Typowy prowokator

Redakcja
(INF. WŁ.) Komisja etyki nie umiała rozstrzygnąć, czy poseł Samoobrony Leszek Sułek pobił byłego dziennikarza "Dziennika Polskiego" oraz jego kolegę z "Życia Warszawy".

W kuluarach w dzień sejmowy takie słyszy się rozmowy

   Podczas nielegalnej okupacji Ministerstwa Rolnictwa (15 maja), zorganizowanej przez Samoobronę, poseł rzucił się na reportera, gdy usłyszał, że ten - podczas rozmowy telefonicznej - stwierdził, iż "Andrzej Lepper nie jest marszałkiem Sejmu, lecz tylko zwykłym posłem". Leszek Sułek, odpowiadając przed komisją, zaprzeczył zarzutom. Według jego zeznań, to dziennikarze prowokowali, a on ich bronił przed rozwścieczonym tłumem.
   Komisja zapowiada, że wznowi sprawę po dostarczeniu dowodów przez poszkodowanych. Po wyjściu z sali obrad poseł Sułek żalił się dzienniakrzom, że ktoś w ogóle poskarżył się na jego zachowanie:
   Leszek Sułek: - Pierwszy raz spotykam się z czymś takim, że ktoś mnie o coś oskarża. Ja 55 lat przeżyłem uczciwie i rzetelnie, nie życze sobie, żeby pan więcej takie rzeczy pisał.
   Jan Osiecki (poszkodowany dziennikarz): - Jeżeli pan nie będzie więcej tak sie zachowywał, ja nie będę pisał.
   Leszek Sułek: - Pan zachowywał się nie tak! Nie pokazał pan identyfikatora, nie przedstawił się pan. (_Poseł 15 maja żądał, aby dziennikarz pokazał mu swoje dokumenty - to było niezgodne z prawem, ponieważ legitymować mogą tylko pracownicy służb mundurowych - np. policja - red.). Zachował się pan prowokacyjnie w tłumie.
   Zbigniew Witaszek (partyjny kolega posła Sułka):
- Cyniczny uśmieszek towarzyszył temu panu cały czas!
   Leszek Sułek:
- Nie życzę sobię, żeby pan zajmował się tą sprawą i interesował się moją osobą, bo nie jest przyjemnie spotykać się z panem...
   Jan Osiecki:
- Jest pan osobą publiczną i będę się panem interesował.
   Leszek Sułek:
- Może się pan interesować, tylko nie na bliską odległość.
   Małgorzata Naukowicz "Informacyjna Agencja Radiowa":
- Czy komisja zadawała panu pytania?
   Leszek Sułek:
- Tak. Przed Komisją Etyki powiedziałem to samo. Źle się czuję, że ten pan potrafi pisać coś takiego. Dziennikarze nie piszą prawdy i nic im nie grozi. To powinno się skończyć, powinna być odpowiedzialność!
   Jan Osiecki:
- Przecież mógł pan napisać sprostowanie, albo pozwać mnie do sądu! Dlaczego pan tego nie zrobił?
   Leszek Sułek:
- Ja nie mam czasu na sąd i nie o to mi chodzi. Ja idę prostą drogą i nie życzę sobię, żeby mi pan na drodze stawał.
   Jan Osiecki:
- To znaczy, że prostą drogą jest bicie dziennikarzy?
   Leszek Sułek:
- Jak bym chciał pana pobić, to by pan tu nie odpowiadał. Mam jeszcze tyle siły...
   Jan Osiecki:
- Przecież to jest fakt uwieczniony na zdjęciach. Nie tylko ja byłem pobity, oberwał również mój kolega z "Życia Warszawy" redaktor Marcin Przewoźniak.
   Leszek Sułek:
- Gdzie jest pobity?
   Jan Osiecki:
- Proszę go o to spytać. Jego redakcja również złożyła na pana skargę do marszałka Sejmu.
   - Zbigniew Witaszek:
- To on krzyczał, że pana biją. To wy stworzyliście duet prowokatorów. Wam chodziło tylko o to, żeby sprowokować, przepychał się pan z tym swoim plecaczkiem. Gdybym był bardziej nerwowy, to bym pana palnął wcześniej, ale jestem spokojny.
   Michał Kwiatkowski, "Radiowa Trójka":
- To panowie chcieli bronić redaktora, czy go oskarżają?
   Zbigniew Witaszek:
- My go oskarżamy, ponieważ zachowywał się prowokacyjnie i chcieliśmy, żeby wyszedł. Tam było dużo ludzi z zewnątrz (działacze Samoobrony - red.), którzy sprawiali wrażenie agresywnych i mogli go pobić.
   Michał Kwiatkowski:
- Państwo przebywali wówczas w ministerstwie nielegalnie.
   Zbigniew Witaszek:
- Od kiedy to poseł nie może pójść do ministra upomnieć się o prawa rolników? Pan minister nie miał prawa chować się za jakimiś podwójnymi drzwiami, tylko powinien nas przyjąć.
   Michał Kwiatkowski:
- Ale o ile wiem, wtedy w ogóle nie było ministra Kalinowskiego w ministerstwie.
   Zbigniew Witaszek:
- No bo uciekł, po prostu się schował.
   Michał Kwiatkowski:
- A nie mogliście panowie pójść i porozmawiać z nim w Sejmie?
   Leszek Sułek:
- Ale w jakim Sejmie? Tam nam się mównicę zabiera!
   Michał Kwiatkowski:
- To ja mam inne pytanie. Czy Panowie lubią dziennikarzy?
   Leszek Sułek:
- Co nam przeszkadzają dziennikarze? Niech tylko piszą obiektywnie i zachowują się obiektywnie. Natomiast nie można dopuścić do tego, że recenzują wydarzenia.
   Michał Kwiatkowski:
- Ale publicyści są od tego!
   Leszek Sułek:
- Nakłaniają czytelników, żeby myśleli tym torem co oni, powinni być obiektywni, a nie subiektywni.
   Michał Kwiatkowski:
- Czy dziennikarze w Polsce kłamią?
   Zbigniew Witaszek:
- Nierzadko tak, nierzadko zachowują się prowokująco, tak jak pan redaktor (wskazuje na poszkodowanego dziennikarza). On ma właśnie cyniczny wyraz twarzy i uśmieszek. Jeżeli taki szczupły człowieczek rozpycha się w tłumie, to nie prowokuje? Jeżeli odzywa się: "dlaczego marszałek?" - to typowa prowokacja!_
Not. RAD

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.