W trujących oparach

Redakcja
Wkrótce nadjechał też sam właściciel firmy, lecz - widząc, co się stało - nie próbował już schodzić w głąb i czekał na przybycie ratowniczych służb. Kwadrans po zgłoszeniu o wypadku całą trójkę zabrały karetki pogotowia. Czwarta karetka przyjechała po właściciela, by odwieźć go na obserwację, gdyż, stojąc długo nad włazem, też mógł ulec zatruciu.

Ofiary wypadku w Nowym Targu w stanie krytycznym

 (INF. WŁ.) W nowotarskim szpitalu lekarze walczą o życie dwóch młodych mężczyzn, których wczoraj, koło południa, wydobyli ratownicy ze studzienki rewizyjnej na tyłach ul. Podtatrzańskiej i bloku 126 B przy Szaflarskiej. Obaj - pracownicy zakładu kuśnierskiego - mieli udrożnić rurę łączącą kanalizację zakładu ze studzienką rewizyjną. Po wejściu do studzienki robotnicy natychmiast stracili przytomność. Po chwili do studzienki wpadł teść właściciela zakładu, który próbował im pomóc.
 Najpierw ratownicy z nowotarskiej JRG wydobyli leżącego na wierzchu teścia kuśnierza. Ten, choć nieprzytomny, jeszcze oddychał. Aspirant Kazimierz Landowski, w kombinezonie i aparacie powietrznym, dostawszy się do studzienki, podwiązywał kolejno wszystkich mężczyzn, a strażacy wyciągali ich na linie. Jednocześnie wpuszczano do głębokiej na 2 metry studzienki sprężone powietrze. Dwaj mężczyźni, najdłużej leżący na dnie, już nie oddychali. Połączone służby ratownicze i medyczne reanimowały ich masażem serca i sztucznym oddychaniem.
 Na miejsce przyjechały służby sanitarne, które jednak nie mają laboratoryjnych możliwości przebadania próbek ze studzienki; zjawili się pracownicy Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji - jako właściciela kanalizacyjnej sieci.
 Strażacy wykorzystali odczynniki ze swojego wozu ratownictwa chemicznego, by stwierdzić brak gazów wybuchowych, natomiast bardzo duże stężenie siarkowodoru, który jest pochodną procesów gnilnych i - w mniejszej lub większej ilości - zawsze znajduje się w kanalizacyjnej sieci. Przy niedrożności instalacji i długotrwałych upałach trującego gazu mogło się wytworzyć bardzo wiele. Po pół godzinie od zgłoszenia wypadku i po wpompowaniu sprężonego powietrza, nadal utrzymywało się w studzience niebezpieczne stężenie siarkowodoru.
 Przy dłuższym przebywaniu w oparach siarkowodoru organizm ulega zatruciu. Szybko dochodzi do obrzęku płuc. Ofiary wypadku są w stanie krytycznym.

(ASZ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie