W Szwecji na śmietnik trafia 1 proc. odpadów

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Józef Neterowicz
Józef Neterowicz fot. archiwum
Rozmowa z JÓZEFEM NETEROWICZEM, absolwentem krakowskiej AGH, który od ponad 40 lat współtworzy szwedzką rewolucję odpadowo-energetyczną, rozmawia Zbigniew Bartuś.

- Co Szwed w widzi w kuble na śmieci, prócz obierek, z których wytwarza się biopaliwa napędzające miejskie autobusy?

- Przede wszystkim to, co da się powtórnie wykorzystać i przerobić. Takie rzeczy mają największą wartość. Np. do wytworzenia aluminium z boksytów potrzeba gigantycznej ilości energii, co kosztuje. Tymczasem aluminium identycznej jakości można uzyskać ze złomu, zwłaszcza popularnych puszek. Więc puszki funkcjonują w systemie kaucyjnym: możesz je sprzedać w wielu miejscach, nie potrzeba do tego paragonu.

- Kupisz piwo w jednym mieście, a puszki sprzedasz w innym?

- Bez problemu. Tak samo jest ze szklanymi butelkami.

- A plastikowe butelki?

- Identycznie. W normalnych warunkach one się rozkładają bardzo długo, setki lat. Czyli wywiezienie ich na wysypisko nie wchodzi w grę. Z kolei ich spalanie w warunkach domowych, co jest w Polsce normą, w Szwecji nie przejdzie, bo wytwarzają się przy tym gigantyczne ilości rakotwórczych dioksyn. Szwedzi uznali, że jedynym sposobem jest zbieranie PET-ów i ich przetwarzanie lub spalanie w wysokiej temperaturze, która chroni przed powstawaniem dioksyn, w instalacjach zaopatrzonych w odpowiednie filtry.

- Władza zmusza do selekcji?

- Zachęca. Od podstaw cały szwedzki system wykorzystania odpadów zbudowany jest na zachętach. Skoro plastikowa butelka kosztuje, to opłaca się zawieźć ją do automatu pod marketem lub stacją paliw. Nakłada się na to powszechna świadomość ekologiczna.

- Na końcu zostają Szwedowi w kuble odpady nienadające się już do niczego. Co on z nimi robi?

- Normalnie wyrzuca.

- I to wszystko, jak w Polsce, trafia na wysypisko? Pod Sztokholmem musi być fura śmieci, skoro Szwed wytwarza dwa razy więcej odpadów niż krakus.

- W Polsce na wysypiska trafia 74 procent odpadów. W Szwecji 1 procent. Do tego dochodzi około 1 procent odpadów niebezpiecznych, wymagających specjalnego zagospodarowania.

- Od pięciu lat Polacy segregują odpady. Efekty są...

- Ale postęp mógłby być szybszy, gdybyśmy od początku postawili, jak Szwedzi, na selekcję w domach. A w Polsce, choćby w Krakowie, wybrano model niemiecki, od którego… Niemcy odchodzą, naśladując Szwedów. W niemieckim systemie selekcja odpadów odbywa się głównie w olbrzymich sortowniach należących do wyspecjalizowanych firm. Niemcy teraz z tego systemu rezygnują, wyprzedając maszyny m.in. do Polski. Bo selekcjonowanie w domu i edukowanie od kołyski, że każdy odpad może być przydatny, a więc cenny, przynosi najlepsze efekty.

Mówimy po krakosku - odcinek 12. Zróbże, idźże, weźże

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gggggg

spróbuj bez paragonu oddac cos w sklepie (butelke puszke etc). I tu już przykład Szwecji jest jak z przysłowiowego ksieżyca

J
Ja

Efekty przynosi świadomość wartości tych odpadów.W Polsce niestety wartość odpadów w gospodarstwie domowym jest zerowa. Jak się coś nie opłaca to po co to robić . Ot i cała świadomość.

Dodaj ogłoszenie