W "kombinezonie staruszka" po Toruniu. Na własnej skórze...

W "kombinezonie staruszka" po Toruniu. Na własnej skórze przekonaliśmy się, jak wyglądają codzienne zmagania osób starszych [ZDJĘCIA]

Szymon Spandowski

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Przez dwie godziny, ubrani w specjalne kombinezony ograniczające ruch, słuch i wzrok, symulujące typowe dolegliwości wieku senioralnego, krążyliśmy po
1/21
przejdź do galerii

Przez dwie godziny, ubrani w specjalne kombinezony ograniczające ruch, słuch i wzrok, symulujące typowe dolegliwości wieku senioralnego, krążyliśmy po toruńskiej starówce. Zaglądaliśmy do urzędów, jeździliśmy komunikacją miejską. Przez chwilę borykaliśmy się z problemami osób starszych. ©Grzegorz Olkowski

Przez dwie godziny, ubrani w specjalne kombinezony ograniczające ruch, słuch i wzrok, symulujące typowe dolegliwości wieku senioralnego, krążyliśmy po toruńskiej starówce. Zaglądaliśmy do urzędów, jeździliśmy komunikacją miejską. Przez chwilę borykaliśmy się z problemami osób starszych.
- Kombinezon jest stworzony po to, aby dawać niepowtarzalne odczucie empatii. Nie da się tego uzyskać w żaden inny sposób, bo żaden z nas nie jest w takim stanie fizycznym – mówi dr hab. Rafał Moczkodan filolog z UMK, a poza tym współtwórca działającej przy toruńskiej uczelni firmy Idea Spin, która pozwala zrozumieć problemy osób z niepełnosprawnościami.

Na początku było dość wesoło. Współpracownicy Rafała Moczkodana zakuwali mnie oraz Irminę Marcinkiewicz z firmy MSU Publishing w kolejne elementy kostiumu usztywniającego stawy o obciążającego kończyny, upodabniając nas do przybyszy z Matplanety, czy innych Teletubisów. Później jednak dostaliśmy specjalne gogle symulujące jaskrę i słuchawki ograniczające słuch. Momentalnie znalazłem się jakby w jakiejś bańce, odizolowany od otaczającego mnie świata.

Jeszcze rękawiczki symulujące schorzenia reumatyczne, laska, która później okazała się bardzo potrzebna i ruszyliśmy w drogę.

Z Collegium Maius, gdzie Idea Spin ma siedzibę, poszliśmy w stronę placu Teatralnego. O tym, że na wielu przejściach dla pieszych w Toruniu trzeba być sprinterem, wiedziałem już, gdy byłem w pełni sprawny, jednak dopiero teraz, na własnej skórze przekonałem się, jaki problem z ich pokonaniem na czas mogą mieć osoby mniej mobilne.

Polecamy:
Slang polskich kierowców. Znasz te słowa? QUIZ
TOP inwestycji w Toruniu WIZUALIZACJE
Toruń w latach 90. i... nieco wcześniej ARCHIWALNE ZDJĘCIA


Poszliśmy do kiosku kupić bilety i po sąsiedzku zaopatrzyć się w pieczywo. Chciałem być uprzejmy i podać sprzedawczyni drobne. Podstawiłem sobie portfel pod nos i monety nawet udało mi się zobaczyć, jednak nie byłem w stanie ich wyjąć. Cóż, poprosiłem panią, aby wybrała je sama. Tak samo robiła moja babcia.

Zobacz też:


Pierwsze zadanie wykonane, przed nami cel drugi – komunikacja miejska. Wcześniej wiele razy pisałem o tym, że perony węzła przesiadkowego przy alei Solidarności są zbyt wąskie. Teraz pomyślałem sobie, że dobrze by było gdyby ci, którzy je zaprojektowali i ci, którzy je zaakceptowali, ubrali się w taki sam kombinezon i spróbowali z nich skorzystać. Rozkład jazdy udało mi się jakoś odczytać, jednak z lawirowaniem między ludźmi oraz podjeżdżającymi autobusami i tramwajami, miałem problemy. Bałem się po tym chodzić.

Tramwaj na szczęście podjechał nowoczesny. Co prawda guzik otwierający drzwi wciskaliśmy nieco po omacku, ale do środka weszliśmy już bez problemu.

Zobacz też:


Wysiedliśmy na placu Rapackiego. Stamtąd poszliśmy na Rynek Staromiejski, aby wypełnić druk na poczcie. Pamiętałem o tym, że południowe wejście do urzędu jest zamknięte, a na drzwiach wisi kartka informująca o tym, że wchodzi się z drugiej strony budynku. Stojąc przed schodami nie byłem jednak w stanie tej informacji dostrzec. Cóż, trzeba się było wspiąć po stromych stopniach tylko po to, aby się dowiedzieć, że wspinaczka była daremna.

Weszliśmy także do Dworu Artusa. Schody, ciężkie drzwi, a za nimi kolorowa posadzka. Do tej pory na tego typu dzieła dawnych budowniczych patrzyłem z uznaniem, jako na ciekawe elementy dekoracyjne. Teraz, patrząc przez symulujące jaskrę okulary, spojrzałem pod zupełnie innym kątem. Dzięki kolorom widziałem, gdzie podłoga się kończy, a gdzie zaczynają schody.
Wróciliśmy do Collegium Maius. W budynku jest winda, więc postanowiliśmy z niej skorzystać. Nie było to łatwe, nie mogliśmy odcyfrować oznaczeń na przyciskach.

Zobacz też:


Spacer zajął nam dwie godziny. Miałem ochotę zedrzeć z twarzy okulary i wyrzucić słuchawki. To przecież tylko dwa ruchy. Tylko tyle i mógłbym znów normalnie widzieć i słyszeć. Ja mogłem sobie na to pozwolić…

Wcześniej jednak dostaliśmy jeszcze do wypełnienia druczki z ZUS-u. To okazało się największym wyzwaniem tego eksperymentu, o którym będzie można przeczytać w piątek, w magazynowym wydaniu „Nowości”.

Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Łatwe przejścia

Mike (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Zapraszam na przejścia na ulicy Kościuszki. Na wysokości Świętopełka trzeba nieźle zasuwać. Na wysokości Bema radzę nie stawać przy pasach na środkowym pasie. tyle szerokości że zastanawiasz się...rozwiń całość

Zapraszam na przejścia na ulicy Kościuszki. Na wysokości Świętopełka trzeba nieźle zasuwać. Na wysokości Bema radzę nie stawać przy pasach na środkowym pasie. tyle szerokości że zastanawiasz się czy łupnie cię samochód czy może zawinie tramwaj... Na przejściu przy Młynie to można stać i stać... świateł nie ma, z wiaduktu górka to jak to się zatrzymywać? Tiry jeżdżą bo jakiś geniusz celny wymyślił na Batorego zamiast na obrzeżach. zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
staruszek portier...

abc (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

a szliście przez przejście na światłach przy Matejki...? warto !

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
pytanie

mysz (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

A jak przeszliście przejście przy pl. Rapackiego?

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo