reklama

 V liga, Bielsko-Biała

(zab)Zaktualizowano 
Kuźnia: Galwas - Słonina, Popławski, Kotwica, Marynowski (84 Szatanik) - Marianek, Sałkiewicz, Bukowczan, Szalbot - Sikora, Pietrzyk (67 Husar).

Kuźnia Ustroń - Orzeł Kozy 1-0 (0-0)

 1-0 Marianek 80. Sędziował Sebastian Klecha z Bielska-Białej. Żółte kartki: Pietrzyk - Szal. Widzów 300.
 Kozy: Szulc - Rozmus, Rus, Szal, P. Baścik, Kusiak - Szlachta, Honkisz, Duźniak, Ł. Baścik (66 Wojtusik), Borowy.
 Niemal stuprocentowym faworytem tego spotkania byli ustronianie. - To, że jesteśmy liderem o niczym jeszcze nie świadczy. W poprzednim sezonie też pojechaliśmy do Żywca na mecz ze Śrubiarnią pewni zwycięstwa, a przegraliśmy 0-4 - przypominał przed meczem kierownik drużyny Kuźni Marian Żebrowski.
 W pierwzsej części spotkania na boisku nie było widać kto jest liderem, a kto w poprzednim sezonie walczył o utrzymanie. W pierwszych minutach to kozianie byli bliscy objęcia prowadzenia, ale na wysokości zadania stanął Szulc, który z najwyższym trudem sparował piłkę na róg. Trener dokonał małej roszady w składzie. Szalbot został przesunięty do pomocy. Gospodarze zagrali tylko jednym napastnikiem, którego miał wspierać Sikora. O losach meczu przesądziła sytuacja z 80 min. Akcję rozpoczął Bukowczan, który dokadnym podaniem obsłużył Husara. Jego uderzenia nie zdołał opanować Szulc i Marianek dopełnił formalności. W końcówce gospodarze musieli desperacko bronić wyniku. Sędzia doliczył trzy minuty i właśnie w tym czasie kozianie egzekwowali dwa rzuty rożne, po których zakotłowało się pod bramką miejscowych, ale wynik nie uległ już zmianie. (zab)

Śrubiarnia Żywiec - LKS Czaniec 1-2 (0-2)

 0-1 Mizera 8, 0-2 R. Bączek 29, 1-2 Rybarski 66. Sędziował Mariusz Rybarski ze Skoczowa. Żółte kartki: Gąsiorek, Kudzia, Bąk - Śleziak, P. Bączek. Widzów 100.
 Śrubiarnia: Marszałek - Bąk, Dziedzic (78 Okrzesik), Kudzia, Kozieł - Kantyka, Nędza, M. Jura, Gąsiorek - Habdas, Rybarski.
 Czaniec: Sobala - Zemanek, Tomala, P. Bączek, Stwora (80 Pawiński) - R. Bączek, Sordyl, Śleziak, B. Rachwał (70 Trojak) - Płonka (88 Błasiak), Mizera (65 Szłapa).
 Miejscowi kibice pamiętają jeszcze czasy, kiedy Sordyl razem z Wandzlem i Kawalcem stanowili o sile Śrubiarni. Tym razem ten pierwszy wystąpił po drugiej stronie barykady i poprowadził beniaminka z Czańca do zwycięstwa.
 Już w 7 minucie Mizera znalazł się za plecami żywieckich obrońców i wygrał pojedynek z Gerardem Marszałkiem. - Moim zdaniem w tej sytuacji goście zdobyli gola ze spalonego - mówił po meczu kierownik drużyny Śrubiarni Bogusław Suchoń.
 Na kolejną bramkę przyjezdni czekali do 30 minuty. Wtedy kapitalnym strzałem z 30 metrów z wolnego popisał się Bączek. - Cieszę się, że nasza przewaga w pierwzsej połowie została udokumentowana dwoma bramkami. Po zmianie stron przycisnęli gospodarze, ale udało nam się dowieźć korzystny wynik do ostatniego gwizdka sędziego. Zespół jest dobrze przygotowany do sezonu i nie obawiam się gry systemem środa-sobota - mówił po meczu prezes Czańca Wojciech Waligóra.
 W 66 minucie kontaktowego gola uderzeniem z 16 metrów zdobył Kantyka. W 85 minucie goście mogli zdobyć trzeciego gola, ale tym razem Marszałek wygrał pojedynek z Błasiakiem. - W trzech meczach na własnym boisku zdobyliśmy 6 pkt. Do zrealizowania planu minimum zabrakło nam jednego "oczka" - dodał Suchoń.
(zab)

Soła Kobiernice - Zapora Porąbka 4-0 (3-0)

 1-0 Witkowski 18, 2-0 Fabia 34, 3-0 Kaczmarski 43, 4-0 Smolarek 57. Sędziował Andrzej Kowal z Chrzanowa. Żółte kartki: Dyczek - Rak. Widzów: 250.
 Soła: Kubiczek - Wołoszyn, Witkowski, Filimowski, Dyczek - Iskierka (46 Żurek), Kowalski (82 Kotlarczyk), Żelichowski, Kaczmarski - Smolarek, Fabia (88 Sadlik).
 Zapora: Weźranowski - Rak (46 Matejko), Konieczny, Targosz, Wawrzyczek, Pszczółka, Witkowski, M. Majdak, Kaczmarczyk - T. Majdak, A. Majdak.
 Mecz sąsiadów przez miedzę zakończył się pewną wygraną piłkarzy Soły, którzy w ten sposób uczcili jubileusz 55-lecia klubu. Na spotkanie, które było jednym z punktów festynu przygotowanego z tej okazji przyszło około 250 kibiców. Mieli okazję zobaczyć dobre widowisko oraz kilka rzadkiej urody bramek. Prowadzenie dla Soły zdobył Witkowski strzałem z rzutu wolnego z 25 metrów. Bramkarz Zapory prawdopodobnie spodziewał się dośrodkowania, a tu tymczasem piłka wpadła tuż przy słupku do siatki. Jednobramkowa zdobycz bynajmniej nie zadowoliła gospodarzy, którzy nadal konsekwetnie atakowali i w 34 min Fabia podwyższył na 2-0. Zasługę przy tym golu ma jednak także Smolarek, który po centrze z prawej strony dokładnie zgrał piłkę głową do swojego partnera i ten z 7 metrów nie miał kłopotów, aby pokonać Weźranowskiego.
 Zapora nie pozostawała dłużna, wcale nie zamierzała umilać święta w Kobiernicach. Atakom piłkarzy z Porąbki brakowało jednak kropki nad i. Najgroźniejsze były akcje braci Majdaków. W pierwszej połowie jednak największą szansę na zdobycie kontaktowego gola miał Witkowski. Po jego strzale piłka odbiła się od słupka.
 Lepiej nastawione celowniki w tym dniu mieli gospodarze. Tuż przed przerwą Kaczmarski pięknym wolejem zdobył trzeciego gola. Strata tej bramki odebrała nadzieje rywalom, a ostatecznie wszelkie wątpliwości rozwiał Smolarek w 57 min.
 Znacznie lepiej spisywała się tym razem obrona, do której wrócił Dyczek, pauzujący w poprzednim meczu za kartki. (BK)

Spójnia Zebrzydowice - Jedność Wieprz 4-2 (3-0)

 1-0 Lada 24, 2-0 G. Brychcy 25, 3-0 Knyps 40, 3-1 J. Świniański 65, 4-1 G. Brychcy 85, 4-2 Błachut 87. Sędziował Henryk Piątek z Bielska Białej. Żółta kartka Marek. Widzów 200.
 Spójnia: Mikszan - Kulawiak, Lada, W. Brychcy (50 Wildberg), Koczy - Janiszewski (55 Kopiec), Prostacki, Sierota, Knyps (70 Wieczorek) - Perchała, G. Brychcy.
 Jedność: Hałat - Łodziana, Kudzia, Marek (88 Syc), Błachut - Figura (75 Rozmus), K. Świniański, Noga, M. Urbaś - J. Świniański, Brandys.
 Nawałnica miejscowych ruszyła wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Gospodarze w ciągu 60 sek. dwukrotnie zmuszali Hałata do kapitulacji. Najpierw swoją indywidualną akcję wykończył Lada, a później Grzegorz Brychcy zaskoczył bramkarza gości strzałem, który przypominał raczej dośrodkowanie. - Gdyby nie Hałat, to po pierwszej części moglibyśmy przegrywać znacznie wyżej - mówił trener gości Marek Figura.
 Wieprzanie po zdobyciu pierwszej bramki ruszyli do przodu i już chwilę później bliski zdobycia kolejnych goli byli Brandys i Noga. - Przy odrobinie szczęścia mogliśmy ten mecz nawet zremisować - dodał Figura. (zab)

Czarni Góral II Żywiec - Sokół Zabrzeg 1-3 (0-0)

 0-1 Fotek 48, 0-2 Wizner 60, 1-2 Noga 70, 1-3 Tomaszewski 85. Sędziował Zbigniew Ślazyk ze Skoczowa. Żółte kartki: Sala - Kudyba. Widzów 250.
 Czarni: Adamczyk - Biegun, Klimek, Zwardoń, Miś - Nowak, Niewiarowski, Cieślik (60 Sala), Puda (75 Hernas) - Stokłsa (50 Cura), Noga.
 Sokół: Nolka - Fotek, Machowski, Fistek, Jarczok (80 Tomaszewski) - Maj (46 Gawlas), Trojanowski, Kudyba, Wizner - Grzesik, Furtok (60 Dziech).
 Nastawieni na grę z kontry goście wykorzystali błędy w obronie miejscowych. W 70 minucie Noga wyrywając pojedynek z Nolką zdobył kontaktowego gola. Minutę później ten sam zawodnik był bliski wyrównania. Nolka wypuścił piłkę z rąk, ale Noga tym razem posłał piłkę obok słupka. W 75 minucie Przed szansą stanął Niewiarowski, ale zbyt zbyt długo zwlekał ze strzałem i szansa na bramkę przepadła. - Warto dzisiaj podkreślić wzorową wręcz pracę arbitrów - mówił po meczu sekretarz żywieckiego klubu Tadeusz Bednarz.
(zaB)

Podhalanka Milówka - Kontakt Czechowice-Dziedzice 6-0 (2-0)

 1-0 P. Lach (30), 2-0 P. Lach (40 karny), 3-0 Tetłak (55), 4-0 Kolanko (72), 5-0 Kania (80), 6-0 Rypień (89). Sędziował Krzysztof Myrmus ze Skoczowa. Widzów 200.
 Podhalanka: Wojnar - Śleziak, Kręcichwost, Kania, Bułka - Gołek (78 Rypień), Kolanko, M. Lach, Tetłak - P. Lach, Pajestka (75 Bobrowski).
 Od początku spotkania widoczna była wyraźna przewaga gospodarzy. W pierwszej połowie Kontakt jeszcze próbował podjąć równorzędną walkę, jednak bezskutecznie. W drugiej części gry Milówka już niepodzielnie panowała na boisku, wyraźnie górując nad przeciwnikiem przygotowaniem kondycyjnym i szybkością. Wynik mógł być jeszcze wyższy, lecz zbyt często napastnicy Podhalanki dawali się złapać na pozycji spalonej.
 - Jest w drużynie paru młodych zawodników, z którymi można dobrze grać - powiedział po meczu trener Milówki Jan Satława. - Myślę, że będzie to widoczne w kolejnych spotkaniach.(PIM)
 W pozostałych spotkaniach: LKS Bestwina - Kończyce Małe 4-0 (0-0) Nalepa 50, Jochemski 70, Kuś 75, Faruga 82. Beskid II**Skoczów - Cukrownik Chybie 3-2 (1-1)**
(zab)

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3