W futbolowym raju

Redakcja
Borussia Dortmund ma największą w Europie trybunę z miejscami stojącymi Fot. Paweł Piwowarczyk
Borussia Dortmund ma największą w Europie trybunę z miejscami stojącymi Fot. Paweł Piwowarczyk
Wspaniały ośrodek treningowy i jeden z największych stadionów w Europie - to miejsca pracy trzech polskich piłkarzy: Jakuba Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka, grających w Borussii Dortmund. Mogą im tego pozazdrościć chyba wszyscy inni nasi futboliści.

Borussia Dortmund ma największą w Europie trybunę z miejscami stojącymi Fot. Paweł Piwowarczyk

BORUSSIA DORTMUND. Wymarzone warunki do treningu i gry

Kiedy wraz z młodymi piłkarzami Sandecji Nowy Sącz, którzy w nagrodę za zwycięstwo w turnieju Deichmann Mini Mistrzostwa Europy pojechali do Dortmundu, zjawiliśmy się w ośrodku szkoleniowym Borussii, położonym na terenie starego lotniska Dortmund-Brackel, przywieziono akurat garnitury, w jakich piłkarze byli fotografowani po zajęciach. Lokalna telewizja nagrywała nawet przenoszenie garniturów do budynku. Potem "kręciła" trening. Mnie "kręciło" coś innego. Z niedowierzaniem patrzyłem na bazę szkoleniową Borussii: siedem gotowych boisk, a ósme w budowie! O takich drobiazgach, jak sprzęt do pracy nad motoryką, już nie wspomnę.

Gospodarzem ośrodka jest... Polak Paul Pluta, pochodzący ze Starego Bierunia koło Katowic (był napastnikiem w miejscowej Unii). - Pracuję w ośrodku od jego powstania, czyli od maja 2006 roku. Wcześniej piłkarze trenowali na małym boisku położonym przy stadionie. Teraz mają najlepszy ośrodek w Niemczech. Powstanie jeszcze nowy budynek, który będzie służył wyłącznie zawodowcom. Z obecnego korzystają wszystkie drużyny Borussii - opowiadał mi Pluta.

Patrząc na obiekt Borussii, trudno uwierzyć, że w 2005 roku klub - wcześniej 6-krotny mistrz i 4-krotny wicemistrz kraju, 4-krotny zdobywca Superpucharu i 2-krotnie Pucharu Niemiec, zdobywca PZP, triumfator Ligi Mistrzów i zdobywca Pucharu Interkontynentalnego oraz 2-krotny finalista Pucharu UEFA - był bliski bankructwa z powodu złej polityki finansowej. W ciągu 2 lat spłacił jednak 80 procent długu i wykupił stadion. Dziś prowadzi rozsądną politykę transferową, pozyskując mało znanych graczy, którzy wyrastają potem na gwiazdy Bundesligi.

Największą "gwiazdą" Borussii jest jednak nie żaden piłkarz, a... stadion Signa Iduna Park o pojemności ponad 80 000 miejsc (różne źródła podają różne dane). Powstał z myślą o MŚ w 1974 roku. Początkowo miał pojemność 54 000 miejsc, w 1999 roku 69 000, a podczas MŚ w 2006 roku o kolejne kilkanaście tysięcy miejsc więcej. W 1993 i 2001 roku odbyły się na nim finały Pucharu UEFA. W 2005 roku ze względu na wspomniane kłopoty klub sprzedał nazwę stadionu - dotąd funkcjonującego jako Westfalenstadion - firmie Signal Iduna.

- Utrzymanie stadionu kosztuje rocznie 100 milionów euro. Główny sponsor klubu Evonik daje 15, a telewizja 20 milionów euro rocznie. Firma Kappa zapewnia stroje. Na stadionie jest 3,5 tysiąca lóż dla VIP-ów po 5 tysięcy euro za sezon. Najdroższy piłkarz zarabia rocznie 3 miliony euro. Nie ma piłkarza, który by zarabiał mniej niż milion euro. Główny sędzia otrzymuje 5 tysięcy euro, a liniowi o połowę mniej - zdradzał nam finansowe kulisy funkcjonowania klubu Aki Schmidt, były reprezentant RFN (1957-1964 i gracz Borussii (1956-1968), potem trener (Puchar Niemiec z Kickers Offenbach w 1970 roku), od 13 lat współpracujący z klubem jako przedstawiciel kibiców i oprowadzający wycieczki po stadionie.

- Piłkarze mają codziennie dwa treningi, z wyjątkiem piątku, kiedy trenują tylko raz, a potem jadą do hotelu. Dzień przed meczem muszą iść spać o godzinie 22.30. Rano o godzinie 9 spożywają bardzo obfite śniadanie, bo do meczu już praktycznie nic nie jedzą. Potem mają godzinne zajęcia i wracają do hotelu, gdzie przez trzy godziny odpoczywają. W szatni zjawiają się godzinę przed meczem - opowiadał Schmidt.
To, co się dzieje tuż przed meczem, można zobaczyć dzięki dwóm telebimom, zamontowanym w narożnikach stadionu. Widać na nich, jak piłkarze schodzą schodami do korytarza prowadzącego na boisko. Na telebimach pojawiają się też zdjęcia graczy, którzy wybiegają w podstawowych składach swych zespołów.

Na ligowy mecz z Kaiserslautern przyjechaliśmy z ponad godzinnym wyprzedzeniem. Z różnych stron ciągnęły tłumy kibiców, ubranych w charakterystyczny dla Borussii żółty kolor. Stadion zapełniał się powoli, ale nie z powodu swej przepustowości (ta jest wręcz doskonała dzięki wielu wyjściom i szerokim korytarzom), tylko spotkaniom i zakupom kibiców.

Zanim zająłem miejsce w 65 rzędzie (bilet za 39 euro; najdroższy kosztuje 47,5 euro, najtańszy - dla dzieci do lat 14 - 6 euro) mogłem się przekonać, jak można na koronie stadionu spędzić czas w oczekiwaniu na mecz. Czegóż tam nie było: strzelanie piłką do bramki, koszykówka, tenis stołowy, golf, wspinaczka po ścianie, malowanie twarzy w klubowe barwy... Można było też kupić sobie coś do jedzenia i picia, np. piwo plus kubek ze zdjęciem danego piłkarza za 5 euro. - Podczas meczów rozgrywanych w weekendy dzieci do lat 15 otrzymują za darmo owoce południowe - powiedział nam Stanisław Kwiatkowski, pochodzący z Opolskiego, od 12 lat porządkowy na stadionie Borussii (na co dzień jest mechanikiem na lotnisku).

Akustyka i widoczność z trybun są znakomite. Wszystkie miejsca na trybunach są zadaszone. Trybuna południowa, za jedną z bramek, ma aż 25-28 tysięcy miejsc stojących - najwięcej w Europie. Kiedy rozgrywane są mecze w Lidze Europejskiej, jest tam 15 tysięcy miejsc siedzących. Kibice gości mają osobny sektor, na trybunie północnej, na 5 tysięcy miejsc. Porządku na meczu pilnuje 600 osób (300 policjantów i 300 pracowników wynajętych przez klub). Na stadionie jest 30 ukrytych kamer i tyluż speców od walki wręcz. Od 2006 roku na obiekcie znajduje się małe... więzienie. Na niesfornych kibiców czeka tu prokurator, grzywna i zakaz wstępu na wszystkie stadiony w Niemczech.

Na prawdziwych fanów futbolu czekają natomiast klubowy sklep i muzeum. W tym pierwszym można nabyć wiele różnych suwenirów, w tym drugim poznać wspaniałą historię Borussii. Tę ostatnią piszą od pewnego czasu także i polscy piłkarze.

JERZY FILIPIUK, DORTMUND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie