W ich jadłospisie są łąkowe zioła, jak lebioda w jajecznicy

Ewa Tyrpa
Kozy są w trakcie rejestracji, są w ogrodzonym miejscu, ale wzbudzają duże zainteresowanie dzieci
Kozy są w trakcie rejestracji, są w ogrodzonym miejscu, ale wzbudzają duże zainteresowanie dzieci FOT. EWA TYRPA
Nielepice. Dopiero udział w szkoleniu uświadomił Agnieszce Zborowskiej i Andrzejowi Mikołajczykowi, że co drugie ziele na łące może być wykorzystane nie tylko w jadłospisie.

Pan Andrzej dostał od ojca – Mariana Mikołajewicza, prowadzącego gospodarstwo agrotury­styczne ze stadniną koni huculskich – część pastwisk w Nie­lepicach. Ma zamiar hodować na nich kozy. Teraz jest w trakcie procedur pozwalających na założenie hodowli. Kozy będą jak konie huculskie, trzymane na powietrzu.

– Koza to niezwykle ciekawe zwierzę. Z jednej strony jest łatwa do hodowli, z drugiej – to straszny szkodnik. Nie wszystko zje, ale musi wszystkiego spróbować. Nie może się monotonnie żywić, dlatego jej mleko jest niezwykle cenne – mówi Marian Mikołajewicz. Ma jednak kozom za złe, że potrafią nawet próbować papierosowych petów. Ale też ceni je za to, że z niektórych miejsc pousuwają różne niechciane krzaki, których gospodarz nie chce likwidować preparatami chemicznymi.

Jego syn Andrzej razem z Agnieszką Zborowską, postanowili zająć się wytwarzaniem kozich serów. Oboje są zwolennikami zdrowej żywności, dlatego będą je wytwarzać samodzielnie, bez użycia maszyn. Tak jak ręcznie Agnieszka Zborowska wyrabia ciasto na chleb. – Musi ono poczuć ciepło ręki, wtedy inaczej smakuje – zaznacza.

Już pierwsze kozie wyroby serowarskie testują na własne potrzeby i częstują nimi gości. Wymyślają do nich różne dodatki, mające podnieść walory smakowe serów i ich wartość odżywczą. Pani Agnieszka zrobiła ostatnio serowe trufle oraz ser z kozieradką czy czarnuszką.

Oboje powołują się na powiedzenie, że zioła są duszą kuchni i chwałą kucharza.

– Niepowtarzalna jest ziemniaczanka i wszelkie zupy fasolowate – po przyprawieniu ich hyzopem lekarskim. Jest to rzadko spotykana roślina, hodowana na przykład na balkonach. Oprócz walorów smakowych, dzięki niebieskim kwiatkom, jest pięknym ziołem ozdobnym – mówi Agnieszka Zborowska.

Nie robią tego na chybił-trafił ani bazując na intuicji. Wiedzą, że niektóre zioła mogą mieć szkodliwe działanie dla organizmu.

Byli na kursie serowarskim na Kurpiach. Wiedzą jak stworzyć serowarnię. Teraz poznają różne rośliny.

Po to, aby mieć o nich wiedzę, od ponad roku biorą udział w projekcie „Małopolska Regionem Ziół”. Ma on na celu przeszkolenie grupy 15 osób z całego województwa, chcących wykorzystać zioła w przetwórstwie, w zakładaniu ogródków edukacyjnych, w agroturystyce, florystyce czy kosmetyce.

Często proste, pospolite rośliny, traktowane jak chwasty, które omijamy, stanowią cenne źródło odżywczych elementów, np. pokrzywa, zawiera dużo żelaza.

– Uczestnicząc w projekcie zupełnie inaczej patrzymy na rośliny. Teraz dopiero chodząc po łące zauważamy tak dużą ich różnorodność. Już wiemy, że co druga nadaje się do jakiegoś zastosowania – mówią uczestnicy kursu. Mają mnóstwo przepisów, które wcale nie są czasochłonne, np. na śniadanie jajecznica z pokrzywą czy lebiodą lub krwawnikiem.

Na Małopolskim Festiwalu Smaku częstowali m.in. baldachami z czarnego bzu i akacji, smażonymi w cieście naleśnikowym. Dodawanie do sałaty lodowej kwiatów różnych roślin jest u nich na dziennym porządku. W sezonie są w niej kwiaty koniczyny, bławatka, maków, jasnoty.

Napisz do autora:
ewa.tyrpa@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie