Urok prowincji

Redakcja
BEZ NARKOZY

   Jak dzisiaj piszemy w "Dzienniku", od kilku lat, co roku, z Tarnowa wyprowadza się półtora tysiąca ludzi. Wprowadza o połowę mniej. I niekoniecznie dlatego, że wyprowadzający nie widzą dla siebie perspektyw w tym mieście. Większość ucieka na wieś. Na prowincję.
   Przez całą epokę w całej Polsce prowincja była przekleństwem. Miejscem zacofania, pogrążonym w mroku i błocie. Nadawała się tylko na letnie kanikuły, bo jak kiedyś tak i teraz wielu lubi ucieczki od cywilizacji.
   Aż w dobie komórek, internetu i powszechnej motoryzacji prowincja awansowała. To nie jest już miejsce zsyłki nieudaczników, ale miły, bezpieczny punkt na mapie. Moda na prowincję od dawna panuje we Francji czy Niemczech, u nas budziła tylko marne skojarzenia. Kiedy w końcu dotarły wszelkie wynalazki, również polskie wsie i miasteczka zyskały na atrakcyjności. Inna jest już polska prowincja, ale na szczęście nie całkiem inna. Nadal gdzieś tam unosi się nad nią słynny dyskretny urok.
   Dawna prowincja jest jeszcze tylko w niektórych ludziach, również tych z Warszawy.
wiesŁaw ziobro

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie