Tylko koni żal. Recenzja powieści "Ostatni" Mai Lunde

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
Troje bohaterów, trzy historie, trzy epoki, wszystkich łączy wspólny motyw i katastrofa klimatyczna w tle. Fani twórczości Mai Lunde rozpoznają charakterystyczną dla jej książek konstrukcję fabuły. Do księgarń trafiła właśnie najnowsza powieść norweskiej pisarki „Ostatni”.

FLESZ - Co stanie się z gospodarką po pandemii?

W 2015 roku ukazała się pierwsza z cyklu czterech powieści Mai Lunde poruszających temat degradacji środowiska naturalnego i zmian klimatycznych. Akcja „Historii pszczół” toczy się w latach 1852, 2009 oraz 2098 i opisuje historię katastrofy ekologicznej wywołanej wymieraniem pszczół. Dwa lata później do rąk czytelników trafiła kolejna powieść - „Błękit”, w której Lunde opisuje konsekwencje braku słodkiej wody. Właśnie ukazała się trzecia część cyklu. „Ostatni” to opowieść o ginących gatunkach zwierząt, a bohaterem najnowszej powieści jest koń Przewalskiego.

Tym razem historia rozgrywa się na trzech planach czasowych - w 1881, 1992 i 2064 roku. Powieść otwiera umiejscowiona w przyszłości historia Evy i jej córki walczącej o przetrwanie na dalekiej północy. Świat jaki znamy już nie istnieje, w wyludniającej się Europie życie zniszczyły zmiany klimatyczne. W zdegradowanym po wielkiej wojnie, suszach i kataklizmach klimatycznych świecie, borykającym się z brakiem pożywienia i relacji międzyludzkich, jakie panowały kiedyś, Eva prowadzi podupadająca farmę, opiekując się ostatnią parą dzikich koni.

Kiedy w 1881 roku do Sankt Petersburga trafiają odnalezione w Mongolii kości nowego gatunku konia, zajmujący się znaleziskiem naukowiec odkrywa, że szkielet przypomina szczątki prehistorycznego zwierzęcia.

Sto lat później konie Przewalskiego powracają w historii Karin, niemieckiej weterynarz, dążącej do tego, by sprowadzić zwierzęta do Mongolii, gdzie przed laty żyły na wolności.

„Ostatni”, podobnie jak poprzednie części cyklu, to książka wpisująca się w nurt minimalizmu, czytelnicy nie znajdą tu wartkiej akcji czy plejady postaci, a wokół bohaterów niewiele się dzieje, wątek fabularny skoncentrowany jest na dzikich koniach, ale to nie to co się dzieje jest najważniejsze w tej opowieści, a emocje i intymna opowieść o ludziach i przyrodzie, o nierozerwalnej więzi łączącej nasze światy. To wciągająca opowieść o świecie, którego jesteśmy jedynie częścią, historia o relacjach, pasji, miłości i odpowiedzialności.

Czy jest już za późno, by ocalić przyrodę przed apokalipsą, którą sami zgotowaliśmy? Jak zawsze w powieściach Mai Lunde katastroficzny obraz zniszczeń umiejscowiony jest w niedalekiej przyszłości, czy wciąż mamy czas, by zapobiec zmianom klimatycznym?

„Ostatni” to powieść dla wszystkich tych, którzy wciąż nie są przekonani, żeby segregować śmieci, zjeść pomidora zamiast plastra szynki, poruszające, wręcz filmowe kadry przemawiają do wyobraźni. Jeśli jeszcze nie znacie „Historii pszczół” i „Błękitu”, koniecznie sięgnijcie po te lektury. Świat, jaki rysuje norweska pisarka nie jest optymistyczny, ale Lunde zawsze zostawia nadzieję, że jeśli zajrzeliśmy do piekła zrobimy wszystko, by go uniknąć.

„Ostatni”
Maja Lunde
Wydawnictwo Literackie, 2021

Wideo

Materiał oryginalny: Tylko koni żal. Recenzja powieści "Ostatni" Mai Lunde - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie