Tylko i aż bramek brak

Redakcja
Przebój Wolbrom przegrał na własnym boisku z Orliczem Suchedniów 1-2 (0-1), co tylko potwierdza, że nie leżą mu kieleckie zespoły. Tydzień wcześniej poległ w Jędrzejowie z Naprzodem.

Jedna z wielu udanych interwencji wolbromskiego bramkarza Macieja Palczewskiego. Fot. Paweł Filus

III LIGA PIŁKARSKA. Przebój Wolbrom po raz kolejny tej wiosny przegrał w końcówce spotkania

Wiosna jest dla Przeboju bardzo trudna. Po trzech pechowych porażkach przyszło przełamanie na własnym boisku z Górnikiem Wieliczka (2-1), ale wcale nie oznaczało ono zwrotu w wynikach zespołu. Potem była wspomniana porażka w Jędrzejowie z Naprzodem i teraz z Orliczem. - Powiem tak, że naszej drużynie brakuje tylko albo aż bramek - rozpoczyna Jarosław Rak, trener Przeboju. - Gdyby zespół grał słabo i - stąd brały się kolejne porażki - byłbym niespokojny. Jednak styl zespołu jest bardzo dobry. Póki jestem jego trenerem, na pewno będziemy grać w piłkę, a nie bawili się w zimne kalkulacje i "murowali" dostęp do własnej bramki. Mam w drużynie wielu młodych zawodników, którzy chcą się rozwijać, żeby w przyszłości spróbować swoich sił gdzieś wyżej. Muszą czerpać z futbolu to, co w nim jest najlepsze. Jakoś fortuna nas w tej rundzie nie rozpieszcza, bo z pewnością nie zasłużyliśmy na pięć porażek w ostatnich sześciu meczach i tylko jedno zwycięstwo - uważa wolbromski szkoleniowiec.

Już w pierwszej połowie wolbromianie powinni byli sobie wypracować kilkubramkową zaliczkę, a tymczasem schodzili na przerwę w bagażem straconej bramki. Nie mogło być jednak inaczej, skoro kibice byli świadkami takich obrazków, że piłka zagrana wzdłuż bramki, na 2 metrze, mięła nie tylko rywali, ale także trzech zawodników Przeboju, mających przed sobą pustą bramkę. Wystarczyło tylko przyłożyć nogę. - Po meczu spotkałem się z opiniami, że gdyby był z nami Józek Mazela, pewnie połowę z tych pozycji udałoby mu się wykorzystać. Udałoby się albo i nie, bo przecież nikt nie jest zaprogramowany na strzelanie goli - analizuje trener Rak. - Teraz nie ma co gdybać. Powtarzam chłopcom, że sytuacja jest taka, że Mazela nie zagra już do końca sezonu i trzeba się z tym pogodzić. Być może za bardzo nauczyli się, iż ktoś musi wykonać za nich robotę, czyli strzelać bramki. Teraz tego zawodnika nie ma, więc trzeba brać sprawy w swoje ręce. Nikt niczego innego nie wymyśli. Możemy na treningach pracować nad poprawą skuteczności, mogę szukać różnych rozwiązań personalnych, ale to w końcowym rozrachunku to jeden czy drugi piłkarz musi stanąć przed bramkarzem, znajdując na niego sposób. Futbol jest bardzo prostą i wymierną grą, w której liczy się to, co jest w siatce. Trzeba o tym pamiętać.

Na pewno porażka poniesiona w doliczonym czasie boli, zwłaszcza, że nie jest pierwszą w tym sezonie. W identycznych rozmiarach wolbromianie nie tak dawno polegli w Pińczowie z Nidą. - Na pewno jeśli chodzi o styl nie muszę się wstydzić za zespół, bo kreuje grę, potrafiąc wypracować pozycje bramkowe. Brakuje mu jednak goli, goli i jeszcze raz goli - kończy Jarosław Rak.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie