Tygodniówka

Redakcja
Nasi przodkowie śpiewali: "Nie ma złej drogi do mej niebogi".

   Pewien 34-letni chorzowianin tak się spieszył w niedzielę do swej ukochanej, że wsiadł pijany do auta (1,65 promila), jechał setką i z piskiem opon wąskimi ulicami miasta, a gdy już dogonili go policjanci w cywilnym radiowozie prosił o jedno: - Pozwólcie tylko zadzwonić do dziewczyny, bo ona czeka tuż za rogiem - relacjonował "Dziennik Zachodni".
*
   Minister Kalisz kazał policji zerwać współpracę z białoruską milicją Łukaszenki, dopiero kiedy sprawą zainteresowało się "Życie Warszawy" - stwierdziła ta gazeta.
   No cóż, z jednej starzy towarzysze z ZOMO i SB mają wprawdzie doświadczenie, z drugiej - per saldo jakoś im nie wyszło...
*
   Coraz więcej osób załatwia swoje prywatne sprawy, wykupując kampanie reklamowe na billboardach. Ludzie wynajmują powierzchnie reklamowe, by wyrazić swoje uczucia, emocje lub po prostu wypromować samego siebie i znaleźć pracę - napisał "Metropol".
   Nic nowego, kto z nas w dzieciństwie nie pisał kredą na murach: "Kocham Kaśkę", "Heniek jest gupi".
*
   Waldemar Borczyk, poseł Samoobrony, spędził w nocy ponad dwie i pół godziny w Komendzie Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim. Składał wyjaśnienia po awanturze przed tomaszowskim zajazdem "Okowita" - doniósł "Dziennik Łódzki".
   Myślimy, że zaszkodziła nie tyle "Okowita", co okowita.
*
   Jeżeli wysoka komisja oraz prokuratura i sąd uznają, że za to, co robiłem, mam pójść siedzieć - to pójdę - tymi słowami były szef UOP i Agencji Wywiadu Zbigniew Siemiątkowski zakończył w środę swoje wstępne wystąpienie przed sejmową komisją śledczą ds. PKN Orlen.
   Bardziej skomplikowanie wyraził to pewien aferzysta ze starego szmoncesu, który, zapytany, dokąd zmierza, odpowiedział: "Ja idę jechać, żeby siedzieć".
*
   Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w czwartek w mocy wyrok sądu rejonowego, oddalający powództwo Joanny T., która zaskarżyła mieszkających piętro niżej sąsiadów, że ich kot wywołuje u niej silne objawy alergii i zagraża jej zdrowiu.
   Współczujemy sądowi, ale może być jeszcze gorzej, znaliśmy pewną panią, staruszkę zresztą, która twierdziła, iż jest napastowana seksualnie przez kosmitów.
*
   Imiona i nazwiska pacjentów leczących się na prostatę wiszą na drzwiach gabinetu lekarskiego. Listę z nazwiskami pacjentów "Głos Szczeciński" znalazł na drzwiach gabinetu urologicznego w przychodni przy ul. Starzyńskiego w Szczecinie.
   Czekamy na upublicznienie nazwisk chorych na syfilis, schozofrenię i katar.
AMK

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.