Uczuleni na Nawrota

JERZY ZABORSKI
Beskid Andrychów przegrał na własnym boisku z Hutnikiem Kraków 0:1 (0:1) w meczu III ligi. Podopieczni Krzysztofa Wądrzyka powiększyli do czterech punktów dystans do lidera.

Bramkarz Hutnika Sebastian Kusak uprzedza Tomasza Moskałę (z prawej) i Przemysława Knapika Fot. Jerzy Zaborski

III LIGA PIŁKARSKA. Kapitan Hutnika Kraków zdobył zwycięską bramkę

W meczach wyrównanych ekip ważne jest otwarcie wyniku. - Niepokoi mnie to, że zaczynamy tracić bramki na początku spotkań, co stawia nas w trudnym położeniu - zwraca uwagę Krzysztof Wądrzyk, trener Beskidu. - Tak samo było przed tygodniem, kiedy niemal o tym samym czasie straciliśmy gola w Sandomierzu. Skoro mieliśmy kłopoty z wykończeniem akcji w starciu z kieleckim beniaminkiem, to trudno, żeby nie mieć kłopotów ze zdobyciem bramek w konfrontacji z klubem uchodzącym za mający wzorcowo zorganizowany model pracy z młodzieżą. Nie oznacza to, że złożyliśmy broń. Brakło nam szczęścia.

- Jak otworzyliśmy wynik, byłem przekonany, że tego meczu nie przegramy - uważa Andrzej Paszkiewicz, trener krakowian, który w związku z karą prowadził zespół z trybun. - W tej lidze nikt nie potrafi prowadzić ataku pozycyjnego, więc zdawałem sobie sprawę z tego, że gospodarze będą jedynie kopać piłkę do przodu, a z takim stylem umiemy sobie poradzić. Gdyby Michał Nawrot strzelił drugą bramkę, chwilę po pierwszej, byłoby po meczu. Bezpieczny wynik jest najlepszym antidotum na drążącą futbol gangrenę. Poziom sędziowania był skandaliczny. Nie rozumiem decyzji o usunięciu na koniec pierwszej połowy Michała Gui. Potem jeszcze podniesiono nam wydumanego spalonego, w drugiej połowie, kiedy Krzysztof Świątek wychodził na samotne spotkanie z bramkarzem.

- Nie chciałbym się licytować z trenerem rywali na kaliber sędziowskich pomyłek. O ile w poprzednich meczach to krakowianie narzekali na pracę arbitrów, tak po tym meczu mam chyba więcej powodów do zmartwień- tłumaczy Krzysztof Wądrzyk.- Jak można było podnieść spalonego Tomkowi Moskale, który wychodząc z głębi pola miał kontakt z obrońcą Hutnika. To była sytuacja do uratowania punktu.

Ponoć siłę zespołu poznaje się po ławce rezerwowych. Beskidowi zabrakło atutów do przeciągnięcia wyniku, nawet jeśli przez całą drugą połowę grał w przewadze jednego zawodnika. Goście, zmuszeni do zmiany strategii, szybko zaczęli dokonywać zmian, nawet podwójnej. Tymczasem trener gospodarzy zaczął szukać nowych rozwiązań dopiero w ostatnich kwadransie, mogąc dokonać jedynie dwóch korekt.

Marek Kudłacik, który w tej rundzie wygrał dla Beskidu już niejeden mecz, tym razem przepuścił piłkę do siatki po dość łatwym i niezbyt mocnym strzale. - Błąd leży też po stronie obrońcy Pawła Zająca, który pozwolił Michałowi Nawrotowi podprowadzić piłkę, a przed spotkaniem uczulałem zawodników na tego zawodnika - westchnął Krzysztof Wądrzyk.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie