W dworku i ratuszu

Redakcja
Tydzień Talentów, organizowany od blisko ćwierćwiecza jesienią w Tarnowie, rozpoczął się w minioną sobotę koncertem zespołu Motion Trio. Tradycyjnie już bowiem organizator imprezy, czyli Centrum Paderewskiego Tarnów - Kąśna Dolna, na inaugurację zaprasza muzyków, którzy niegdyś u progu swej kariery występowali na festiwalu, a dziś cieszą się uznaniem i w kraju, i poza granicami.

Z sali koncertowej

   Motion Trio to jedna z najciekawszych obecnie grup muzycznych, nie tylko dzięki wirtuozostwu i doskonałemu współdziałaniu na estradzie, jakie prezentują jego członkowie: Janusz Wojtarowicz, Paweł Baranek i Marcin Gałażyn, ale też ze względu na przyjęte przez muzyków założenia ideowe znajdujące odbicie w rodzaju wykonywanej muzyki. Otóż Motion Trio stara się zainteresować kompozytorów olbrzymimi, a wciąż nie wykorzystanymi możliwościami technicznymi i barwowymi akordeonu, chce przyczynić się do stworzenia oryginalnej literatury na instrument, na którym najczęściej grywane są transkrypcje. Sobotni koncert w dworku - muzeum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej był bardzo interesującą realizacją tych założeń. Artyści z każdym niemal koncertem zaskakują słuchaczy jakimiś nowymi odkryciami, ustawicznym drążeniem tematu. Wierzę, że uda się im przekonać melomanów, iż akordeon to nie parias, lecz pełnoprawny obywatel estrad koncertowych.
   W niedzielę w tarnowskim ratuszu koncertowała trójka młodych wiolonczelistów. Od dwudziestu kilku lat obserwujemy rozkwit wykonawstwa wiolonczelowego w Polsce, dość wspomnieć nazwiska: Andrzeja Bauera, Tomasza Strahla, Rafała Kwiatkowskiego, Dominika Połońskiego, Bartosza Koziaka… Sądzę, że w niedługim czasie dołączą do nich właśnie wykonawcy niedzielnego koncertu.
   Najstarszy z nich Piotr Bylica wraz z pianistką Agnieszką Kozło grał utwory Chopina. Młodzi artyści stworzyli interesujący obraz I części "Sonaty g-moll" op. 65. Mniej zadowolił mnie "Polonaise brillante" op. 3, zbyt pośpieszny, pozbawiony tanecznego pulsu.
   17-letni Marcin Zdunik wystąpił z własnymi transkrypcjami skrzypcowych kaprysów Paganiniego i fragmentów również skrzypcowej "Sonaty g-moll" Bacha wykazując olbrzymią wyobraźnię i dogłębną znajomość instrumentu, zadziwiając wręcz nieograniczonymi możliwościami technicznymi. To wielki talent, choć wolałabym usłyszeć tak obiecującego muzyka w innym repertuarze, np. w którejś z wiolonczelowych suit Bacha. Po co transkrybować Bacha skrzypcowego, jeśli tak bogata jest oryginalna wiolonczelowa spuścizna Bachowska? Chyba dla samej sztuki transkrypcji. Tę Marcin Zdunik opanował doskonale.
   Bardziej wszechstronnie przedstawił się również 17-letni i równie utalentowany Adam Krzeszowiec grając solo Bacha i Bacewiczównę, a z towarzyszeniem Irminy Obońskiej Locatellego, Schumanna i Cassado. Piękny dźwięk, właściwa technika, temperament i rozwaga, te cechy dobrze rokują na przyszłość. O przyszłość polskiej wiolonczeli możemy być spokojni.
ANNA WOŹNIAKOWSKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie