W życiu piękne są chwile

Redakcja
Za nami druga część play-off z udziałem hokeistów Aksam Unia, w której oświęcimianie wywalczyli sobie prawo gry o 5 miejsce. Co roku toczy się ta sama dyskusja, czy warto rozgrywać mecze o miejsca od 5 do 8, by męczyć zawodników i kibiców.

Felieton, czyli widziane z boku

Trener jastrzębian, Wojciech Matczak, powiedział wyraźnie, że granie meczów poza strefą medalową nie ma sensu. No, ważne są jeszcze mecze o utrzymanie w ekstraklasie. Oczywiście, że nie ma złotego środka na zmobilizowanie zawodników do walki o miejsce w połowie tabeli. Jednak trzeba jakoś ustalić końcową kolejność sezonu. Zawsze będziemy mieli do czynienia z rozczarowanymi, którzy mierzyli wysoko, a po wypadnięciu poza strefę medalową uszło z nich powietrze.

To jest jednak tylko jedna strona medalu. Chciałbym powiedzieć także o drugiej. Nie można kończyć rozgrywek po ćwierćfinale, bo wtedy dla połowy zespołów sezon skończyłby się już w lutym. Tymczasem każdy zawodnik chce, by płacić mu regularnie do rozpoczęcia kolejnego sezonu.

Skoro dążymy do profesjonalizmu, to zawodnicy powinni umieć odkreślić poprzednią rundę grubą kreską i walczyć w kolejnym etapie tak, jak gdyby nic się nie stało. W końcu na mecz przychodzą kibice i dla nich przede wszystkim warto grać.

To dlatego byłem naprawdę zbudowany, widząc, jak oświęcimianie od początku rywalizacji o miejsca od 5 do 8 chcą pokonać jastrzębian. Pozwolę sobie pograć złotymi myślami trenera Wojciecha Matczaka, który - prowadząc przed laty Tychy - a detronizując Unię, czy wyrzucając ją potem z wielkiego finału, powtarzał, że w życiu piękne są tylko chwile. Teraz te piękne chwile przeżywają w Oświęcimiu, gdzie starają się nawiązać do tradycji sprzed lat. To dlatego każde zwycięstwo jest w cenie, podobnie jak i kibic, przychodzący na mecz.

Powtórzę też inną złotą myśl trenera Matczaka, że prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, jak kończą, a nie zaczynają. Tak "szczypał" oświęcimian po wygranym meczu w Jastrzębiu, w części zasadniczej, kiedy przez dwie tercje Unia dominowała, a jastrzębianie w ostatniej odsłonie przechylili szalę na swoją korzyść.

Dzisiaj rolę się odwróciły. To Unia okazała się skuteczna na finiszu, ale - co najważnijesze - sezonu. Jej zawodnicy umieli się zmobilizować dla kibiców, sponsora. Teraz te ekipy, które były najlepsze w grupie słabszej, czyli Unia i Stoczniowiec, zagrają o 5 miejsce, czyli pierwsze za strefą medalową. Jest się o co bić. To nieprawda, że będą to mecze bez stawki, dlatego kibice tłumnie powinni zjawić się na piątkowym pojedynku przeciwko Stoczniowcowi, zwłaszcza, że będzie losowany samochód wśród tych kibiców, którzy regularnie chodzili na mecze. W życiu piękne są tylko chwile. Tak będzie mógł powiedzieć jeden z fanów.

Dla jastrzębian wyjątkowo słony okazał się smak "oświęcimskich paluszków", bo m.in. ich produkcją zajmuje się sponsor hokeistów. Unia, zgodnie z hasłem reklamowym sponsora, "zjadła" kolejnego rywala. Kto za kilka tygodni, czy miesięcy, po spojrzeniu w końcową tabelę sezonu, będzie pamiętał o tym, że Jastrzębie na początku rozgrywek długo było liderem, a potem toczyło pasjonujący bój w ćwierćfinale z utytułowanym Podhalem? Nikt, najwyżej niewielu...

Jerzy Zaborski

jzaborsk@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie