MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W kolejce do lekarza stali trzy godziny

Redakcja
Pacjenci z Olkusza i okolic, którzy byli zmuszeni skorzystać w święta Bożego Narodzenia z przychodni zdrowia przy Nowym Szpitalu, utknęli w gigantycznej kolejce. Dyżury pełniło za mało lekarzy, aby byli w stanie sprawnie przyjąć wszystkie potrzebujące osoby. Ludzie boją się, że w Nowy Rok może być podobnie.

Zamiast przy suto zastawionym stole pacjenci spędzili pierwszy dzień świąt w poczekalni Fot. archiwum

OLKUSZ. Na światecznych dyżurach w Nowym Szpitalu jest bardzo tłoczno i nerwowo. Zdaniem pacjentów trzech lekarzy to stanowczo za mało.

- To skandal! Zamiast spędzać czas w domu z rodziną, tkwię w kolejce - denerwował się starszy mężczyzna, który wybrał się do lekarza w pierwszy dzień świąt, we wtorek, około południa. Zapewniał, że nie mógł czekać do czwartku, by iść do swojego lekarza.

- Nawet nie ma gdzie usiąść. Nie mówiąc już o tym, że stoimy ściśnięci w tym korytarzu jak sardynki w puszce - wtórowała mężczyźnie zdenerwowana młoda kobieta, której dziecko nagle zachorowało. - Mała ma wysoką gorączkę. Jest słaba. A tu przed nami jakieś dwie, trzy godziny czekania - dodaje.

Zdaniem radnego Łukasza Kmity, który w tym dniu poszedł do przychodni załatwić wizytę lekarza u swojej babci, przyczyną takiego stanu rzeczy są zmiany, jakie wprowadził Narodowy Fundusz Zdrowia w marcu 2011 r.

Rzeczywiście, przed 2011 r. nocne i świąteczne dyżury zapewniała placówka podstawowej opieki zdrowotnej, w której pacjent wybrał swojego lekarza pierwszego kontaktu. Przychodnia sama zabezpieczała opiekę lub miała za zadanie zlecić ją podwykonawcy. W 2011 r. wprowadzono nowe przepisy. Małopolski NFZ podzielił województwo na obszary od 50 do 100 tys. mieszkańców i dla nich podpisywał umowę z konkretną placówką. W tym wypadku z Nowym Szpitalem w Olkuszu, który ma za zadanie zabezpieczać pomoc pacjentom z obszaru czterech gmin: Olkusz, Bolesław, Bukowno i Klucze.

Już wówczas w Olkuszu obawiano się, czy jedna placówka na tylu pacjentów wystarczy. Jakub Szulc, wiceminister zdrowia, uspokajał wtedy jednak, że zostały przeprowadzone analizy zgłaszalności pacjentów poza godzinami pracy podstawowej opieki zdrowotnej. Zapewnił, że zmiany mają polepszyć dostęp mieszkańców do lekarzy.

- Umowa z olkuskim szpitalem zakłada zabezpieczenie opieki dla 100 tys. osób. Przy takim obszarze wymagane są dwa zespoły lekarsko-pielęgniarskie, czyli dwóch lekarzy i dwie pielęgniarki - wyjaśnia Jolanta Pulchna z małopolskiego oddziału NFZ. - Szpital zobowiązał się jeszcze do dodatkowego lekarza i dodatko- wej pielęgniarki, czyli na każdym świątecznym dyżurze powinny być trzy zespoły - dodaje.

Jak zapewnia Ilona Mróz, dyrektor Nowego Szpitala w Olkuszu, placówka wywiązuje się z umowy z NFZ. W święta pracowały po trzy zespoły. - Czasem to jednak i tak za mało. Zwłaszcza podczas kilkudniowych świąt, kiedy ilość pacjentów się kumuluje - mówi Ilona Mróz. Przypomina, że na zwiększenie liczby lekarzy na dyżurach nie ma pieniędzy, bo NFZ płaci szpitalowi ryczałt, niezależnie od ilości pacjentów. - Dodatkowe dyżury mogłyby zasponsorować władze gminy lub powiatu. Nie wykluczam rozmów na ten temat - zapewnia.

- Nowy system nie służy oszczędnościom. Miał usprawnić funkcjonowanie nocnej i świątecznej opieki. Wcześniej pacjent mógł skorzystać tylko z placówki, w której złożył deklarację. Teraz może wybrać dowolne ambulatorium, np. najbliżej domu. Wcześniej zdarzało się, że przychodnia podpisywała umowę z odległą placówką lub nie zabezpieczała usługi należycie. Do NFZ trafiały skargi. Podpisywanie odrębnych umów na świąteczną opiekę z konkretnym ambulatorium miało poprawić sytuację - mówi Joanna Pulchna.

Katarzyna Ponikowska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski