W cieniu brązu

BK
Zakończył się sezon otwarty w trialu rowerowym. Największym sukcesem był brązowy medal MŚ, który zdobył Les Gets Rafał Kumorowski, najlepszy od kilku lat specjalista w polskim trialu. Brąz nie przesłania jednak problemów, z jakimi borykała się ta dyscyplina.

Specjaliści w trialu rowerowym podsumowali sezon otwarty

   - Zadanie, jakie przez nami postawiono, czyli zdobycie medalu w MŚ, zostało wykonane. Zakładaliśmy, że będziemy bronić "brązu", który rok wcześniej zdobyliśmy w Lugano. Indywidualnie liczyliśmy, że w najgorszym razie dwóch zawodników w obu konkurencjach znajdzie się "dziesiątce", a w najlepszym uda się stanąć na podium. Patrząc pod tym kątem na nasz start, trzeba stwierdzić, że był udany występ. Wprawdzie drużyna zajęła 5 miejsce, ale medal zdobyliśmy indywidualnie - podkreśla Andrzej Kramarczyk, trener kadry narodowej, a na co dzień szef Aquili Stryszów, najlepszego klubu w Polsce.
   Przyznaje, że trochę niedosytu pozostawił start drużyny, bo mimo wszystko, mogła ona wypaść lepiej. Przed Polską znalazły się tylko czołowe reprezentacje w kolejności: Hiszpania, Niemcy, Szwajcaria i Francja, ale przy trochę lepszym zbiegu okoliczności powtórzenie osiągnięcia z Lugano było możliwe. Warto przypomnieć, że rywalizacja w tej konkurencji była rozgrywana według nowej formuły, która nie do końca Polakom odpowiadała.
   Trener kadry zaznacza, że poprzeczka była zawieszona wysoko, co stanowiło potwierdzenie rosnącego z roku na rok poziomu w tej dyscyplinie. Na starcie MŚ stanęło aż 140 zawodników z 19 państw.
   Nie bez znaczenia, jak twierdzi Andrzej Kramarczyk, były także ograniczone możliwości polskiego trialu w tym sezonie. Chodzi przede wszystkim o cięcia finansowe, które dotknęły kadrę. W efekcie Polacy mieli mocno ograniczone możliwości konfrontacji w międzynarodowych zawodach, a bez tego trudno mieć porównanie do najlepszych.
   - Padliśmy po prostu ofiarą olimpiady. Chodzi o to, że większość pieniędzy poszło na konkurencje olimpijskie, a trial dotknęły poważne cięcia i poza Rafałem, który miał prywatnych sponsorów, reszta nie miała właściwie okazji, aby sprawdzić w zawodach w silnej międzynarodowej obsadzie - podkreśla szkoleniowiec.
   Pocieszającym w tej sytuacji jest fakt, że na poziomie klubów, które utrzymują się dzięki prywatnym sponsorom, w tym głównie rodzicom, nadal nie brakuje pasjonatów. Widać to szczególnie w zawodach z udziałem najmłodszych. Przybywa zawodników, pojawiają się także nowe kluby. Teraz problem w tym, aby ten potencjał wykorzystać, a być może doczekamy się następców i rywali dla Rafała Kumorowskiego czy Tomasza Kramarczyka. Dużo będzie jednak zależało także od wsparcia ze strony Polskiego Związku Kolarskiego.
(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie