W Wieliczce od przybytku może zaboleć głowa

Redakcja
II LIGA PIŁKARSKA. W najtrudniejszym pod względem organizacyjnym sezonie ostatnich lat Górnik Wieliczka jest najbliżej największego sukcesu w historii - piłkarze mogą wywalczyć awans do I ligi. Od 8 kolejek nie przegrali meczu, choć nie zbierają za to żadnych premii. Gdyby awansowali, też na tym nie zarobią. Jest duże zagrożenie, że po tym sezonie zespół i tak wyląduje w III lidze. - Ale może zdarzy się cud - marzy jeszcze prezes Górnika Andrzej Kaczówka.

W styczniu po wycofaniu się ze strategicznego sponsoringu Kopalni Soli Wieliczka klub znalazł się w dramatycznej sytuacji finansowej. Zimą zastanawiano się więc, czy piłkarze przystąpią do II rundy rozgrywek. Sami mogli podjąć decyzję, czy chcą grać dalej w Górniku, ale za o wiele mniejsze pieniądze, czy wolą odejść. Większość została i po trudnym początku rundy im bliżej jej końca, tym śmielej sobie zespół poczyna. Po zwycięstwie w niedzielę nad Sandecją wspiął się na 3. miejsce w tabeli, które na końcu dawałoby prawo gry w barażu o awans, na 3 kolejki przed końcem ma 3 punkty straty do lidera KSZO i punkt do Sandecji. 2 pierwsze miejsca dają bezpośredni awans. Gdyby udało się go osiągnąć, na Górnika nie będzie czekać żadna premia.
- Górnik jest na pewno najsolidniejszym klubem II ligi, jeśli chodzi o wywiązywanie się ze zobowiązań. Nie obiecuje żadnych premii i rzeczywiście żadnych nie płaci - żartuje gorzko trener Robert Kasperczyk. - Kiedy zimą zastanawialiśmy się co robić i po krótkim namyśle, zapadła decyzja, że mimo wszystko gramy, pieniądze zeszły na dalszy plan. Im mniej zajmujemy się trudnościami organizacyjnymi, tym bardziej możemy się skupić na grze. Tamtych spraw nie przeskoczymy.
A sytuacja finansowa Górnika nie polepszyła się, widoki na poprawę są, ale na razie mgliste. - Spotkaliśmy się z nowym prezesem kopalni Kajetanem D'Obyrnem. Podtrzymał stanowisko, że kopalni jako spółki Skarbu Państwa nie interesuje raczej sponsoring wyczynowego sportu - mówi prezes Górnika. - Być może otrzymamy od Kopalni jakieś dofinansowanie do szkolenia młodzieży w przyszłym półroczu. Bardzo na nie liczymy, bo nie wiemy, jak organizacyjnie będzie wyglądało to półrocze.
Dobra gra zespołu to dla zarządu klubu (uzupełnionego ostatnio m.in. przez byłego prezes Kopalni Zbigniewa Zarębskiego) powód do co najmniej solidnego zastanowienia. - Zobaczymy, co stanie się w piątek, gdy gramy z Przebojem. Po kolejce przeanalizujemy miejsce w tabeli, we wtorek zbierze się zarząd klubu i zastanowi się nad przyszłością. Na razie jesteśmy pełni uznania dla tego, co robią nasi piłkarze - mówi Kaczówka.
Dziś nikt w Górniku nie jest w stanie powiedzieć, w jakiej lidze będzie grała drużyna seniorów w przyszłym sezonie. A to jest przedmiot zainteresowania nie tylko kibiców Górnika. Jeśli zespół miałby się wycofać z rozgrywek, zmieni się układ tabeli - kto inny może awansować, kto inny spaść. Związane z sytuacją Górnika nadzieje mają w wielu klubach II ligi. - Mamy czas na wszelkie decyzje, nie będziemy się śpieszyć z ich podejmowaniem - zapewnia Kaczówka.
Na razie nie wie skąd klub będzie czerpał środki na utrzymanie w drugim półroczu. Blisko wejścia w życie jest uchwała rady miasta Wieliczki o możliwości dotowania sportu kwalifikowanego, na nią w Górniku liczą najbardziej. - Znalezienie sponsora innego niż kopalnia to chyba byłby cud - przyznaje prezes Górnika.
Kasperczyk podkreśla, że cel na ten sezon - utrzymanie w II lidze - został już osiągnięty. - Początek rundy był trudny, bo przygotowywaliśmy się do niej na skrawku boiska, w hali, siłowni, zamiast na sztucznych boiskach. Po zwycięstwie nad Jeziorakiem, potem Nidą, coraz lepiej się to wszystko zaczęło układać. Teraz mamy za sobą serię 8 spotkań bez porażki, gramy swoją piłkę, a do tego mamy trochę szczęścia, razem dało to taki efekt, że jesteśmy na 3. miejscu w tabeli.
Co motywuje, gdy nie pieniądze? - Młodzi chłopcy nie mają nic do stracenia, a grają o swoją przyszłość. Teraz to, co ich pcha do zaangażowania na boisku, to motywacja wewnętrzna. Kiedyś w Hutniku przeżywałem z zawodnikami takimi jak Michał Pazdan, Piotr Madejski, Dariusz Kołodziej parę miesięcy całkowitej biedy, nikt im nie płacił, ale opłacało się nie odpuścić, tylko pracować, rozwijać się. Dziś wszyscy trzej grają w ekstraklasie - mówi Kasperczyk.
Aktualnym podopiecznym, szczególnie Damianowi Szymonikowi, Piotrowi Wtorkowi, Łukaszowi Nowakowi, Danielowi Jaroszowi, także wróży przyszłość wykraczającą poza II ligę. - Nie byłoby jednak tego, co osiągnęliśmy wyłącznie dzięki młodzieży. Doświadczeni zawodnicy Arek Kubik, Michał Świstak, Daniel Policht, który jest wręcz w życiowej formie, bardzo jej pomagają - podkreśla Kasperczyk.
Trener nie obawia się objawu wody sodowej po meczu z Sandecją: - Mieliśmy w nim trochę szczęścia, ale i tak wygrana z najlepszym zespołem ligi doda pewności siebie, zwłaszcza młodym zawodnikom. Przed nami trudne mecze z walczącymi jeszcze o pewny byt Przebojem i Wigrami oraz potrafiącym wygrywać z najlepszymi Pelikanem. Nie myślimy co będzie później, a tylko o najbliższym meczu. Z Przebojem zagramy bez Wtorka (pauzuje za kartki), poobijani są Wojcieszyński i Kisiel. To są problemy na dziś, przyszłością nie ma co się martwić.
MAŁGORZATA SYRDA-ŚLIWA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie