W Polsce badania nad ludobójstwem OUN-UPA na Polakach są bliskie ukończenia. Archiwa zagraniczne odsłaniają nowe dokumenty

Włodzimierz KnapZaktualizowano 
Wikipedia
Rozmowa z prof. Czesławem Partaczem, jednym z najlepszych znawców stosunków polsko-ukraińskich w XX stuleciu.

- 15 lipca 2009 r. Sejm podjął uchwałę, w której zobowiązał wszelkie władze publiczne do działań na rzecz przywrócenia pamięci historycznej o tragedii Polaków na Kresach Wschodnich II RP.

- I władze publiczne tę uchwałę całkowicie bagatelizują.

- Jako historyka zapytam Pana o stan badań nad rzezią wołyńską?

- W Polsce badania są prawie zakończone. W oparciu o nie powstają nowe publikacje, w których obraz tamtego strasznego okresu nieco się zmienia. Częściową rewizję dotychczasowej wiedzy zawdzięczamy też, a może przede wszystkim, upublicznieniu nowych dokumentów, które znajdowały się w archiwach zagranicznych, m.in. niemieckich, rosyjskich i ukraińskich.

- Co one zmieniają?

- Dowodzą w sposób jasny, że to, co Ukraińcy nazywali i nadal nazywają ruchem narodowo-wyzwoleńczym, było w gruncie rzeczy działaniami inspirowanymi przez Niemców. Wykorzystali oni z jednej strony niechęć czy nienawiść części Ukraińców do Polaków, a z drugiej - aspiracje i marzenia o niepodległym kraju.

- O co chodziło Niemcom?

- Chcieli mieć na zapleczu frontu spokój z partyzantami. W pewnym sensie, co pokazują nowe dokumenty, Niemcy z Ukraińców uczynili swoich najemników, takich XX-wiecznych landsknechtów, którzy mieli przeprowadzić czystkę etniczną. W zamian za minimalną swobodę wielu Ukraińców wstąpiło do różnego rodzaju policji, np. rolnej, kolejowej, przemysłowej, politycznej oraz do niemieckiej armii. Historycy szacują, że w niemieckich jednostkach militarnych i policyjnych służyło nawet 400 tys. Ukraińców.

- Czy Ukraińcy nie mieli świadomości, co do roli, jaką wyznaczyli im Niemcy wobec Polaków?

- Łudzili się, że Niemcy pozwolą im zbudować niepodległość. Było to myślenie pozbawione jakichkolwiek podstaw, bo Niemcy nie zamierzali iść im na rękę, a przede wszystkim z Ukrainy nie zamierzał zrezygnować Stalin.

- Landsknechci byli opłacani przez władców, którzy korzystali z ich usług.

- Z dostępnych już dokumentów wiemy, że od 60 do 70 proc. kadry oficerskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i bojówkarzy z Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) było opłacanych przez Niemców. Byli na żołdzie m.in. Abwehry, czyli wywiadu i kontrwywiadu, czy Gestapo. Wykonywali niemieckie rozkazy, np. tłumili ruch partyzancki na Białorusi czy na wschodniej Ukrainie. Zwracam uwagę, że zanim zaczęli mordować Polaków, dokonywali wcześniej rzezi Żydów czy Białorusinów.

- Ukraińscy historycy o tym nie wiedzieli?

- Kiedy ponad 20 lat temu zaczynaliśmy wspólny program: „Polska - Ukraina: trudne pytania”, zapewniam, że absolutna większość historyków ukraińskich o rzezi wołyńskiej wiedziała jedynie to, co przeczytała w pamiętnikach i opracowaniach wydanych po wojnie na Zachodzie przez członków OUN-UPA.

- Na Ukrainie badania są dziś zaawansowane?

- Owszem, poszły naprzód, ale niestety ich owoce są albo praktycznie niedostępne, albo zafałszowane. Na zachodniej Ukrainie udało się bowiem odbudować ideologię narodowo-socjalistyczną z okresu międzywojennego i czasów wojny. Jest ona silna, ma poparcie wielu wpływowych polityków, nawet na najwyższym szczeblu. Taki stan rzeczy powoduje, że w tej części Ukrainy opublikowanie rzetelnych prac jest praktycznie niemożliwe. Znam kilku badaczy, którzy starali się pisać rzetelnie, ale mają kłopoty nie tylko z wydawaniem swoich ustaleń, lecz wręcz są zwalniani z pracy. W szkołach dzieci i młodzież uczą się np. tego, że Stepan Bandera był wielkim bohaterem. Część polityków otwarcie głosi, że 19 polskich powiatów powinno zostać włączonych do Ukrainy.

- Podziela Pan obawy prof. Adama Daniela Rotfelda, że wcześniej czy później głównym przeciwnikiem ukraińskich nacjonalistów stanie się Polska?

- Oczywiście.

- Czy na wschodzie Ukrainy badania dotyczące rzezi wołyńskiej, OUN-UPA są prowadzone?

- Tam te kwestie niemal nikogo nie obchodzą, a ideologia ukraińskiego nacjonalizmu jest w zasadzie martwa.

- Czy ustalenia dotyczące liczby zamordowanych Polaków na terenie województw: wołyńskiego, stanisławowskiego, lwowskiego, tarnopolskiego i lubelskiego, są dziś podważane?

- Bronią się badania Ewy Siemaszko mówiące o zamordowanych ok. 134 tys. Polaków. Ale są to dane pochodzące z badań na terenie ok. 60 proc. wsi, a zbrodnie popełnione na pozostałym obszarze, są przez tę badaczkę jedynie szacowane.

- Ukraińcy twierdzą, że Polacy też mordowali.

- Skala zbrodni po obu stronach jest nieporównywalna. W dodatku połowę Ukraińców zabili sami Ukraińcy, ich bezpieka i bojówkarze UPA. Wystarczyło podejrzenie o pomaganie Polakom.

- Jak Pan ocenia film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego?

- Jest realistyczny, sprawiedliwy wobec obu stron. Powinien być często wyświetlany w telewizji, omawiany w szkołach i w mediach, bo wzbogaca wiedzę o tamtych czasach.

Prof. Czesław Partacz, jeden z najlepszych znawców stosunków polsko-ukraińskich w XX stuleciu

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 13. "Cymbergaj"

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
px

chce Polakom pisać historię ,, germańsko -zydowska gadzinówka pierze mózgi Polakow !

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3