V liga Bielsko-Biała; ...a w Kobiernicach skandal! Sędziowie pod eskortą policji uciekali ze stadionu. Zgroza!!!

zab
1-0 Ryszka 60, 1-1 A. Majdak 81, 1-2 Śleziak 90+3. Sędziował Maciej Gaszyński z Bielska-Białej. Żółte kartki: M. Sztorc, Jacak - R. Błasiak. Widzów: ok. 150.

Walcownia Czechowice- Dziedzice - Czaniec 1-2 (0-0)

   Walcowania: Jacak - Monar, Wydra, Balon, Jonkisz - Grzegierzec, Buras (65 Adamus), Ryszka, Gąsiorek - Maroszek, Polak (46 M. Sztorc).
   Czaniec: Sz. Błasiak - Mikuła (85 K. Bączek), Tomala, Maj (70 Stokłosa) - Szymalski (55 Grzybek), Śleziak, Szłapa, Wizner (65 Rachwał), R. Błasiak - A, Majdak, T. Majdak.
   Gospodarze oddali w tym spotkaniu jeden celny strzał na bramkę Czańca i przyniósł on im powodzenie. Nie bez winy w tym przypadku był Szymon Błasiak, źle ustawiając sobie mur przy rzucie wolnym. Ryszka bezlitośnie to wykorzystał.
   Piłkarze Czańca nie mogli się wstrzelić w bramkę rywali. Podanie Śleziaka do Maja przechwycili miejscowi obrońcy, a Wizner dwukrotnie nie potrafił zrobić użytku z piłek rzuconych mu pod nogi na 5 metr.
   W 81 min akcję gości rozpoczął Rachwał. Potem piłka trafiła do Śleziaka, a ostatnie słowo należało do braci Majdaków, którzy wymienili między sobą szybką "klepkę". Do siatki ostatecznie trafił Adam. Minutę potem ponownie uderzał Adam Majdak, jednak Jacak nie dał się zaskoczyć z 15 metrów. Kiedy w 90 min Rachwał z 3 metrów nie pokonał Jacaka, wydawało się, że podział punktów jest nieunikniony.
   Sędzia pokazał, iż doliczył trzy minuty. Kiedy dobiegały one końca, z kontrą 5 na 3 ruszyli miejscowi. Jednak gospodarze szybko opanowali sytuację. Tomala z Grzybkiem błyskawicznie ruszyli do przodu, ten pierwszy wycofał do Śleziaka, któremu pozostało umieszczenie piłki w pustej bramce. Gospodarze po wznowieniu gry przeprowadzili tylko jedną akcję i kiedy stracili piłkę, arbiter skończył mecz.
(zab)

Wilamowice - Morcinek

Kaczyce 1-2 (0-1)

   0-1 Adamek 30 (karny), 1-1 Sporysz 60, 1-2 Nogły 89. Sędziował Jarosław Łopatka z Żywca. Żółte kartki: Śliwa - Chelbek. Widzów: ok. 100.
   Wilamowice: Przewoźnik - Drobisz, Śliwa, Raj, Zeman (55 Cecuga) - Sporysz, Herman, Oczkowski, Borowczyk (50 Antos) - Niedziela (75 Formas), Matejko.
   Kaczyce: Chmiel - Szweda (65 Orzechowski), Sikora, Kopacz, L. Banot - Adamek, Nogły, Śmieja, Szczyrba - Chelbek (85 Piekar), Z. Banot.
   Początek był obiecujący dla miejscowych. W 10 min Oczkowski dokładnym podaniem obsłużył Borowczyka, lecz ten z 10 metrów nie trafił do siatki. W pierwszej połowie kolejnych sytuacji bramkowych nie potrafili wykorzystać: Niedziela, Oczkowski i Sporysz.
   W 30 min Zeman nie potrafił przeciąć lotu piłki, która minęła także Przewoźnika. Wracający obrońca starał się asekurować bramkarza, ale został trafiony w rękę i karnego na gola zamienił Adamek.
   W 60 min piłka odbiła się od golenia jednego z obrońców gości i za chwilę chwycił ją Chmiel. Sędzia przyznał wolnego pośredniego z 7 metrów. Niemal cała drużyna Morcinka stanęła na linii bramkowej, ale Sporysz przymierzył skutecznie pod poprzeczkę.
   Po zmianie stron miejscowi mieli jeszcze kilka pozycji do zdobycia zwycięskiego gola. Oczkowski trafił w poprzeczkę, a Herman przegrał pojedynek sam na sam. Nie popisał się także Sporysz. Tymczasem jedna z ostatnich kontr przyniosła piłkarzom Morcinka powodzenie.
   Mariusz Wójcik, trener gospodarzy kończył to spotkanie na trybunach. - Ten sędzia mnie chyba nie lubi - mówi szkoleniowiec. - Nie mogę nawet krzyknąć, że jest faul. Lepiej, gdybym siedział w budzie i palił peta, nie interesując się tym, co chłopcy robią na boisku. Taki dla sędziów jest chyba ideał szkoleniowca - dodaje Mariusz Wójcik.
(zab)

Soła Kobiernice - Beskid

Gilowice 0-1 (0-0)

   0-1 M. Skupień 72. Sędziował Jerzy Pieronkiewicz ze Skoczowa. Żółte kartki: Gilek, Sordyl, Sadlik - D. Skupień. Widzów: 200.
   Soła: Szulc - Witkowski (68 Sadlik), Bąk, Filimowski, Wadoń, Szlagor, Gilek, Pawiński (73 Sordyl), Kurzydło, Sikomas, Żurek (70 Kawalec)
   Beskid: Fluder - S. Dybał, T. Dybał, D. Skupień, S. Wnętrzak - Zuziak, T. Kastelik, M. Skupień, Lichwiarski, Pilarz (46 Zabrzecki), T. Wnętrzak
   Skandalem zakończyło się spotkanie w Kobiernicach. Sędziowie w obawie przed grupą kibiców, rozsierdzonych postawą "trójki" ze Skoczowa, opuszczali stadion w eskorcie policji.
   Iskrą, która spowodowała wybuch na trybunach, była decyzja głównego rozjemcy w 80 min. - Po indywidualnej akcji w polu karnym został podcięty Kurzydło. Nikt nie miał wątpliwości, że będzie "jedenastka". Tymczasem sędzia Pieronkiewicz pobiegł do swojego asystenta na linii Radosława Helera, który coś mu zasygnalizował i za chwilę postanowił wznowić grę rzutem... sędziowskim na 17 m - relacjonuje sekretarz klubu Soły Czesław Kasolik.
   Po meczu sędziowie mieli kłopoty, aby spokojnie zejść z boiska. Działacze Soły podkreślali, że na ich stadionie taka sytuacja nie miała nigdy miejsca.
   - Przecież nie pierwszy raz przegraliśmy u siebie i nic się nie działo. Jeśli już, to kibice mieli pretensje do nas, działaczy czy piłkarzy. Teraz jednak ich cierpliwość została wystawiona na bardzo ciężką próbę przez sędziów. Bo to był największy, ale nie jedyny błąd sędziowskiej trójki w tym spotkaniu. Wcześniej na przykład boczny kilka razy sygnalizował urojone spalone. A do tego dochodzi obserwator, który zapytany o ocenę sytuacji z 80 min, mówi, że musi napisać to, co powie mu sędzia. To po co on tu w ogóle przyjechał i wziął pieniądze - pytał po meczu poirytowany działacz Soły.
   Po meczu było gorąco. Grupa ochroniarzy wspierana przez zarząd klubu miała kłopoty, aby zapewnić sędziom spokojne zejście do szatni. Polało się na nich piwo. Potem trzeba było wezwać policję, bo liczna grupa kibiców czekała jeszcze długo pod budynkiem klubowym.
   Sam mecz był słabym widowiskiem. Do przerwy najlepszą sytuację dla gospodarzy miał Żurek. Po podaniu Sikomasa udało mu się wprawdzie posłać piłkę obok wybiegającego bramkarza, ale zbyt słabo i jeden z obrońców zdołał ją wybić. Z drugiej strony Szulca próbowali zaskoczyć T. Kastelik i M. Skupień.
   W II połowie goście dokonali kilku korekt w ustawieniu i zaatakowali bardziej zdecydowanie. Dwie okazje miał Zuziak. Za pierwszym razem jego "główka" była minimalnie niecelna, a potem dobrze spisał się bramkarz Soły.
   W 72 min po podaniu T. Kastelika, następnie przedłużeniu piłki przez T. Wnętrzaka i kiksie Bąka w dogodnej sytuacji znalazł się M. Skupień, strzelając do siatki obok wychodzącego z bramki Szulca.
(BK)

Koszarawa II Żywiec - BKS Bielsko-Biała 0-3 (0-2)

   0-1 Papatanasiu 31 karny, 0-2 Lech 40, 0-3 T. Suchowski 88. Sędziował Adam Śliź ze Skoczowa. Żółte kartki: Pawełek, Klecza - Gąsiorek. Mecz bez udziału publiczności.
   Koszarawa II: Szymala - Łopatka, Prochaska, Kupczak, Klecza, Hałat (46 Pawełek), Piątek (64 Hutniczak), Tomiczek, Nowak (46 Krasny), Porębski, Marszałek
   BKS: Bułka - Gęc, Malinka, P. Suchowski, Gębala, Suchy (70 Natanek), T. Suchowski, Papatanasiu, Gąsiorek, Lech, Gałgan
   Lider od pierwszej minuty ruszył do przodu, dając gospodarzom do zrozumienia, że przyjechał do Żywca po komplet punktów. Fakt, że Koszarawa II utrzymała przez pół godziny czyste konto, był głównie zasługą Szymali. W 31 min nawet dobrze dysponowany bramkarz nie był w stanie uchronić żywieckiej drużyny przed utratą gola. Po faulu na Gałganie sędzia pokazał na "wapno". Gospodarze mieli do sędziego pretensje o tę decyzję, natomiast bielszczanie wskazywali na 2-3 wcześniejsze nieprzepisowe zagrania, które kwalifikowały się karne, a umknęły uwadze arbitra. Papatanasiu nie miał żadnych problemów z wykorzystaniem "jedenastki".
   W 40 min z kolei pięknym strzałem z 10 metrów popisał się Lech. Piłkarz BKS dosłownie ściągnął pajęczynę w "okienku" bramki Szymali i na przerwę goście schodzili do szatni z zapasem dwóch goli.
   Żywiecki zespół do przerwy miał właściwie tylko jedną okazję. W 30 min groźnie strzelał Marszałek, ale nad bramką. W II połowie było podobnie, z tym, że jedyną okazję do zdobycia gola gospodarze mieli po kiksie Malinki. Dzięki jednak udanej interwencji Bułki nie doszło do samobójczego trafienia.
   Wygrana gości nie podlegała dyskusji, natomiast otwartą kwestią były tylko rozmiary ich wygranej. Kolejne bramki wisiały w powietrzu. W 75 min Natanek nie wykorzystał sytuacji sam na sam, potem w podobnych okolicznościach Gąsiorek strzelił nad porzeczką. Lepiej przymierzył w 88 min T. Suchowski, ustalając wynik meczu.
   - Byliśmy zdecydowani lepsi. Cieszymy się, bo kolejną przeszkodę na drodze do IV ligi mamy za sobą - powiedział po meczu trener BKS Jan Linert.
(BK)

Zapora Porąbka - Skałka Żabnica 0-2 (0-1)

   0-1 Stasica 37, 0-2 R. Chowaniec 90. Sędziował Jacek Pieronkiewicz. Żółte kartki: G. Pszczółka - Kalinowski, G. Pawlus. Widzów: 100
   Zapora: Piłocik - G. Pszczółka (55 Rak), Kuźma, J. Targosz, Pławny, Weźranowski, Kaczmarczyk (46 P. Jurasz), Skórzak, Janosz (75 B. Pszczółka), Wawrzyczek (80 G. Targosz)
   Skałka: Wojnar - G. Pawlus, Orzeł, Zwardoń, M. Pawlus, Kuchejda, Stasica (80 Krutak), Mazur, G. Pawlus, Puto (80 Kupczak), R. Chowaniec (90 D. Chowaniec), Kalinowski (70 Kąkol)
   Skałka udowodniła w Porąbce, że nie jest drużyną tylko własnego boiska. W I połowie gra była wyrównana, oba zespoły nie potrafiły jednak stworzyć konkretnego zagrożenia pod bramką rywali. Udało się to dopiero w 37 min gościom. Po strzale Kalinowskiego bramkarz Zapory odbił piłkę wprost pod nogi Stasicy, a ten nie zmarnował takiej okazji.
   W II połowie Zapora zaatakowała bardziej zdecydowanie, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Dopiero w 80 min "setkę" miał G. Pszczółka, ale na wysokości zadania stanął Wojnar i goście obronili jednobramkowe prowadzenie.
   W końcówce Zapora postawiła wszystko na jedną kartę. W akcje ofensywne zaangażował się prawie cały zespół. Wykorzystali to już w doliczonym czasie gry piłkarze Skałki, którzy postawili kropkę nad "i", a konkretnie R. Chowaniec. Było to jego 17 trafienie w tym sezonie.
   - W naszym zespole zabrakło Jurczaka, Wojciecha Jursza i Stokłosy. W ten sposób siła ognia była stanowczo za mała. Młodzi piłkarze nie potrafili znaleźć sposobu na doświadczoną obronę rywali, a na dodatek nie ustrzegliśmy prostego błędu w obronie - podsumował występ swojej drużyny trener Zapory Erwin Wojtyłko.
(BK)
   Inne mecze: 1. BKS 14 40 48-5
2. Żabnica 14 30 50-17
3. Czaniec 14 28 33-20
4. Ustroń 15 26 26-14
5. Koszarawa II 14 25 21-15
6. Bestwina 14 23 29-18
7. Podbeskidzie II 14 23 23-20
8. Zabrzeg 14 20 20-22
9. Porąbka 14 18 16-21
10. Kaczyce 14 17 22-26
11. Rekord 14 17 22-27
12. Wilamowice 14 16 25-24
13. Chybie 15 16 28-30
14. Gilowice 14 15 12-31
15. Kobiernice 14 11 14-29
16. Walcownia 14 8 10-29
17. Spójnia 14 6 8-56
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie