Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ukrainie przydałby się nasz Piłsudski z 1920 r.

Włodzimierz Knap
Polityka. Na Ukrainie toczy się wielka gra. Rywalizują w niej: prezydent, premier, oligarchowie...

- Na Ukrainie prezydent formalnie ma nadal, mimo niedawnych zmian w konstytucji, zdecydowanie wyższą pozycję niż premier i jego gabinet - mówi prof. Włodzimierz Marciniak, kierownik Katedry Stosunków Międzynarodowych w Akademii Ignatianum w Krakowie.
Jednak ten wybitny znawca Rosji i Ukrainy podkreśla, aby na układ sił na Ukrainie patrzeć nie tylko poprzez zapisy w konstytucji, lecz także przez pryzmat bieżących, nieraz szybko zmieniających się wydarzeń, zarówno na polu polityki, gospodarki i arenie międzynarodowej.

W ocenie prof. Marciniaka, teraz, krótko po wyborach prezydenckich Petro Poroszenko uzyskał silną pozycję, lecz potrzebuje czasu, aby znacząco rozbudować swój stosunkowo kruchy na razie obóz polityczny. Dlatego niemal niezbędny jest mu dziś premier Arsenij Jaceniuk, czołowy polityk partii Batkiwszczyna.

W jakim celu? By wspólnie mogli uporać się z szefową... Batkiwszczyny, czyli Julią Tymoszenko. Według prof. Marciniaka, "piękna Julia", osłabiona marnym wynikiem w wyborach prezydenckich (12 proc. przy 55 proc. Poroszenki), pozostaje co prawda największym rywalem obecnego prezydenta, ale Jaceniuk wyrósł ostatnio na pierwszoligowego polityka. Ma więc szansę zdetronizować osłabioną Julię.

Andrzej Maciejewski, znawca Białorusi, Rosji i Ukrainy z Instytutu Sobieskiego, także apeluje, by na naszych wschodnich sąsiadów patrzeć, kierując się wiedzą, a nie stereotypami lub nierzadko martwymi zapisami prawa.

Podkreśla, że Polacy w teorii zdają sobie sprawę, iż w całych swoich dziejach Rosjanie i Ukraińcy nie doświadczyli demokracji z prawdziwego zdarzenia, nie licząc kilku miesięcy funkcjonowania Rządu Tymczasowego w 1917 r., ale tej oczywistości nie potrafimy sobie w pełni uzmysłowić.

- Rzecz w tym, że obecnie i w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej Rosjanami i Ukraińcami nie da się skutecznie rządzić przy pomocy metod stosowanych w demokracjach - mówi Maciejewski. - Po prostu, im więcej tam demokracji, tym większy bałagan. Stalina ceni się głównie dlatego, że ten gigantyczny zbrodniarz symbolizuje porządek.

Analityk z Instytutu Sobieskiego przekonuje, że Polacy, aby zrozumieć Rosję i Ukrainę, powinni chcieć pojąć, że do dzisiaj wartość życia ludzkiego jest tam nieporównywalnie mniejsza niż w kręgu cywilizacji zachodniej. - Banał? Owszem, lecz nie dociera on do wielu Polaków - twierdzi Maciejewski.

Zwraca uwagę, że największym problemem Ukrainy jest dziś to, że władza zwierzchnia osłabła. - Rewolucja na Majdanie osłabiła władzę wykonawczą. A przecież teraz Ukraińcom przydałby się taki nasz silny Piłsudski z roku 1920 - twierdzi Maciejewski.

W ocenie tego analityka, Ukraińcy idą w drugim kierunku. Konsekwencją rewolucji na Majdanie było m.in. częściowe osłabienie władzy prezydenta. Ale nasi sąsiedzi zamierzają pójść dalej. Chcą go pozbawić prawa do mianowania ministrów spraw zagranicznych i obrony, a w dalszej kolejności sprawić, by rząd odpowiadał tylko przed parlamentem. Zgodnie z obecną konstytucją Ukrainy, szefów resortu obrony i dyplomacji mianuje Rada Najwyższa na wniosek prezydenta. Resztę członków gabinetu parlament powołuje na wniosek premiera.
Zgodnie z artykułem 102. konstytucji Ukrainy prezydent jest głową państwa i występuje w jego imieniu. Jest gwarantem jego suwerenności, integracji terytorialnej, przestrzegania konstytucji oraz praw i wolności człowieka i obywatela. Reprezentuje Ukrainę na arenie międzynarodowej, sprawuje kierownictwo nad polityką zagraniczną państwa. Jest zwierzchnikiem i głównodowodzącym Sił Zbrojnych Ukrainy. Lapidarnie rzecz ujmując, na mocy konstytucji prezydent Ukrainy nie jest malowaną głową państwa, "żyrandolem", a wręcz przeciwnie.

Przypomnijmy: w ubiegły czwartek za namową prezydenta Poroszenki premier Jaceniuk podał się do dymisji. Stało się tak, bo Witalij Kliczko, szef partii Udar wycofał poparcie dla rządu. Jego śladem poszła nacjonalistyczna Swoboda. Oba stronnictwa zrobiły to na prośbę Poroszenki. Gabinet Jaceniuka popiera tylko Batkiwszczyna. Zgodnie z konstytucją, jeśli w ciągu miesiąca nie uda się zbudować większości, co wydaje się praktycznie niemożliwe, prezydent ogłosi termin wcześniejszych wyborów.

Najpewniej odbędą się 26 października.

Na ten zabieg należy patrzeć jak na typową grę polityczną - radzi prof. Włodzimierz Marciniak.

- Poroszenko chce przeciągnąć na swoją stronę Jaceniuka. Moim zdaniem, szefowi rządu "na teraz" taki scenariusz odpowiada, bo pozwoliłby mu wybić się na przywódcę Batkiwszczyny, a tym samym zastąpić Tymoszenko - dywaguje prof. Marciniak.
Zwraca uwagę na ciągle kluczową rolę oligarchów. Część z nich finansuje kampanię przeciw separatystom i Kremlowi. Wspomagają niezmiernie kruchy budżet państwa ukraińskiego, choć nie wiadomo, na jakich zasadach.

Prof. Marciniak nie radzi się łudzić, że ukraińscy magnaci robią to z czystej miłości do ojczyzny. Wiele wskazuje na to, że kierują się głównie bilansem zysków i strat. Liczą, że wezmą udział w podziale łupów po oligarchach, którzy sprzyjali i finansowali Wiktora Janukowycza, a przede wszystkim po upadającym "królu Donbasu", najbogatszym Ukraińcu, Rinacie Achmetowie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski