Wacław Lubaszka - proszowianin, który walczył pod Monte Cassino

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Tablica na grobie Wacława Lubaszki w Proszowicach archiwum Sławomira Lubaszki
W połowie maja 1944 roku żołnierze generała Władysława Andersa toczyli krwawe walki pod Monte Cassino. Ich efektem było otwarcie Aliantom drogi na Rzym. Wśród uczestników tamtych wydarzeń byli żołnierze związani z Proszowicami. Tacy jak Wacław Lubaszka.

FLESZ - Co posadzić, by nie podlewać

Pochodził z zachodniej Małopolski. Urodził się w 1912 roku w Podlipiu koło Bolesławia. Skończył trzyletnią Szkołę Rzemieślniczo-Mechaniczną w Olkuszu i jako tokarz znalazł pracę w Państwowej Fabryce Broni w Radomiu. Proszowice jednak odwiedzał, gdyż na tutejszej stacji kolejowej, jako zawiadowca, pracował jego brat. W czasie jednej z takich wizyt poznał Michalinę Pietrzyk. Wzięli ślub i zamieszkali w Proszowicach na Rynku. Przed wybuchem wojny urodził im się syn Andrzej, pierwszy z pięciorga dzieci.

Wojskowa „kariera” Wacława Lubaszki zaczęła się w 1933 roku w Radomiu, gdy stanął do poboru. Został wcielony do 75. pułku piechoty. Po półrocznej nauce w szkole podoficerskiej zdobył stopień kaprala. Po odbyciu zasadniczej służby przeszedł do rezerwy, ale w sierpniu 1939 z powodu nieuchronnego wybuchu II wojny światowej, został ponownie zmobilizowany i trafił do 72. pułku piechoty. Podczas Kampanii Wrześniowej pod Włodzimierzem dostał się do niewoli sowieckiej i trafił do obozu jenieckiego w Szepetówce.

Warunki w obozie były fatalne, jeńcy ciężko pracowali, ale z listów, jakie Wacław Lubaszka pisał do żony, trudno się tego domyślić (wiadomo to natomiast z relacji innych jeńców). - Ja obecnie znajduję się w niewoli rosyjskiej. Powodzi mi się dobrze, o co się możesz nie martwić. Powrócę do domu w najbliższych miesiącach. Kochana Michasiu, dbaj tylko o swoje zdrowie i syna (...) Jest mi bardzo przykro, że spotkał Was taki los, ale myśl zawsze, że jestem przy tobie – pisał w listopadzie 1939 roku. Z treści doskonale widać, iż zdawał sobie sprawę, że korespondencja jest cenzurowana. Siedem miesięcy później napisał m. in.: - Życzę ci, abyś spędzała miło chwile z synem, gdyż zjawię się kiedyś jak z bajki.

Na to zjawienie się męża Michalina musiała jeszcze czekać wiele lat. Po najeździe III Rzeszy na Związek Sowiecki z jeńców uwięzionych na terenie ZSRR zaczęto formować Polską Armię. Wacław Lubaszka został do niej wcielony 6 września 1941 roku i przeszedł cały szlak przez Iran, Irak, Palestynę, Syrię, Egipt do Włoch. W maju 1944 roku Alianci toczyli długotrwałe i krwawe walki pod Monte Cassino. Wacław Lubaszka też był uczestnikiem tamtych wydarzeń. Jako tokarz został wcielony do 4 kompanii warsztatowej.

Po wojnie Wacław Lubaszka pozostał we Włoszech. Długo się wahał czy wracać do kraju rządzonego przez komunistów. Obawiał się, że mogą go spotkać represje. W listach radził się żony, co ma robić. Najpierw trafił do Wielkiej Brytanii, ale gdy Michalina nie chciała dołączyć do niego z synem, postanowił wracać. W Polsce znalazł się 25 maja 1947 roku. Syn Andrzej miał już 8 lat. Rodzina zamieszkała w domu przy ulicy Kościuszki.

Wacław Lubaszka przez wiele lat kierował Gminną Spółdzielnią Samopomoc Chłopska w Proszowicach. Zmarł 11 czerwca 1977 roku. Trzy lata wcześniej odeszła Michalina. Na jego grobie ulokowano kamienną księgę. Wyryte na niej litery przypominają, że był uczestnikiem Kampanii Wrześniowej i walczył pod Monte Cassino.

Zdjęcia pochodzą z archiwum Sławomira Lubaszki, najmłodszego syna bohatera tekstu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie