Uwaga rolnicy, małe spóźnienie może was kosztować bardzo wiele

ALEKSANDER GĄCIARZ
Bernadeta Rokita ma jeszcze nadzieję na załatwienie swojej sprawy FOT. ALEKSANDER GĄCIARZ
Bernadeta Rokita ma jeszcze nadzieję na załatwienie swojej sprawy FOT. ALEKSANDER GĄCIARZ
Bernadeta Rokita przez jeden dzień opóźnienia w uzupełnieniu o wniosku o dopłatę obszarową, może stracić siedem tysięcy złotych. Jest załamana. Dla niej te pieniądze to nieomal sprawa życia i śmierci. W dodatku nie czuje się winna zaistniałej sytuacji. Pani Bernadeta mieszka w Opatkowicach z rodzicami i synem. Prowadzi siedmiohektarowe gospodarstwo, które wielkich kokosów jednak nie przynosi. Nawet z dopłatami trudno związać koniec z końcem, dlatego kobieta dorabia sobie, piekąc placki i pomagając na przyjęciach weselnych.

Bernadeta Rokita ma jeszcze nadzieję na załatwienie swojej sprawy FOT. ALEKSANDER GĄCIARZ

OPATKOWICE. Czy uda się znaleźć wyjście z pułapki zastawionej przez bezduszną biurokrację? Nadzieja jeszcze jest...

Wniosek o dopłatę obszarową do gospodarstwa złożyła osobiście w Biurze Powiatowym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Proszowicach 6 maja. - Robiłam to już wielokrotnie. Nigdy nie było żadnych problemów - zapewnia.

Zabrakło literek

W tym roku jednak popełniła błąd.W części graficznej wniosku nie wpisała literowych symboli działek. To jednak drobne uchybienie, które w ciągu kilku minut można sprostować. Dlatego w czerwcu kobieta otrzymała wezwanie do uzupełnienia wniosku. Zostało wysłane z Powiatowego Biura ARiMR w Miechowie.

- Mieliśmy w tym czasie mnóstwo pracy z wnioskami tytoniowymi. Dlatego dyrektor, aby nas odciążyć, polecił by wnioski rolników z naszego powiatu sprawdzali pracownicy biura z Miechowa. To jednak nie ma znaczenia, ponieważ tamtejsi pracownicy postąpili dokładnie tak, jak mówią procedury - przekonuje Anna Kubik, kierownik proszowickiego biura ARiMR.

Wezwanie do złożenia uzupełnienia wniosku listonosz przyniósł do domu Bernadety Rokity 19 czerwca. Korespondencję odebrała poważnie chora matka, która wkrótce potem trafiła do szpitala. W spowodowanym tym wydarzeniem zamieszaniu pani Bernadeta poszła uzupełnić wniosek 27 czerwca. Jak się potem okazało, o jeden dzień za późno: przepisy dają rolnikowi na to siedem dni. Mimo to była przekonana, że wszystko jest w porządku. - Zostałam przyjęta przez pracownika, uzupełniłam wniosek i wróciłam do domu - opowiada.

Wniosek bez rozpoznania

Nie niecierpliwiła się, bo dopłaty z reguły przychodzą na konta rolników dopiero w grudniu. Tymczasem 19 listopada Bernadeta Rokita otrzymała z Biura Powiatowego pismo "w sprawie pozostawienia wniosku bez rozpoznania". W korespondencji podpisanej przez zastępcę kierownika Wojciecha Janowskiego znajduje się informacja, że wniosek o dopłatę nie będzie rozpatrzony, ponieważ w przewidzianym prawem terminie kobieta nie dokonała uzupełnienia braków formalnych.

- To było dla mnie wielkie zaskoczenie. Przecież byłam w agencji, wszystko uzupełniłam. Nikt mi nie powiedział, że jest za późno - nie kryje żalu.

Pracownicy Biura wyjaśniają: - Gdy pani Rokita zjawiła się w naszym biurze, nie wiedzieliśmy, którego dnia wezwanie zostało jej dostarczone przez listonosza. Zapytałem ją, czy jest pewna, że zmieściła się w terminie i odpowiedziała, że tak. Dopiero gdy otrzymaliśmy z poczty zwrotne potwierdzenie odbioru wezwania okazało się, że pani zgłosiła się po upływie terminu. A wtedy na poprawki było już za późno, bo informacja została wprowadzona do systemu.

Bernadeta Rokita usiłowała tłumaczyć niedotrzymanie terminu ciężką sytuacją rodzinną, ale nie zostało to uwzględnione. - Dostarczenie pisma domownikowi uważane jest za skuteczne. Pani Rokita musiałaby zastrzec, żeby korespondencję oddawać tylko jej do rąk własnych - mówi Anna Kubik.

W Biurze Powiatowym ARiMR słyszymy, że siedmiodniowy termin uzupełnienia wniosku to bardzo rygorystycznie przestrzegany punkt procedury związanej z wypłatą dopłat. O ile spóźnione złożenie samego wniosku pociąga za sobą wyłącznie obniżenie należnej kwoty o 1 procent za każdy dzień zwłoki (choć nie dłużej niż przez 25 dni), w tym przypadku nie ma odwołania: brak terminowego uzupełnienia dokumentu skutkuje utratą całości pieniędzy.

Zatrzaśnięta furtka

Teoretycznie rolnik może się starać o zgodę na przywrócenie terminu złożenia korekty.To ostatnia furtka. Pani Bernadeta zwróciła się do biura w wnioskiem w tej sprawie. Otrzymała jednak odpowiedź odmowną. Nie znaleziono bowiem wystarczających przesłanek, które uniemożliwiłyby jej złożenia wniosku w terminie. Tym bardziej, że sam wniosek o przywrócenie terminu wpłynął w listopadzie, czyli też o kilka miesięcy za późno.- Ale ja wtedy nie wiedziałam, że powinnam złożyć taki wniosek. Dowiedziałam się o tym dopiero w listopadzie - mówi zainteresowana.

Bernadety Rokity życie nie oszczędzało. Przeciwnie. Można odnieść wrażenie, że nieszczęścia lgną do niej jedno po drugim. W 2000 roku w tragicznych okolicznościach straciła piętnastoletniego syna. Drugi syn poważnie choruje na serce. Przed sześcioma laty, również tragicznie, zginął jej mąż. Gdy o tym wszystkim wspomina, trudno jej powstrzymać łzy. - A teraz jeszcze ta sprawa z dopłatą. Ja za te pieniądze zawsze kupowałam paliwo do ciągnika, środki ochrony roślin. A jak teraz patrzę na te puste kanistry, to żyć mi się odechciewa. Nie wiem, jak wiosną pole obsieję.

Postarają się pomóc

Gdy w środę pytaliśmy o możliwości zmiany niekorzystnej dla pani Bernadety decyzji w Biurze Powiatowym ARiMR w Proszowicach, szanse na to wydawały się bliskie zeru. - My naprawdę zawsze staramy się iść rolnikom na rękę. Jeżeli tylko coś leży w granicach naszych możliwości, pomagamy. I długo zastanawialiśmy się, czy moglibyśmy tej pani jakoś pomóc, ale nic nie wymyśliliśmy. Niestety nic nie możemy zrobić - mówi Anna Kubik.

Nadzieja jeszcze w Małopolskim Oddziale Regionalnym ARiMR w Krakowie, do którego właścicielka gospodarstwa na początku grudnia złożyła zażalenie na decyzję BP ARiMR. W czwartek rozmawialiśmy z Grzegorzem Kisioł-kiem, naczelnikiem Wydziału do spraw Odwołań. Przyznał, że choć sprawa jest trudna, postara się znaleźć rozwiązanie korzystne dla rolnika. - Obiecuję, że dokładnie przeanalizujemy całą procedurę, weźmiemy pod uwagę wszystkie okoliczności i postaramy się tej pani pomóc. Myślę, że jakieś wyjście z tej sytuacji uda się znaleźć. W końcu jesteśmy po to, żeby pomagać rolnikom - zapowiada.

Bernadeta Rokita z nadzieją czeka na odpowiedź.

proszowicki@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ostatni Sprawiedliwy

Nie tylko PSL-owi o to chodzi, wszyscy politycy tak robią- ciemnym narodem się łatwiej rządzi...

r
rolex

Dziwi mnie dlaczego ciagle PSL lansuje obraz rolnika-Kretyna. To nie jest tak , ze tego rolnika - ktoś nie chciał wyrolować. Wygląda na to PSL-lokalny świadomie niedoinformował i nie przekazał rzetelnej informacji jak wniosek wypełnić, bo PSL zrobił to tak, żeby rolnik -nie dostał datacji. Jak rolnik będzie biedniejszy i coraz bardziej zacofany to lokalny PSL będzie miał na Nim większą władzę. I tylko o to PSL-owi chodzi.

r
rolex

Dziwi mnie dlaczego ciagle PSL lansuje obraz rolnika-Kretyna. To nie jest tak , ze tego rolnika - ktoś nie chciał wyrolować. Wygląda na to PSL-lokalny świadomie niedoinformował i nie przekazał rzetelnej informacji jak wniosek wypełnić, bo PSL zrobił to tak, żeby rolnik -nie dostał datacji. Jak rolnik będzie biedniejszy i coraz bardziej zacofany to lokalny PSL będzie miał na Nim większą władzę. I tylko o to PSL-owi chodzi.

R
Rolnik

Robią nas w konia: Unijne dotacje- ostro- wpiszcie i oglądajcie całą prawdę o unijnych dotacjach...

m
mmm

Zgadzam się w 100%. Pieniądze z unii są jak pszczółka maja "są gdzieś lecz nie wiadomo gdzie"

r
rolnik

Obłuda urzędników nie zna granic tylko by karali i karali .... nie dość że pracują za pieniądze które powinny być wypłacane rolnikom a nie urzędasom na pensje to jeszcze utrudniają ludziom życie przypierniczając sie do byle jakiej bzdury ..... jak ludzie czekają na decyzję urzędników latami choc powinni wydac w ciągu miesiąca to jest dobrze !!!!!!!!!! a tu jeden dzień przy tragicznej sytuacji rodzinne4j ... chamstwo i obłuda .... urzędnicy potrafią tylko zniszczyć człowieka

Dodaj ogłoszenie