Tusk "kłamcą" w Google

Redakcja
Udostępnij:
Wyszukiwarka Google.pl na przełomie maja i czerwca po wpisaniu zapytania "kłamca" wyświetlała na pierwszym miejscu stronę o Donaldzie Tusku, a dokładnie odnośnik do strony Wikipedii poświęconej premierowi. Jak to możliwe, że jeden zdesperowany wyborca wystrychnął na dudka Google - źródło wiedzy 16 milionów Polaków i wywołał małą burzę medialną?

Bartłomiej Zobek: FELIETON

Nie potrzebował do tego wyszukanych umiejętności informatycznych, nie musiał nigdzie się włamywać ani nawet umieszczać słowa "kłamca" w artykule Wikipedii. Przy sprawnym działaniu efekt ten mógł uzyskać pracą niezajmującą więcej jak parę kwadransów. Wystarczyła wyłącznie podstawowa wiedza na temat pozycjonowania stron, czyli mechanizmów wpływających na pozycje poszczególnych adresów internetowych w wynikach wyszukiwarek. Ale jak to możliwe, że strona o Tusku w ogóle znalazła się w tym rankingu, skoro nie ma na niej słowa "kłamca"? Jak to było możliwe, że kilka lat temu dla hasła "kretyn" Google wyświetlał odnośnik do oficjalnej strony sejmowej Andrzeja Leppera?

Za pozycję w Google odpowiada zawartość stron, jednak gdyby przeglądarka miała się tylko nią sugerować - to internauci natrafiliby na duży problem. Aby znaleźć serwis krakowskiego sanepidu, musielibyśmy wpisywać w okienku poszukiwań "Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Krakowie", bowiem fraza "sanepid Kraków" na tej stronie nie występuje. Z kolei przedstawiciele starszego pokolenia mieliby problem ze znalezieniem witryny Programu III Polskiego Radia, bo od lat stacja promuje się jako Trójka i pierwotnej nazwy nie wymienia wcale na stronie... I tu rozpoczyna się wielka rola internautów. Np. twórca strony http://www.mojageneracja.pl/8899 umieścił na jej prawym marginesie tekst "Polskie Radio Program III" czyniąc go odnośnikiem (zwanym też odsyłaczem lub linkiem) do oficjalnego adresu www Trójki. Idea linków jest taka, że po najechaniu wskaźnikiem myszki na tekst, kursor zmienia swój wygląd, a po kliknięciu otwiera się nowa strona (Trójki bądź Programu III - jak kto woli).

To rozwiązanie w latach 80. XX wieku stało się podwaliną sukcesu stron WWW, bo pozwalało na błyskawiczne przemieszczanie się między różnymi serwerami, jak również zwalniało z konieczności zapamiętywania adresów stron. Tę właściwość linków i fakt, że przekazują dodatkowe informacje o stronach docelowych, wykorzystał Google w budowaniu rankingów wynikowych, co, jak widać, ma duże uzasadnienie, ale jak to bywa ze szczytnymi ideami - mogą być wykorzystywane w różnych celach. Wiedza dotycząca właściwości linków internetowych, jak również tego, gdzie je umieszczać i w jaki sposób (a wszystkie te czynniki są ważne) pozwoliła konkurować firmom na pozycje w Google dla haseł związanych z ich produktami i usługami. Pozwoliła również wpływać negatywnie na pozycje rywali, a w niektórych przypadkach (najczęściej politycznych) ich dyskredytować.

Autor jest właścicielem agencji specjalizującej się w szkoleniach z pozycjonowania stron.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie