Tydzień w krakowskiej polityce

Redakcja
Z pustego podobno i Salomon nie naleje. Kiedy docierają do mnie informacje o kolejnych inicjatywach, które finansowo obciążą przeżywający poważne trudności budżet miasta, mam wrażenie, że czekają nas kolejne cuda. Tyle tylko, że w pustym dzbanie zamiast wody czy nawet wina pojawi się żywa gotówka.

Grzegorz Skowron

Nie mam żadnych wątpliwości, że drogi peryferyjne w Krakowie muszą być jak najszybciej wyremontowane. Kiedy jednak czytam, że na ten cel trzeba w ciągu najbliższych pięciu lat ponad 700 mln zł, nabieram przekonania, że realną szansą na poprawę mają tylko ulice z samego czoła listy. I jakoś trudno uwierzyć mi w to, że drogowcy trafią na ulice, które są w najgorszym stanie lub z których korzysta najwięcej kierowców. Nie mam też żadnych złudzeń, że - choć słuszny w założeniach - plan remontów ulic lokalnych będzie raczej powodem do politycznych sporów, niż zmieni drogową rzeczywistość na peryferiach.

Zdaję sobie także sprawę z tego, że potrzebna jest w Krakowie nie tylko wielka hala widowiskowo - sportowa, ale również mniejszy tego typu obiekt. Tyle tylko, że jeśli miasto angażuje się w budowę wielkiej hali, finansowanie tej mniejszej może być już nadmiarem szczęścia. Nawet wtedy, gdy znaczną część kosztów pokryje unijna dotacja. Rozumiem, że trudno przegapić taką okazję, ale oczekiwałbym od kogoś, kto decyduje w tym mieście, wskazania zadań, projektów i inwestycji, z których trzeba zrezygnować, by znalazły się pieniądze na krajowy wkład do budowy hali. Chyba że ktoś oficjalnie poinformuje, że druga hala to już inwestycja w przygotowania do zimowej olimpiady w 2026 r., a więc będzie to np. miejsce rozgrywek curlingowych.

Obawiam się, że inwestycyjne nadzieje są tak rozbudzone, że żadne dodatkowe setki milionów złotych i tak tych oczekiwań nie zaspokoją. A przecież nie wolno zapominać, że przy dużych inwestycjach, które miasto już realizuje, na pewno pojawią się dodatkowe wydatki, do tej pory nieprzewidziane. Czy ktoś ma złudzenia, że całkowity koszt przebudowy stadionu Wisły już się nie zmieni i nie pojawi się kolejny wniosek o dodatkowe pieniądze na tę inwestycję? Zapewne dodatkowe roboty pojawią się przy linii szybkiego tramwaju i rondzie Ofiar Katynia. A skąd wziąć pieniądze na takie wydatki? Można oczywiście coraz więcej inwestycji wyprowadzać poza budżet miejski, by w ten sposób unikać krytyki za zadłużanie miasta, tyle tylko, że będzie to zabieg zapewniający poprawność rachunkową, ale długi miasta (jako całości) wcale od tego nie zmaleją.

A kiedyś może się okazać, że dzban jest już nie tylko pusty, ale nie ma też dna...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie