W Andrychowie weterani mają ogromny wpływ na grę zespołu

Redakcja
Beskid Andrychów po pokonaniu w szlagierze kolejki Popradu Muszyna 4:0 (2:0) wspiął się na szczyt tabeli, zajmując miejsce swoich rywali.

Andrychowianie we własnym polu karnym byli blisko muszynian FOT. JERZY ZABORSKI

III LIGA PIŁKARSKA. Takiego początku rundy jesiennej nie spodziewali się najwięksi optymiści. Beskid z kompletem punktów został liderem.

Latem trener Krzysztof Wądrzyk martwił się o początek sezonu, bowiem w kadrze zespołu doszło do personalnej rewolucji. Zakładał, że zgranie przyjdzie na mecze mistrzowskie, za co zespół będzie musiał zapłacić stratami punktów. Po dwóch wygranych nad ekipami z województwa świętokrzyskiego weryfikacją miała być konfrontacja z urzędującym liderem. - Na pewno bijemy przeciwników charakterem - uważa Krzysztof Wądrzyk, trener Beskidu. - Przed sezonem spotykałem się z opiniami, że samo przyjście Tomka Moskały nie odmieni drużyny niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A jednak. Nie tylko on, mający ekstraklasowe doświadczenie, ale także bramkarz Marek Kudłacik, wnieśli do zespołu profesjonalizm. Nie tylko na boisku, ale także poza nim. Nie przypuszczałem, że chłopcy w III lidze będą podchodzić do zajęć z takim zaangażowaniem. To ma potem przełożenie na boisku.

Andrychowianie przystąpili do spotkania kolejki ofensywnie ustawieni. - Zagraliśmy dwoma napastnikami, ale jeśli ktoś oczekiwał, że rzucimy się na muszynian, wystawiając się na kontry, był w błędzie - tłumaczy Krzysztof Wądrzyk, trener Beskidu. - Chłopcy rozegrali po mistrzowsku to spotkanie taktycznie. Nie pozwoliliśmy rywalom na wiele. Jeśli stworzyli zagrożenie przed naszą bramką, na palcach jednej ręki, wynikały one z naszych błędów indywidualnych.

To pokazuje, że Beskid nie jest drużyną bez wad. -Wcale nie chodzimy z głowami w chmurach, tylko dlatego, że jesteśmy na szczycie tabeli - uważa Krzysztof Wądrzyk. - To także zasługa Moskały z Kudłacikiem, którzy starają się studzić nastroje. Owszem, po każdym zwycięstwie jest czas na radość, ale potem przychodzi codzienna praca, żeby dobrze przygotować się do kolejnej batalii.

Krzysztof Wądrzyk poprzednio zbudował mocną w IV lidze Iskrę Klecza. Teraz chce to samo zrobić z Beskidem, w którym przecież się wychował. - Zdaję sobie sprawę z tego, że podnosimy sobie poprzeczkę, bo każdy będzie się nam nie tylko przyglądał, ale także zechce być pierwszym, który pokona lidera i kiedyś z pewnością taki dzień nadejdzie - andrychowski szkoleniowiec realnie ocenia sytuację. - Na pewno w naszej grze jeszcze są rezerwy, ale my mamy inne cele od tych zespołów, w których otwarcie mówi się o awansie. Chcemy tworzyć spektakle piłkarskie, żeby mecz z udziałem Beskidu gwarantował kibicom wielkie emocje. A jeśli zdarzy nam się polec, to żeby szybko udało się powstać - tłumaczy trener Beskidu.

- Ten mecz pokazał, ile dla nas znaczy Maciej Polański, bo zabrakło nam lidera potrafiącego poderwać pozostałych do walki - powiedział trener Popradu Tomasz Szczepański.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie