reklama

Uwaga, Człowiek

Redakcja
"Ich obejście znajdowało się niedaleko, na skraju wsi, od której oddzielał je jeszcze młody sad. Chata obrośnięta była prawie pod sam dach pnącą zielenią, a pod oknami strzelały w górę bukiety kwiatów, dół tych okien przesłaniając. Pomyślałem (...) mieszka tu szczęśliwa rodzina (...).

Przykazanie piąte

On był Polakiem, ona Ukrainką, obydwoje z miejscowych, jak tylko pamięć w przeszłość sięgała; znali się od dzieciństwa (...) gdy widziałem, jak on, przechodząc obok niej tak na sekundę, dwie, jakby przypadkowo, ją dotyka, to wiedziałem, że dla siebie nawzajem wiele znaczą.
(...) zapewniali mnie, że ich wieś jest raczej spokojna (...), - bo kilku młodych stąd poszło do Niemca, a jeszcze innych kilku młodych do lasu - to mówiła ona.
Ale on mówił, że się gromadzą w dalszej okolicy, nie tutaj. - Na razie nic nam nie grozi na tym świecie, tu nasza ziemia, tu nasz chleb . W tej okolicy jest sporo rodzin różnych nacji, nawet Czesi, nawet z Bukowiny, nawet Rumuni, co w tych stronach osiedli w ubiegłym wieku, bo wtedy w wielkich majątkach było sporo roboty za niezłe pieniądze, nawet kilka rodzin pochodzenia tatarskiego, nawet Ukraińcy, co uciekli przez Zbrucz przed śmiertelnym u nich głodem przed wojną, i Rosjan też, co to po rewolucji ze wschodu przez nasz Zbrucz się przeprawiali na naszą stronę, i ci wszyscy ludzie raczej żyją tutaj zgodnie, najgorsze to tałatajstwo nadciągające z okolic Lwowa, więc miastowi, ale całkiem bez duszy - mówił on, a ona przysłuchiwała się ze spokojną twarzą i potakiwała.
Ale opatrzność zarządziła inaczej. (...) dziewiątego dnia mojego u nich pobytu, z przeciwnej strony wsi rozległy się strzały (...), koń ciągnący ich furmankę pędził od środka wsi bez jej męża(...) na drodze pojawiła się wataha młodych ludzi w jakichś mundurach, nie mundurach(...). A było ich pewnie z pięciu albo sześciu, (...) ale z drogi od strony wsi nadciągała biegiem jeszcze jedna, liczniejsza gromada i potem wszystko odbyło się tam na podwórzu tych moich opiekunów niemal błyskawicznie. Oni ją, tę młodą kobietę, w środku podwórza dopadli, pochwycili, dwóch albo trzech w pół, i za ręce, i za nogi, nie wiem, czy byli pijani, ale ze śmiechem głośnym, dzikim rechotem, z wrzaskami, rzucili na ziemię, i odzierali z odzienia, tak że po chwili była naga, i przydeptywali jej nogi i ręce, i nagle jeden z nich się pochylił i nożem ciął ją po brzuchu od dołu do góry, i dopiero wtedy posłyszałem jej rozpaczliwy krzyk, zaraz jednak umilkł, bo z tego jej rozciętego szeroko brzucha wypłynął płód i z wrzaskiem, z tym rechotem ten dojrzały, skrwawiony płód któryś z nich złapał i przyłożył do jej piersi. A mnie - nie wiem, czy tak było naprawdę, czy było to tylko przywidzenie - wydało się, że jej konające ramię oplotło wtedy ten skrwawiony kłębuszek i przycisnęło do piersi.
To wszystko widziałem z małymi tylko przerwami, kiedy się nad nią nachylali, przesłaniając ją, albo wokół niej biegali, albo liczniej ją otaczali, ale mimo to widziałem wyraźnie, i chyba wszystko, bo i to widziałem, jak to coś, co niemowlę łączyło z matką, tę żyłę, tę pępowinę z niej wyrwali, może jeszcze raz ją też nożem dźgnęli, i że i matka, i niemowlę przestały się zaraz ruszać. A wtedy nastała cisza. Ta cała gromada (...) raptem bez wrzasków, już bez tego rechotu, który może był rodzajem śmiechu, nie wiem, bez zagrzewającego jeden drugiego krzyku i prawie bez ruchu spoglądała na leżące na ziemi trupy kobiety i dziecka. Na kobietę zlaną krwią i to małe ciałko na jej piersi podtrzymywane jej martwym już ramieniem. Przypatrywali się i milczeli. Przypatrywali z ciekawością i z zaskoczeniem. I nagle zaczęli się cofać.
A jak się znaleźli przy podwórzowej bramie i wysypywali się na drogę, to dalej już odchodzili bez tamtego hałasu, tak że do moich uszu docierał jedynie szurgot ich butów na kamykach drogi. I wkrótce potem nie słyszałem już nic, nawet tego szurgotu, tylko daleko we wsi, a może za wsią kilka wystrzałów, gdy zaś zszedłem ze stryszku nad szopą na dół na podwórze, to gdzieś daleko jakieś kłębiące się głosy słyszałem, ale były one inne niż tamte głosy przedtem, i wiedziałem, że to głosy ludzi z tej wsi. Miejscowych (...). Przykląkłem przy trupach (...), zrodziła się w głowie myśl (...) - czy nie mogłem z tego stryszku, kiedy oni zaczęli się nad tą kobietą pastwić i ją potem mordowali, zejść, czy być może nie zdołałbym ich wtedy powstrzymać. Bo może, gdyby mnie zabili, to by im wystarczyło, to by w swojej żądzy mordu byli nasyceni i ona by może wtedy ocalała. I jej dziecko. Ale moja głowa (...) odpowiadała milczeniem.
(...) za moimi plecami zbierali się szepczący między sobą ludzie, byli to wieśniacy z tej wsi, otoczyli mnie, ale jakby mnie nie dostrzegali, jakbym był powietrzem, choć przecież klęczałem tuż przy trupach. I ludzie ci na przyniesione z szopki deski te trupy, kobiety i jej nieurodzonego dziecka, w milczeniu układali. A potem dźwignęli i ponieśli ku drodze, tak że po chwili zostałem sam(...) . Słyszałem jeszcze przez chwilę kroki wieśniaków zmierzające ku drodze, hałas łańcuchów i orczyka przy zaprzęganiu tam do wozu konia i jak wóz ruszył, potem jeszcze, jak ten wóz i kroki tych, co wóz otaczali, oddalały się z wolna w głąb wsi.
(...) a potem nastała cisza (...) niedaleka wieś milczała, potem był zmrok i potem była noc.
I jakby zapaliło się w mej głowie jakieś gorące światło i odezwały się w jej głębi pierwsze słowa modlitwy, stały się żywe, głośne, i potoczyły się dalej zdanie po zdaniu, jakby ktoś za mnie je odmawiał, silniejszy ode mnie, a ja je powtarzałem za nim z wielką ulgą:
Salve Regina, Mater misericordiae vita,
dulcedo et spes nostra, salve, ad te clamamus,
exules filii Havae. Ad te suspiramus, gementes et
flentes in hac lacrimarum, valle....
... Eia ergo, advocata nostra, illos tuos
misericordes oculos ad nos converte
Et Jesum, benedictum fructum ventris tui,
nobis post hoc exsilium ostende.
O clemens, O pia, O dulcis Virgo Maria."
Przytoczone fragmenty pochodzą z opowiadania "On był Polakiem, Ona Ukrainką" Włodzimierza Odojewskiego. Opowiadanie stało inspiracją teatralnej etiudy, wystawionej w październiku 2008 r. przez gimnazjalistów z Zaczarnia , w hołdzie pomordowanym na polskich Kresach w latach 1939-45 Polakom oraz żyjącym w Tarnowie i na ziemi tarnowskiej, członkom i potomkom Ich rodzin. 11 lipca każdego roku, pod Kurhanem Kresowym na tarnowskim Starym Cmentarzu, spotykają się Kresowiacy - dzisiaj mieszkańcy Tarnowa.
(KD)
Projekt "Uwaga, Człowiek" realizowany pod patronatem i we współpracy z "Dziennikiem Polskim".

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3