowie - nie mogą pracować zawodowo. Każdy grosz idzie na leki, bandaże, pieluchy, rurki, kroplówki... Zasiłek pielęgnacyjny to 170 złotych.

Żyją więc w ubóstwie i bez perspektyw na emeryturę. Latami, dziesiątkami lat, bez rozrywek i urlopu, bo koszt i logistyka wspólnego wyjazdu przekracza ich możliwości. Mamy w Polsce XXI wieku niewolnice i choć są to niewolnice miłości - patetyczne słowa nie zasłonią faktów.

Te kobiety przynoszą nam miliardy oszczędności, bo odciążają państwo. Gdyby zastrajkowały, państwo musiałoby zapewnić chorym opiekę, a wiadomo ile kosztuje dzień w szpitalu. Ich ciężka praca powinna skutkować nabyciem praw emerytalnych. Bo im się to należy. Bo na to zasługują. Bo są prawdziwymi bohaterkami. I prawdziwymi ofiarami.

Jeśli szukać w Polsce dyskryminacji kobiet - to tutaj ją znajdziemy. I stan obecny powinien być powodem ogólnonarodowego wstydu.

Dzień kobiet jest dobrą okazją aby rząd - premier Donald Tusk, minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak oraz pani minister Elżbiety Radziszewska - poszukali rozwiązań, które z nas wszystkich ten wstyd zdejmą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie