Waga słowa po hiszpańsku

Łukasz Gazur
Adam Karol Czartoryski
Adam Karol Czartoryski fot. Andrzej Banaś
Komentarz. Kto by pomyślał, że hiszpański dziennikarz mówi po chińsku, prawda? A poważnie: dość zabawne jest tłumaczenie, że „wuj Adam” (czyli Adam Karol Czartoryski) został po prostu źle zrozumiany. Przypominam, że włada językiem hiszpańskim biegle.

Co więcej, przy każdej okazji podkreśla swą zażyłość z „królewskim kuzynem” (czyli byłym władcą Hiszpanii, Juanem Carlosem). Zresztą - o ile mnie pamięć nie myli - podczas wernisażu wystawy „Polska. Skarby i kolekcje artystyczne, czyli Złote czasy Rzeczypospolitej” w Madrycie sam oprowadzał rodzinę królewską po ekspozycji, której ozdobą była słynna „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci. I wtedy „wuj Adam” język hiszpański znał całkiem nieźle.

Co się zmieniło? Sytuacja. Wywiad w hiszpańskim dzienniku „ABC” - o czym już pisałem na łamach „Dziennika Polskiego” przy okazji streszczania tej rozmowy - w którym Adam Karol Czartoryski sugeruje, że został przymuszony do sprzedaży cennej kolekcji (a raczej do oddania jej z rekompensatą w postaci równowartości 100 mln euro), był podyktowany chwilą.

Trzeba było usprawiedliwić się przed własnym środowiskiem. Stąd wybór łamów, które słyną przecież w Hiszpanii ze swej słabości do monarchii oraz nazwisk z tytułami książęcymi. Nic dziwnego więc, że dość życzliwie (i właściwie bezrefleksyjnie) dziennikarz przyjął wszystko, co zostało powiedziane - z sugestią, że „rząd polski trzyma w ręku całe prawo” i istniało niebezpieczeństwo przejęcia zbiorów włącznie.

Jestem skłonny wierzyć Janowi Lubomirskiemu z obecnego zarządu Fundacji Czartoryskich, że wspomnianego wywiadu nie traktowano jako istotnego. Powiem więcej: podejrzewam, że nikt nie spodziewał się, że ta rozmowa w ogóle do Polski dotrze. Gdy „Dziennik Polski” co ciekawsze jego fragmenty zacytował, okazało się, że nagle trzeba jednak wziąć odpowiedzialność za własne słowa. I wtedy największym problemem jest brak autoryzacji.

O własnej niefrasobliwości w dobrze słów już nie ma mowy. To zabawne biorąc pod uwagę, że pamiętam dokładnie jedyny wywiad, którego Adam Karol Czartoryski z małżonką udzielili mi kilka lat temu. Państwo nie możecie go pamiętać. Nigdy się nie ukazał, bo... nie uzyskałem autoryzacji. Cóż, wtedy arystokrata pamiętał, żeby się o nią upomnieć. I choć niewiele kontrowersyjnych słów w naszej miłej rozmowie padło, i tak uznał ją za ryzykowną. Ale to był tylko „Dziennik Polski”, który słynie z tego, że nawet arystokratów i ministrów kultury traktuje po prostu jak obywateli, a nie monarchistyczna gazeta „ABC”.

Cóż, Lubomirski mówi, że czeka, aż opadnie „kurz po transakcji”. Ja też. Wtedy zobaczymy więcej...

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Państwo przejmuje "Damę z gronostajem" i kolekcję Czartoryskich. Za 100 mln euro

Źródło: TVN24/x-news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie