Urodzony dla piłki

Redakcja
Udostępnij:
Mazurka Dąbrowskiego śpiewali dumni, głośno i wyraźnie, z ręką na sercu. - Nikt nie musiał nas tego uczyć. Wiemy, dla jakich barw gramy, orzełek na koszulce nie jest dla nas pustym symbolem. Kiedy śpiewamy polski hymn, po plecach przechodzą nam ciarki z emocji - mówi Dariusz Zawadzki, piłkarz krakowskiej Wisły i reprezentacji Polski do lat 16, która w Czechach wywalczyła wicemistrzostwo Europy.

Dariusz Zawadzki

Trener reprezentacji Michał Globisz w czasie czeskich mistrzostw konsekwentnie stawiał na Zawadzkiego, choć niektórzy twierdzili, że wiślak po kontuzji nie jest w najwyższej formie. Globisz wiedział swoje, Zawadzki był podstawowym zawodnikiem w polskim składzie, a z roli rozgrywającego wywiązywał się bez zarzutu. Strzelił jedną bramkę.

Małolat po protekcji

Do szkółki piłkarskiej Stanisława Chemicza trafił jako sześciolatek... po znajomości. Kuzyn Stanisław Owca, piłkarz Wisły, załatwił miejsce małolatowi, bo normalnie do szkółki trafiają przecież starsi chłopcy. O tym, że mały Darek będzie grał w piłkę, wiedziała cała rodzina. Tata długo czekał na syna, a kiedy po dwóch córkach przyszedł wreszcie na świat, Zawadzki senior nie miał żadnych wątpliwości, kim będzie junior. - Urodziłem się, żeby grać w piłkę - mówi dziś z przekonaniem Dariusz Zawadzki.
Do kadry Polski trafił w 1996 roku jako czternastolatek. Na turnieju o Puchar im. Wacława Kuchara wypatrzył go trener Michał Globisz i powołał do reprezentacji. Wtedy miał jeszcze propozycję wyjazdu do szkółki piłkarskiej Vitesse w Holandii, rodzice uznali jednak, że jest za młody na taki wyjazd. Pozycja rozgrywającego reprezentacji przypadła mu po dwóch meczach, podobnie jak rola wykonawcy stałych fragmentów gry.

Urodzinowy prezent na osłodę

Wszystko toczyło się dobrze, aż do kwietnia 1997 roku. - Grałem mecz w drugiej drużynie juniorów, gdy nagle przy szybkim zwrocie coś strzeliło mi w kolanie. Na drugi dzień wyjechałem z reprezentacją na mecz ze Słowacją. Grałem ze specjalnym stabilizatorem, ale w drugiej połowie po jakimś faulu kolano bolało mnie już tak bardzo, że musiałem zejść z boiska. Najpierw wydawało się, że to pęknięta torebka stawowa. Jednak kiedy trafił do łódzkich specjalistów, orzekli, że ma uszkodzone więzadła boczne i krzyżowe kolana i potrzebna będzie operacja. - Do namysłu dali mi dwa dni. Nie mogłem się pogodzić, że w tak młodym wieku będę musiał przejść tak poważną operację, ale się na nią zdecydowałem.
Operacja odbyła się 19 września 1997 roku. - Pomagał mi fizykoterapueta Piotr Ptaszek. Mówił, że wszystko musi się udać, mocno w to wierzyłem. Pieniądze na operację dostałem za pośrednictwem reprezentacji. Dlatego chcę grać w niej jak najlepiej, muszę spłacić dług.
Przeniósł się z krakowskiej do łódzkiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego, bo tylko w Łodzi mógł przechodzić rehabilitację. Został tam do końca roku szkolnego. Z piłką zaczął się bawić w maju 1998 roku. 18 czerwca, dokładnie w swoje urodziny, wrócił do reprezentacji Polski. W meczu towarzyskim przeciwko Finlandii strzelił piękną bramkę. "Będę grał w piłkę, wszystko dobrze się ułoży" - pomyślał po tym meczu.

Srebrny sukces

- Jadąc na mistrzostwa Europy, chcieliśmy najpierw wyjść z grupy - mówi Dariusz Zawadzki. - Po pierwszym meczu, wygranej nad Rosją, okazało się, że stać nas na więcej. Srebrny medal to dla nas ogromny sukces. Mistrzowie Europy, Hiszpanie byli raczej poza zasięgiem pozostałych uczestników turnieju, ale my jako jedyni sprawiliśmy im kłopot. Po przegranej w grupie podeszliśmy do finałowego meczu bez strachu, chcieliśmy dobrze się zaprezentować, a nie poprzestać tylko na wybijaniu piłki z własnego pola karnego. Przy stanie 1-1 wierzyliśmy jeszcze w wygraną. Druga bramka Hiszpanów ustawiła mecz. Myślę, że i tak nie przynieśliśmy wstydu, zagraliśmy dobrze. To był dorosły futbol.
W listopadzie zespół Globisza zagra w Nowej Zelandii w mistrzostwach świata do lat 17. - Teraz oczekiwania wobec nas będą większe, ale nie boimy się ich. Stać nas na dobry występ. I wszyscy cieszymy się, że zobaczymy Nową Zelandię.
Darek nie wie, jak potoczą się piłkarskie losy dzisiejszych wicemistrzów Europy. - Nie możemy zmarnować czasu pomiędzy 16 a 19 rokiem życia, kiedy powinniśmy już być wartościowymi seniorami, grającymi w ekstraklasie.

Ekstraklasa za zamkniętymi drzwiami

Gra w pierwszym zespole Wisły jest jego marzeniem. - Mówi się, że w Wiśle trudno się przebić, ale wierzę, że jeśli będę dobrze grał, nadal będę w reprezentacji Polski, to dostanę taką szansę. Na razie tamta drużyna to osobny świat. Nie znamy się, trener Smuda nie bywa na naszych meczach, czasami przychodzą jego asystenci. Trochę szkoda, że nie możemy pracować razem ze starszymi kolegami, moglibyśmy się wiele od nich nauczyć.
O wielkich pieniądzach Darek tylko słyszał. Sam nie ma w klubie kontraktu ani stypendium. - Może po mistrzostwach się coś zmieni, będą choćby stypendia - zastanawia się. Mówi, że wcale nie dziwi go wysokość zarobków piłkarzy w Wiśle. - _Bycie piłkarzem to ciężka praca, zasługuje na dobrą zapłatę. _MaŁgorzata Syrda-Śliwa

Dariusz Zawadzki

Ur. 18.06.1982 r. Wychowanek Wisły Kraków. Trenerzy: Stanisław Chemicz, Jerzy Smoter, Wojciech Stawowy, Jerzy Kowalik. Uczeń II klasy Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Krakowie (wychowawca Andrzej Bahr). Piłkarski wzór: Lothar Matthaeus. Marzenia: debiut w ekstraklasie w barwach Wisły, gra w reprezentacji olimpijskiej i seniorskiej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie