Uczą się wygrywać

BK
PIŁKA NOŻNA. Trenerowi Kalwarianki Bogusławowi Jamrozowi po wygranej nad Iskrą w Kleczy Dolnej (1-0) dopisywał humor. Nastrój szkoleniowca kalwaryjskiej drużyny nie dziwi, biorąc pod uwagę jej świetną passę w rundzie rewanżowej wadowickiej ligi okręgowej.

Przypomnijmy, że Kalwarianka jest w tym sezonie beniaminkiem na tym szczeblu rozgrywek. Nie przeszkadza jej to włączyć się do walki o kolejny awans. Starsi kibice w Kalwarii Zebrzydowskiej już przypominają sobie czasy, gdy ich drużyna grała w III i IV lidze. Sam szkoleniowiec podchodzi do rzeczy spokojnie. - Do tej pory uczyliśmy się grać, teraz do tego dochodzi nauka sztuki wygrywania. Moją robota polega na tym, aby młodzi w większości piłkarze uwierzyli w swoje możliwości - mówi trener Jamróz.
Jego podopieczni są bardzo pojętnymi uczniami. Na wiosnę wygrali wszystkie 8 spotkań i pod tym względem jako jedyni dotrzymują kroku niekwestionowanemu liderowi z Przeciszowa. W minionej kolejce zdobyli komplet punktów na gorącym terenie w Kleczy Dolnej z Iskrą, która również liczy na miejsce w czołówce tych rozgrywek.
Od początku było widać, że kalwarianie przyjechali zagarnąć całą pulę. - Wiedzieliśmy, że Iskra jest po meczu pucharowym z Beskidem, do którego mocno się przyłożyła. Postanowiliśmy to wykorzystać. Zagraliśmy wysoko, by rywale czuli nasz oddech do plecach, z jednej strony chodziło o to, by zmusić ich do błędów, a z drugiej oddalić zagrożenie od naszej bramki. Zespół dość konsekwentnie realizował te założenia i już do przerwy mogliśmy prowadzić - trener Jamróz przypomina sytuacje, jakie jego zespół stworzył sobie w I połowie.
Bramkarz gospodarzy mógł mówić o szczęściu, gdy po strzałach Andrzeja Wilka, Wiktora Serwina czy Rafała Basisty piłka mijała w nieznacznej odległości jego bramkę bądź trafiała w poprzeczkę. Z kolei bramkarz gości nie miał za wiele roboty.
Po przerwie Kalwarianka zaczęła w podobnym stylu i tym razem na dodatek skutecznie. Autorem gola niej był Serwin.
W końcówce do ataku ruszyli zdesperowani kleczanie, ale nic nie wskórali. - Faktycznie gospodarze nie bardzo potrafili nam zagrozić. Dopiero w końcówce była bodajże jedna sytuacja, gdy pod naszą bramką było bardziej gorąco. Można jednak powiedzieć, że w miarę spokojnie obroniliśmy to prowadzenie. Wygraliśmy w najmniejszych rozmiarach, ale zasłużenie - uważa szkoleniowiec Kalwarianki.
(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie