Walka radnego o dostęp do danych

Redakcja
- Teraz sprawa jest już w rękach prokuratury i to od niej zależy, czy przygotuje akt oskarżenia - mówi radny Edward Żurek. - Czekam na uzasadnienie sądu, prokuratura dostanie je pewno jeszcze w tym tygodniu. Przypomina, że w październiku ubiegłego roku zgłosił w prokuraturze popełnienie przestępstwa, związane z odmową udzielania mu informacji publicznej. - Za to grozi kara grzywny lub nawet więzienia - podkreśla radny.

RABKA-ZDRÓJ. Sąd Rejonowy w Nowym Targu nakazał prokuraturze wznowienie postępowania przeciwko burmistrz Rabki Ewie Przybyło, która przed ponad rokiem odmówiła podania numerów działek z wzizt

Burmistrz Ewa Przybyło wyjaśnia z kolei, że nie zna szczegółów sprawy sądowej, bo nie jest w niej stroną. Wie tylko, że było posiedzenie. Zaznacza jednak, że nadal będzie bronić swego stanowiska. - Nie udostępnię danych osobowych mieszkańców, dopóki nie będę miała wyraźnego polecenia sądu powszechnego. Muszę chronić dane osobowe; to są tzw. dane wrażliwe - zapewnia burmistrz.

Na razie Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu nie chce wypowiadać się na temat ewentualnego wszczęcia postępowania. - Sąd uchylił decyzję prokuratury, ale nie podał uzasadnienia, dlaczego to zrobił, więc teraz czekamy - mówił wczoraj w rozmowie z "Dziennikiem Polskim" prokurator Zbigniew Gabryś. - Sąd ma 7 dni na podanie nam uzasadnienia, ale sprawa może być przedłużona ze względu na zwolnienie chorobowe sędziego. Prokurator dodaje, że prokuratura musi otrzymać wyraźne wskazówki co do dalszego postępowania. Przypomina, że gdy radny Edward Żurek zgłosił przestępstwo, odmówiono mu wszczęcia postępowania gdyż uznano, że nie ma podstaw. - Burmistrz powołała się na ochronę danych osobowych osób i działek, które otrzymały wzzit. Prokurator dodaje, że są ogłoszenia podawane do wiadomości publicznej, np. przetargi, ale są też sprawy urzędowe indywidualne, dotyczące osób prywatnych. Gdyby podawano te dane do informacji publicznej, to złamałoby się nie tylko ustawę o danych osobowych, ale i prywatne prawo owych osób. Wyjaśnia, że jeśli zachodzą jakieś podejrzenia, to tak naprawdę powinien to zbadać sąd administracyjny bądź Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Tymczasem radny Żurek twierdzi, że nie chce poznać danych osobowych, a tylko numery działek, dla których burmistrz od 2 października 2005 roku do końca 2008 wydała wzizt. Uważa on bowiem, że zostały wydane niezgodnie z ustawą uzdrowiskową i planem zagospodarowania przestrzennego. - Dane te otrzymała inna osoba - mówi radny Żurek.

Wszystko zaczęło się z początkiem zeszłego roku. To wówczas radny Żurek domagał się zbiorczego wykazu wydanych w mieście wzizt. Burmistrz - w trosce o mieszkańców - odmówiła wydania dokumentów. Z tym nie zgodził się radny i stoczył prawdziwy bój. Na początek odwołał się do SKO, które w maju uchyliło decyzję odmowną burmistrz. Potem walczył w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. - Sąd uznał bezczynność burmistrz - mówi radny Żurek, który następnie zwrócił się do prokuratury i sądu cywilnego. Pytamy - dlaczego walczy, wyjaśnia, że chce poznać dane po to, by mógł oszacować straty, jakie może ponieść gmina w konsekwencji wydania nieprawidłowych wzizt. Dodaje, że pomaga mu prawnik z pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej.

Beata Szkaradzińska

bszkarad@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie