Wardecki zaskoczony skreśleniem z Aksamu

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

HOKEJ. 25-letni obrońca Mateusz Wardecki, wychowanek stołecznej Legii, nie jest już zawodnikiem Aksam Unii Oświęcim.
Oficjalnie do rozstania doszło za porozumieniem stron, jednak wiadomo, że zawodnik jest pierwszą ofiarą Petera Mikuli, który po meczu w Krakowie, kończącym drugą rundę fazy zasadniczej, ma przedstawić zarządowi kadrę, z którą chce współpracować w dalszej części sezonu.

Wardecki nie ukrywa zaskoczenia decyzją słowackiego szkoleniowca, a poznał ją już przed wyprawą do Unii do Krakowa. - Przychodząc do Oświęcimia usłyszałem od działaczy Unii, że planują się budowę perspektywicznej drużyny - wyjawia Wardecki - Wiadomo, że przychodząc do ekstraklasy z jej zaplecza chciałem się przede wszystkim sportowo rozwinąć, a sprawy finansowe były dla mnie na drugim planie - w głosie zawodnika można było wyczuć, że takim postawieniem sprawy zaskarbił sobie uznanie wśród działaczy.

Poddał się testom zorganizowanym przez oświęcimski klub zaraz po zakończeniu poprzedniego sezonu. Jednak w drugim sparingu przeciwko białoruskiemu Witebskowi, gdy Unię prowadził jeszcze Rosjanin Jewgienij Lebiediew, nabawił się kontuzji. - W czasie, gdy inni sposobili się do sezonu, bo przecież Lebiediew zaproponował niespotykany dotąd w Polsce model przygotowań do rozgrywek, odwiedzałem gabinety lekarskie - wspomina Mateusz Wardecki. - Po długotrwałym leczeniu kontuzji z pewnym niepokojem oczekiwałem nowych rozgrywek. Ze zrozumieniem przyjmowałem to, że poprzedni szkoleniowiec na mnie nie stawiał. Jednak po przejęciu zespołu przez Mikulę, liczyłem, że będę mógł zapisać nową kartę w swojej przygodzie z Unią. Nie dano mi jednak szansy.

Z żalem rozstaje się z Oświęcimiem. - Miałem w Unii kilku kolegów, także młodych wiekiem i na dorobku w ekstraklasie - wspomina Wardecki, który na razie nie wie, gdzie będzie grał, choć na odchodnym usłyszał od szkoleniowca, że przecież ma już nowego pracodawcę, na co zareagował ze zdziwieniem.

Być może zrezygnowano z niego ze względów oszczędnościowych. - Gdybym ujawnił, za ile grałem w Unii, pewnie okazałoby się, że nie są to wielkie oszczędności, a znaleźliby się i tacy, którzy nie daliby wiary moim uposażeniom.

Jerzy Zaborski

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo