W ciemię bity. Na własny rachunek

Włodzimierz Jurasz
Udostępnij:
Było to tuż po naszym wejściu do UE. W redakcji, w której naówczas pracowałem, podczas kolegium, naczelny zaczął narzekać na drastyczną podwyżkę cen papierosów, ogłoszoną wskutek wprowadzenia w Polsce nowych, unijnych przepisów. - A w referendum głosowałeś za wstąpieniem do Unii? - zapytałem. - Oczywiście - odparł. - To teraz nie marudź - stwierdziłem i z satysfakcją zaciągnąłem się dymkiem. Płaciłem zań równie drogo jak naczelny, ale przynajmniej miałem czyste sumienie.

Ogłoszony niedawno raport europosła Patryka Jakiego na temat kosztów naszego funkcjonowania w UE po początkowym wzmożeniu całkowicie zniknął z publicznej agendy, przyćmiony przez tak ważne analizy jak to, kto z kim smolił wódę na urodzinach red. Roberta Mazurka. A opracowanie, przygotowane pod kierownictwem prof. prof. Zbigniewa Krysiaka i Tomasza Grosse, było dość szokujące.

Wyszło na to, że na członkostwie w UE tracimy jakieś 23 mld zł rocznie. W powszechnej świadomości liczy się tylko bilans bezpośrednich wpłat do unijnego budżetu i otrzymywanych z Brukseli dotacji, tymczasem autorzy uwzględnili wszystkie czynniki, od likwidacji polskich przedsiębiorstw (vide: stocznie) po płacenie ze wspomnianych dotacji zachodnim przedsiębiorstwom za różne usługi (czasem fikcyjne, jak np. konsultacje udzielane polskim filiom przez zachodnie centrale), co sprawia, że 75-80 procent dotacji wraca tą drogą na ponoć dopłacający do nas Zachód.

Ponieważ fakty przywołane w raporcie dla przeciętnego obywatela RP brzmią dość abstrakcyjnie (ponoć 80 proc. Polaków kocha Unię bezprzytomnie), chcąc prawidłowo ocenić efekty naszego członkostwa w UE każdy powinien dokonać bilansu zysków i strat na własną rękę. Czy stać mnie na płacenie rosnących w histerycznym tempie rachunków za prąd? Czy chcę, by moje dzieci uczyły się w przedszkolu na zajęciach praktyczno-technicznych czerpania przyjemności z cielesnych eksperymentów? Czy chętnie przerzucę się z kotletów na larwy mączniaka, a z auta benzynowego, który wyląduje na złomowisku, na rower (bo na elektryka nie będzie mnie stać)?

Dopiero po tym, jak każdy z nas dokona takiego rachunku sumienia można przeprowadzić sondaż na temat stanu naszego entuzjazmu dla członkostwa w UE i - uznać wyniki za wiarygodne…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie