Turystyka w pandemii. Tak będziemy latać w 2021. Szybkie testy na lotniskach, dobowe kwarantanny i książeczki szczepień. Maseczki na zawsze?

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Wizualizacja: Kraków Airport, plan modernizacji
Rodos, Malta, Słowenia? A może lot do kalifornijskiego San Jose za jedyne 2 tys. złotych lub tydzień na Zanzibarze za 3 tysiące? Sponiewierane przez pandemię kraje znów zamykają swe granice (29 stycznia zrobiła to m.in. Norwegia), a tymczasem biura podróży i linie lotnicze coraz intensywniej reklamują wakacyjne wypady - te bliższe, i te do odległych zakątków globu – w nadziei, że masowe szczepienia, nie tylko w Europie, doprowadzą do przełomu w sparaliżowanej od roku turystyce. Jak dziś wygląda podróżowanie i jak będzie wyglądać w całym 2021? Czy termometry na lotniskach i maseczki w samolotach zostaną z nami na zawsze? Czy każdy z nas będzie musiał zabierać w podróż książeczkę szczepień, a do kosztów lotu doliczyć cenę szybkich testów?

FLESZ - Od lutego luzowanie obostrzeń

Żeby dostać się dziś samolotem do Holandii, trzeba przez wejściem na pokład zrobić sobie tzw. szybki test antygenowy na covid i modlić się, by wyszedł ujemny (dodatni, oczywiście, wyklucza podróż). Władze Królestwa Niderlandów wprowadziły w styczniu testy antygenowe jako uzupełnienie wprowadzonego w grudniu 2020 wymogu posiadania negatywnego testu PCR. Test antygenowy musi być wykonany przez pasażera nie wcześniej niż cztery godziny przed lotem.

W celu ułatwienia życia pasażerom, kolejne porty lotnicze wprowadzają możliwość wykonania testu w terminalu, tuż przed odlotem. Jak już pisaliśmy, błyskawicznie zrobiło to m.in. podkrakowskie lotnisko w Balicach. Testy bezpośrednio przed podróżą można zrobić także na lotniskach w Gdańsku i Wrocławiu. Przygotowanie odpowiedniego punktu najdłużej trwało na lotnisku Chopina w Warszawie (działa od czwartku 28 stycznia w hotelu przed strefą odlotów).

W Balicach czy na Okęciu za test trzeba tu zapłacić 200 złotych od osoby. Jak informuje Natalia Vince, rzeczniczka Kraków Airport, podróżni lecący do Amsterdamu i Eindhoven korzystają z tej możliwości bardzo chętnie. Jednocześnie jednak zastanawiają się, czy testowanie – znacząco windujące koszty podróży (przed pandemią cena biletów na większość lotów tanimi liniami nie przekraczała 100 zł) – pozostanie z nami w całym w 2021 roku, a może nawet dłużej. Holendrzy nie żądają bowiem testów jako jedyni na świecie.

MEMY o Krakowie. Dowiesz się z nich więcej o mieście królów ...

Turystyka w pandemii: obowiązkowy test genetyczny PCR też podnosi koszty podróżowania

Nie tylko w Holandii i innych krajach Europy, ale też w coraz liczniejszych krajach Afryki i Azji, popularnych wśród turystów ze Starego Kontynentu, sam szybki test nie wystarczy. Oprócz niego trzeba na miejscu wykonać (przeważnie na swój koszt) droższy – ale znacznie czulszy i pewniejszy - test genetyczny RT-PCR (czyli reakcji łańcuchowej polimerazy), a następnie udać się do miejsca odosobnienia (przeważnie hotelu) i pozostać w pokoju dopóty, dopóki tekst nie wykaże braku zakażenia. W niektórych krajach (np. w afrykańskim Beninie) władze zabierają na czas weryfikacji testu paszport turysty…

Testy RT-PCR kosztują nieco ponad 100 dolarów; w Krakowie np. przy ul. Dworskiej można je zrobić za ok. 400 zł; wraz sumie z zaświadczeniem w języku angielskim wychodzi 410 zł, a z hiszpańskim – 450 zł.

Po stronie linii lotniczych koszty przelotów winduje z kolei konieczność nie tylko zapewnienia podróżnym środków higienicznych oraz odkażania kabin po każdym locie, ale i ciągłego testowania załóg. Np. należące do Air France linie KLM - „po konstruktywnych konsultacjach z Holenderskim Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM)” - opracowały „alternatywną procedurę testowania załóg od kątem COVID-19”. Załogi, które latają z i na lotniska w państwach, które nie znajdują się na rządowej liście tzw. bezpiecznych krajów, są poddawane szybkim testom antygenowym, przeprowadzanym w Holandii, na lotnisku Schiphol w Amsterdamie. Testowanie odbywa się zarówno przed odlotem, jak i po powrocie do Holandii. Tylko taka procedura pozwala wykonywać bez zakłóceń loty na coraz liczniejszych trasach.

Ponieważ poszczególne kraje szczepią swych obywateli w bardzo różnym tempie (a niektóre nie szczepią wcale…), jest bardziej niż prawdopodobne, że będziemy musieli się testować przed podróżą w niektórych (wszystkich?) kierunkach do końca roku, a może i dłużej. Pocieszające może być to, że ceny testów – wprowadzanych przez kolejnych producentów – wraz z ich upowszechnieniem znacząco spadną i nie będą już tak silnie wpływać na koszty przelotów, zwłaszcza na krótszych trasach.

Obowiązkowe nowe „paszporty”: aktualne książeczki szczepień

Obok permanentnych testów warunkiem podróżowania samolotami staną się też zapewne tzw. „travel passy” (analogicznie do ski passów – uprawniających do korzystania z wyciągów i stoków narciarskich), zwane także w lotniczym światku „paszportami zdrowotnymi”. To swoiste przepustki/paszporty w formie karty elektronicznej, z zapisanymi cyfrowo informacjami o aktualnych szczepieniach oraz testach danej osoby.

Globalny standard – IATA Travel Pass - został opracowany późną jesienią 2020 r. w Genewie przez ekspertów Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) i ma być od 1 kwietnia 2021 testowany przez linie lotnicze na Bliskim Wschodzie (Emirates z Dubaju i Etihad z Abu Zabi) w formie aplikacji na smartfony. Aplikacja jest o tyle poręczna, że udostępnia odświeżane na bieżąco informacje o wymogach i obostrzeniach stosowanych w poszczególnych krajach (testy, szczepienia, kwarantanny, blokady granic itp.)

Małysz, Radwańska, Lewandowski, Stoch, Zmarzlik - tak mieszk...

Eksperci IATA tworzą Travel Pass w ścisłej współpracy (w grupie roboczej) ze specjalistami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Międzynarodowej Rady Portów Lotniczych (ACI). Ich celem jest wypracowanie nowego uniwersalnego standardu bezpiecznych podróży. W ciągu najbliższych miesięcy wszyscy przewoźnicy zrzeszeni w IATA mają dysponować jednolitą i przystępną bazą danych o wymogach sanitarnych stosowanych w poszczególnych państwach oraz certyfikowanych laboratoriach wykonujących wiarygodne testy na covid (tylko takie będą uprawiać pasażera do wejścia na pokład samolotu).

Najbardziej kontrowersyjna część Travel Pass dotyczy danych o zdrowiu pasażerów: aby system działał sprawnie, musi zawierać informacje o aktualnych testach i szczepieniach podróżnych. W zamian za to ci ostatni mogą liczyć na w miarę szybkie odprawy. Ostatecznie nie będą się one zasadniczo różnić od przedcovidowych: oprócz zwykłego paszportu (dowodu osobistego) pasażer będzie musiał przyłożyć do elektronicznej bramki także Travel Pass. Bramka otworzy się tylko wtedy, gdy zaświeci się na zielono informując obsługę lotniska, że pasażer spełnia wymagania zdrowotne obowiązujące w kraju, do którego się udaje (przeszedł aktualne testy, kwarantannę, został zaszczepiony…). Przewoźnicy nazywają to „cyfrowym zdrowotnym boardingiem” (digital health boarding).

Eksperci zwracają uwagę, że pionierski koncept testowany na Bliskim Wschodzie może się szybko stać międzynarodowym standardem – nie tylko dlatego, że IATA zrzesza linie lotnicze z całego globu, ale i przez to, że linie Emirates latają do niemal wszelkich zakątków Ziemi. Jest przy tym niemal pewne, że standard ów zostanie z nami na zawsze, choćby z uwagi na – sygnalizowaną przez wielu epidemiologów – możliwość powracania fal covid-19 oraz wybuchu kolejnych globalnych pandemii wywołanych przez inne koronawirusy.

A może by tak… Nie w Bieszczady, tylko na Zanzibar?

Jedynym popularnym wśród podróżników krajem, który czynnie sprzeciwił się ustanawianym w świecie restrykcyjnym standardom i wymaganiom, jest Zanzibar. W ostatnich tygodniach nie żąda on od turystów ani testów, ani szczepień, ani kwarantanny, ani zachowania dystansu, ani nawet noszenia maseczek (!). Brak obostrzeń momentalnie zwiększył zainteresowanie wypoczynkiem na rajskiej wyspie u wybrzeży Tanzanii, zwłaszcza że inne raje – na czele z Australią i Nową Zelandią – całkowicie się w pandemii pozamykały, albo (jak Tajlandia) wprowadziły totalnie zniechęcające restrykcje (typu dwutygodniowa kwarantanna na twój koszt).

W dodatku na Zanzibarze (prawie) wszystko, co turysta chciałby odwiedzić, jest cały czas otwarte. Władze tego kraju uznały bowiem, że jakkolwiek wirus jest zabójczy, to zamknięcie gospodarki miałoby jeszcze tragiczniejsze skutki. Mówiąc najprościej: ludzie muszą żyć, żeby zarabiać, ale muszą też zarabiać, żeby żyć. W tych realiach jedynym znaczącym „obostrzeniem” jest zalecenie ścisłego przestrzegania higieny. Dotyczy to także lotnisk, na których nie obowiązują żadne z zasad znanych choćby w całej Europie.

Polaków pociąga to szczególnie: znajdują na Zanzibarze nie tylko raj, ale i jakże pożądany w naszym kraju zakazany owoc. Widać to w statystykach popularnych wakacyjnych wyszukiwarek: Zanzibar bije w nich kolejne historyczne rekordy. Trudno jednak powiedzieć, czy długofalowo tak otwarta strategia się sprawdzi. Jeśli niekontrolowani turyści zawloką tam nowe szczepy koronawirusa, zaraza może się zemścić, zbierając śmiertelne żniwo. A wtedy wszyscy łaskawszym okiem spojrzą na działania Beninu i reszty. I będą musieli się przeprosić z maseczkami - i Travel Pass.

ZANZIBAR, czyli raj dla celebrytów i sportowców. Plaża i sło...

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Denel

Wprowadzajcie sobie te głupoty a na pewno ludzie będą latać. Ja raczej podziękuję za taką łaskę.

G
Gość

Latac latac latac ! Niech zaczna jeszcze latac sfrykanie, hindusi - maja takie samo do tego prawo !!! To w atmosferze bedzie wiecej benzopirenu niz tlenu. Tego chcemy ?? Wyglada na to ze tak. Zdrowka życzę

W
Wolny świat?

I co nam z tego, że mamy teraz paszporty w szufladach -- a po krajach EU mogliśmy wręcz jeździć "z dowodem"? Widzicie, jak łatwo to zablokować?

Ot, żądają nowego rodzaju papierka -- i bez niego ten wasz paszport (a nawet wiza, gdyby była gdzieś wymagana) traci jakąkolwiek wartość.

Dodaj ogłoszenie