V liga wadowicka

GM
Sędziował Krzysztof Piekiełko z Oświęcimia. Widzów 300.

Skawa Wadowice - Bolesław Bukowno 2-1 (0-0)

 0-1 Szczypczak (55), 1-1 Wiecheć (87), 1-2 Radoń (89).
 Skawa: Odrowąż - Worytko, Gurdek, Madej, Radoń - Dyrcz, Wiecheć, Figura, Miarka - Jamróz, Mikołajczyk.
 Bukowno: Piętak - Dłuch, Szczepanowski, Szymczyk, Januszek (76 Stalach), Lekston, Waszkiewicz (46 Szczypczak), Durzyński (66 Kwiecień), Semeniuk, Szatan, Dziedzic.
 Lider z Bukowna przyjechał do Wadowic zbyt pewny swego zwycięstwa. W końcówce wydawało się, że goście faktycznie wywiozą 3 punkty, tymczasem wadowiczanie niespodziewanie zdobyli w tym czasie decydujące bramki. - W końcówce przeżyliśmy horror.__Jak można przegrać mecz, w którym prowadzi się jeszcze 3 min przed końcem? - zastanawiał się po spotkaniu trener gości Krzysztof Duch.
 Pierwsza połowa tego spotkania to wyrównany pojedynek. Dopiero na początku drugiej części gospodarze mieli znakomitą okazję, ale Mikołajczyk w sytuacji sam na sam nie potrafił pokonać bramkarza. Zemściło się to w 55 min, kiedy po błędzie wadowickich obrońców Szczypczak w podobnej sytuacji zdobył bramkę. Kiedy wydawało się, że taki rezultat utrzyma się do końca, w 87 min Wiecheć zdecydował się na bezpośredni strzał, z którym nie poradził sobie bramkarz Bukowna. Gospodarze, podbudowani zdobyciem wyrównującego gola, rzucili się do ataku. Zwycięską bramkę strzelił Radoń po bezpośrednim, płaskim strzale z rzutu wolnego z ok. 17 metrów.
(GM)

Babia Góra Sucha Beskidzka - Stanisławianka Stanisław 3-1 (1-1)

 0-1 Tatka (23), 1-1 Świerkosz (37), 2-1 Pilarczyk (47), 3-1 G. Sitarz (67 karny).
 Sędziował Marcin Sawicki z Oświęcimia. Żółte kartki: Świerkosz - T. Barcik, Jurek. Widzów 400.
 Babia Góra: Dudek - Cichy, Stróżak, G. Sitarz, Krowicki - Brańka, Zajda (80 Bielarz), Kuczek, Wajdzik - Świerkosz, Kulig (10 Pilarczyk, 85 Kwak).
 Stanisławianka: Gnojek - M. Barcik, T. Barcik, Sarapata, Jurek - P. Wilk, D. Wilk, Koziołek, K. Koczur - J. Koczur, Tatka.
 Pierwszą bramkę w tym meczu zdobyła drużyna ze Stanisławia. W 23 min goście przypuścili atak z kontry. Jacek Koczur oddał strzał z lewej strony, który co prawda Dudek obronił, jednak piłka trafiła wprost pod nogi Tatki, a ten, nie zastanawiając się długo, posłał ją do siatki. Wyrównał w 37 min Świerkosz po otrzymaniu podania od Pilarczyka. Ograł bramkarza w sytuacji jeden na jeden. Na 2-1 wynik podwyższył zaraz po przerwie Pilarczyk, który na boisku znalazł się w 10 min, zmieniając kontuzjowanego Kuliga. W samotnym rajdzie minął 4 zawodników i na koniec wyczekał, aż bramkarz położy się na murawie, po czym technicznym strzałem umieścił piłkę w siatce. Wynik meczu ustalił w 67 min Grzegorz Sitarz z rzutu karnego, który sędzia podyktował za faul na szarżującym Pilarczyku.
(PIM)

Unia Jaroszowiec - Hejnał Kęty 0-2 (0-1)

 0-1 L. Młocek (30), 0-2 Gołba (80 karny).
 Sędziował: Jarosław Gąstała z Wadowic. Żółte kartki: Mitka, Wdowik, Gacek - Wadoń, Kołodziejczyk, P. Żmuda, L. Młocek. Widzów ok. 100.
 Jaroszowiec: Mitka - G. Kondek, Wdowik, Rudawski, P. Kondek - Gacek, Szwed, Kasprzyk, Bierlet - Grzanka, Cupiał (46 Karoń).
 Hejnał: Szymalski - Wadoń, Gołba, Kołodziejczyk (46 Szklarczyk), P. Żmuda - Kula, Kowalski, L. Młocek, R. Młocek - Stwora, Ryłko (75 Gabryś).
 Praktycznie w ciągu całego spotkania na boisku przeważali piłkarze Hejnału. Goście stworzyli więcej okazji na zdobycie bramki. Gospodarze natomiast nie wykorzystali tylko jednej w pierwszej połowie. Pierwszą bramkę dla kęczan zdobył w 30 min Leszek Młocek, który wyszedł z lewej strony i wykorzystując fakt, że Mitka wybiegł z bramki, przelobował go z 18 m. Na drugiego gola trzeba było czekać do 75 min. Wynik spotkania ustalił Gołba z rzutu karnego, który sędzia podyktował za faul Mitki na Robercie Młocku.
 Kęczanie mogli wygrać wyższym wynikiem. Idealne okazje mieli m.in. Stwora i Ryłko, który nie trafił do bramki z odległości 7 m.
(PIM)

Korona Lgota - Strumień Polanka Wielka 0-2 (0-1)

 0-1 Sieranc (20), 0-2 Daniel Boba (77).
 Sędziował Józef Medoń z Wadowic. Żółte kartki: Dąbek - Kwaczała, Daniel Boba. Widzów 150.
 Korona: Feliksik - Dąbek (46 Bigaj), Lemański, Gągolski, Jedynak - Opach, S. Drygała, R. Drygała, Nowak - Malczyk, Kasprzyk.
 Strumień: Wandor - Kaletka, Drabczyk (58 Więcek), Stawowy, Krawczyk - Pokrzyk, Zemła (62 Kwaczała), W. Gałgan - J. Gałgan, Daniel Boba.
 Spotkanie miało wyrównany przebieg. Charakteryzowało je jednak mnóstwo nie wykorzystanych sytuacji z obu stron. Zaraz na początku pierwszej części swoje szanse mieli najpierw Sławomir Drygała, a później grający trener Opach, którzy minimalnie strzelili obok słupka. Świetną okazję miał Malczyk w 17 min. Po mocnym strzale z 25 m piłka odbita przez bramkarza uderzyła w spojenie słupka i poprzeczki. Kiedy już wydawało się, że nic nie uratuje gości od utraty gola, z linii bramkowej wybił ją Kaletka. Prowadzenie dla Strumienia zdobył w 20 min z rzutu wolnego Sieranc, strzelając z ok. 20 m w krótki róg.
 Po przerwie okazji na wyrównanie nie wykorzystali m.in. Sławomir Drygała i Bigaj, który po strzale głową trafił w poprzeczkę. Po stronie przyjezdnych okazję miał m.in. Kwaczała. Wynik meczu ustalił w 77 min Daniel Boba, który przyjął wrzutkę z autu od Stawowego, wykonał obrót i strzelił w krótki róg z lewej nogi z 16 m.
(PIM)

LKS Jawiszowice - KS Olkusz 1-0 (0-0)

 1-0 Włodarski (63).
 Sędziował Paweł Szczęsny z Wadowic. Żółte kartki: Klakla, Aprias - Kaczmarczyk. Czerwona kartka: Kaczmarczyk (druga żółta). Widzów 250.
 Jawiszowice: Chowaniec - M. Wójcik, Wasilak, Przeczek, Bąk (46 A. Wójcik, 55 Pawela) - Jarosz, Klakla, Włodarski (75 Aprias, Długosz - Korczyk, Zając (60 Wróbel).
 Olkusz: Kałat - Goc, Banyś, Gostomski, Mosór (75 Kańczuga) - Pięta (46 A. Głowacki), Kaczmarczyk, Michalski, Plewiński - Ciuła, Seweryn (80 D. Głowacki)
 Spotkanie rozpoczęło się od emocjonującej sytuacji; już w 1 min gospodarze mieli okazje zdobyć prowadzenie po tym, jak bramkarz olkuszan wypuścił piłkę z rąk, lecz żaden z napastników nie zdążył do niej dobiec. Później mecz miał raczej wyrównany przebieg. W 63 min Włodarski zdobył jedyną bramkę tego meczu, popisując się potężnym strzałem z 20 m po wcześniejszym zagraniu Długosza. Okazję na podwyższenie wyniku miał także dwukrotnie Zając, będąc w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem. Przed szansą stanął również Jarosz, jednak uderzona przez niego piłka trafiła w słupek. Goście w porównaniu z poprzednimi meczami zagrali bardzo dobre spotkanie. Zabrakło im jednak szczęścia. Co prawda Chowaniec dwukrotnie wyjmował piłkę z siatki, lecz za każdym razem sędzia nie uznawał bramki.
(PIM)

Leskowiec Rzyki - Beskid Andrychów 2-2 (0-2)

 0-1 Adamus (2), 0-2 Kukuła (35), 1-2 Ryłko (67), 2-2 Makles (70). Sędziował Jacek Byrski z Wadowic. Żółte kartki: Misiek, Makles - Milej, Walczak. Widzów 300.
 Rzyki: Bury - Hatala, Cibor, M. Młocek (88 Łysoń), Zieliński - T. Młocek (55 Socha), Gawron, Gibas, Misiek - Ryłko, Siwiec (65 Makles).
 Beskid: Kudłacik - Rusinek, Pułka, Kapera, Milej - Adamus, D. Gołba, Kukuła, Walczak - Curzydło (80 Stańczyk), Malczyk.
 Gminne derby jak zwykle były emocjonujące. Pierwsza połowa charakteryzowała się niewielką przewagą gości, którzy prowadzenie objęli już w 2 min po błędzie obrońców. Adamus wyszedł na czystą pozycję i główką posłał piłkę ponad bramkarzem. W 35 min podobną sytuację wykorzystał Kukuła, który podwyższył wynik spotkania. Gospodarze nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i po przerwie zabrali się do odrabiania strat. W 67 min Ryłko bezpośrednim strzałem z ok. 18 metrów zdobył kontaktowego gola. Grający na fali piłkarze Leskowca wyrównali już 3 min później po bramce Maklesa.
 W końcówce oba zespoły grały o utrzymanie wyniku, ale w 89 min andrychowianom przytrafiła się znakomita okazja do rozstrzygnięcia tego spotkania na swoją korzyść. Bury złapał bowiem piłkę już poza linią pola karnego i sędzia zarządził karnego. Pechowym egzekutorem "jedenastki" był Walczak.
(GM)

Zgoda Malec - Żarek Barwałd 1-1 (1-1)

 0-1 Bucki (3), 1-1 Gołba (44).
 Sędziował: Andrzej Dębciuch z Olkusza. Żółte kartki: W. Krawczyk - P. Studnicki, Opyrchał. Widzów 150.
 Zgoda: Grzegorczyk - Migdałek, Ł. Krawczyk, Drepszok, Gołba - Gabryś (80 Kasprowski), Domasik (46 W. Krawczyk), D. Naglik (46 Hałat), Mąsior - Ł. Naglik, Sokół.
 Żarek: Smolik - Kaciniel, Maluty, P. Studnicki, Bucki - Opyrchał (75 Błachut), Chmielarz (55 Madej), Myśliwiec, Wilk - Zybek, Maciusiak (65 Skiba).
 Pierwszą bramkę tego meczu goście zdobyli już w 3 minucie gry. Jej autorem został Bucki, ktory przejął zagranie do środka pola, podprowadził piłkę bliżej i uderzył z 9 metrów, nie dając Grzegorczykowi żadnej szansy na obronę. Później gra się wyrównała. Okazję na zmianę wyniku mieli zarówno goście, jak i gospodarze. Wykorzystał ją w 44 min Gołba, który po wrzutce na pole karne od Sokoła posłał piłkę głową do siatki.
 W 75 min niewiele brakowało, a Gołba powtórzyłby sytuację z pierwszej połowy, jednak tym razem Smolik nie dał już się zaskoczyć. Swoją szansę miał też Łukasz Naglik, a ze strony rywali grający trener Madej, któremu na przeszkodzie do wpisania się na listę strzelców stanął jeden z obrońców, wybijając piłkę z linii bramkowej.
(PIM)

Przebój Wolbrom - Iskra Klecza 2-2 (1-2)

 1-0 Guzek (20), 1-1 Brańka (26), 1-2 Szkut (29), 2-2 Ziaja (75). Sędziował Tadeusz Janik z Oświęcimia. Żółta kartka: Jamróz. Widzów 300.
 Wolbrom: Stolarski - Witkowski, Nowak, Ziaja, Hudziński - Banyś, Koterba (75 Gamrok), Gajos (17 Marchajski, 46 Maciora), Szybalski - Wójcicki, Guzek.
 Klecza: Moskała - Strama, Jamróz, Michalik, Oleksy - Szydłowski, Jarosz, Mirosław Błachut, Dobisz (87 Nowak) - Brańka (70 Leśniak), Szkut (80 Dyba).
 W pierwszej połowie żadna z drużyn nie osiągnęła widocznej przewagi, nie brakowało jednak podbramkowych sytuacji z obu stron. W 20 min Koterba zdecydował się na strzał zza linii 16 metrów. W ostatniej chwili uderzenie sparował bramkarz Iskry, ale piłka wpadła wprost pod nogi Guzka, który nie zmarnował takiej okazji. Niedługo gospodarze cieszyli się z prowadzenia, bo w 26 min wyrównał Brańka. Niespodziewanie 3 min później goście, po przeprowadzeniu składnej akcji, wyszli na prowadzenie. W 30 min miejscowi mogli wyrównać z karnego, ale Moskała wyczuł intencje Szymalskiego.
 Po przerwie przewagę na boisku mieli gospodarze. W 75 min udało im się wyrównać. Nie bez winy przy stracie tej bramki był golkiper, któremu piłka wypadła w rąk. Kilka min wcześniej Koterba po minięciu Moskały strzelał do pustek bramki, ale w ostatniej chwili jeden z obrońców uchronił Iskrę od straty gola.
(GM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie