Tydzień w Krakowskiej Polityce. Co warto ratować - Wisłę czy...

Tydzień w Krakowskiej Polityce. Co warto ratować - Wisłę czy Wesołą

Grzegorz Skowron

Dziennik Polski 24

Tydzień w Krakowskiej Polityce. Co warto ratować - Wisłę czy Wesołą
Tereny między Kopernika a Grzegórzecką to szansa dla Krakowa i jego mieszkańców na stworzenie czegoś, co będzie odbiegało od trendu betonowania miasta.
Tydzień w Krakowskiej Polityce. Co warto ratować - Wisłę czy Wesołą
Wszystko wskazuje na to, że serial zatytułowany kto kupi Wisłę Kraków, szybko się nie skończy. Dla większości mieszkańców naszego miasta walka o uratowanie klubu sportowego, o którym czytają, że rządzą nim kibole, jest kompletnie niezrozumiała. Dla kibiców Białej Gwiazdy każdy tajemniczy inwestor rozbudza nadzieję, która gaśnie wraz z jego szybkim zniknięciem i rozpala się na nowo, gdy pojawia się ktoś nowy, obiecujący, że jeszcze nie wszystko jest stracone.

Wielu krakowian ma dość tej zabawy. A jak sobie jeszcze przypomną, że miasto wyłożyło kilkaset milionów złotych na stadion, na murawie którego grają piłkarze i na trybunach którego szaleją nie tylko kibice, to rośnie w nich złość. Nie zazdrość, że komuś zapewniono tak wielkie pieniądze. Złość, że przekazano je na zabawę dla wąskiej grupy i że ciągle trzeba do niej dokładać.

W tym kontekście warto spojrzeć na planowany przez miasto wykup nieruchomości od Szpitala Uniwersyteckiego. Chodzi o tereny tzw. Wesołej, czyli budynki i grunty między ul. Kopernika a Grzegórzecką. Uratowanie tego terenu przed oddaniem go deweloperom obiecał w jesiennej kampanii wyborczej prezydent Jacek Majchrowski.

I przy tworzeniu tegorocznego budżetu zdecydował się wywiązać się z tej obietnicy, rezerwują w planie wydatków 30 mln zł na pierwszą ratę. Dość niespodziewanie najwięcej wątpliwości wobec tej inicjatywy mają radni prezydenckiego klubu. Bo to prawda, że wyłożenie 300 mln zł na sam wykup (tyle w sumie ma kosztować Wesoła) to nie ostatnie pieniądze, które pochłonie ratowanie tego miejsca.

Ale z drugiej strony strony gdyby zapytać krakowian, co jest dla nich ważniejsze - ratowanie Wisły Kraków czy ratowanie Wesołej - zwolenników tego drugiego pomysłu byłoby na pewno znacznie więcej. I nawet jeśli budynki poszpitalne będą skażone bakteriami i czymś tam jeszcze, to i tak warto je pozyskać na potrzeby miasta, dołożyć jeszcze pieniędzy na doprowadzenia ich do stanu użyteczności niż uznać, że lepiej z tym problemem poradzi sobie deweloper.

Wesoła to naprawdę wielka szansa dla Krakowa i jego mieszkańców na stworzenie czegoś, co będzie odbiegało od trendu betonowania miasta. Warto ten obszar zagospodarować tak, by służył wszystkim. To będzie trudne, to będzie kosztowne, będzie budzić kontrowersje, spory, a może i protesty, ale efekty mogą być o wiele atrakcyjniejsze i ciekawsze niż to, czego doświadczamy po wydaniu milionów na stadion, na którym gra Wisła.

A jak jeszcze do świadomości mieszkańców dotrze, że spora część z 300 mln zł za Wesołą zostanie wydana na sprzęt medyczny ratujący zdrowie i życie, bo przecież pieniądze ze sprzedaży nieruchomości w centrum miasta pójdą na wyposażenie nowego szpitala w Prokocimiu, to od razu będzie nam lżej na duszy. Nawet weselej.

NASZE NAJLEPSZE MATERIAŁY - KONIECZNIE SPRAWDŹ:


Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
A wykup lasu Borkowskiego?

liczpan (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Czy nie jest ważniejszy od Wisły i od Wesołej? A to wszystko z tych samych pieniędzy. Z których można by też nie podnosić cen biletów, wody, podatku od nieruchomości itd, jeśli by odłożyć wydatki...rozwiń całość

Czy nie jest ważniejszy od Wisły i od Wesołej? A to wszystko z tych samych pieniędzy. Z których można by też nie podnosić cen biletów, wody, podatku od nieruchomości itd, jeśli by odłożyć wydatki na Wisłę, Wesołą i las Borkowski. A może wreszcie szkoły do osiedli zacząć dobudowywać?zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo