Warto Wiedzieć

Redakcja
Zbadamy, gdy ruszy

Zbadamy, gdy ruszy

Zbadamy,

gdy ruszy

Wnioski z wizji lokalnej przeprowadzonej przez inspektorów Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Poseł Ryszard Nowak zwrócił się do WIOŚ o sprawdzenie, czy holding podkarpacki chcący się zainstalować z maszynami w Klęczanach ma wszystkie stosowne pozwolenia z zakresu ochrony środowiska.

"Działka zlokalizowana jest na jednej z półek poeksploatacyjnych. Najbliższy budynek mieszkalny zlokalizowany jest w odległości 180 m od wydzierżawionej działki, następny w odległości ok. 400 metrów. Teren jest wyrównany i częściowo utwardzony betonem. Nie stwierdzono w pobliżu cieków. Technologia stosowana w wytwórniach mas bitumicznych jest na takim poziomie, iż faktycznie nie istnieje możliwość zanieczyszczenia wód powierzchniowych i podziemnych. Mobilna wytwórnia posiada wymagane prawem pozwolenie w zakresie ochrony środowiska, natomiast ustalenie, czy dotrzymywane są warunki określone w pozwoleniu, możliwe jest dopiero po uruchomieniu urządzenia".

Brak podstaw

do żądania

Najważniejsze fragmenty odpowiedzi wójta gminy na list posła Ryszarda Nowaka:

"Kopalnia jest spółką działającą na podstawie ustawy kodeks spółek handlowych z 2000 roku, określającej obowiązki wspólników, zasady wykonywania zarządu i sprawowania nadzoru. Wydanie przez wójta arbitralnych zakazów czy nakazów w stosunku do przedsiębiorcy, czego domaga się poseł, jest prawnie niedopuszczalne. Z dokumentów wynika, że mobilna wytwórnia mas bitumicznych, która ma podjąć pracę na terenie kopalni w Klęczanach, składająca się z kilku współpracujących ze sobą naczep, jest zakwalifikowana nie przez gminę, ale przez właściwe organy, jako pojazdy w rozumieniu prawa o ruchu drogowym. Brak jest podstaw do żądania prowadzenia postępowania w celu uzyskania pozwolenia na budowę".

Emisja

spełnia

Fragment decyzji Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu, dopuszczającej poziom emisji z mobilnej wytwórni mas bitumicznych spółki "DROBUD". Została wydana na podstawie przedstawionych danych.

"Emisja zanieczyszczeń z tej instalacji obecnie spełnia standardy emisyjne (…) nie ma potrzeby opracowywania analizy możliwości ograniczenia wielkości emisji do poziomu niepowodującego przekraczanie standardów jakości środowiska i standardów emisyjnych".

"DROGBUD" stara się także o wejście na teren po dawnej bazie CPN w Limanowej Sowlinach. Tam także były protesty ludzi. Tamtejsze starostwo wstrzymało decyzję do momentu rozpoczęcia produkcji, by wówczas dopiero dokonać pomiarów emisji.

"LIMDROG" -

zbawienie

w samorządzie

Firma "LIMDROG" produkująca masę bitumiczną na drogi w podlimanowskich Przylaskach zwróciła się do wójta gminy Chełmiec o rozważenie decyzji wprowadzenia produkcji asfaltu w Klęczanach i podjęcie działań "dla dobra powiatu limanowskiego i sądeckiego".

"To co wiedzieliśmy z wcześniejszych rozmów, staje się rzeczywistością" - napisał do wójta prezes limanowskiej spółki Andrzej Szkarłat. "Dla rozeznania problemu byliśmy na rozmowie z panem Zmieniewiczem w Klęczanach. Argumentacja, to same dodatnie strony dla kopalni surowców skalnych - zatrudnienie paru ludzi i odbiór 70 proc. materiałów. Dla nas argumentacja nietrafna. Przedsiębiorstwo nasze odebrało z Klęczan materiałów kamiennych na sumę ponad 1,2 mln zł. Podobno byliśmy na pierwszym miejscu odbioru wśród klientów. Odebraliśmy łącznie 45 tys. ton grysów i tłucznia. Swoim działaniem prezes chce się pozbyć takiego jak my klienta. A czy ten materiał, którego my nie odbierzemy, weźmie firma z woj. podkarpackiego? Wątpliwe. Musiałaby wygrać w przetargach w stu procentach robót. A to chyba niemożliwe. Również grysy piaskowcowe nie spełniają wymogów norm w masach bitumicznych dobrej jakości. Ograniczenie robót dla firm drogowych powiatu sądeckiego i limanowskiego doprowadzi również do ograniczenia zatrudnienia. Co więc da zatrudnienie kilku osób w stosunku do ilości, którą trzeba będzie zwolnić. Poprawi to statystykę bezrobocia? Na pewno nie. Gdzie firma zarejestrowana na terenie woj. podkarpackiego będzie płaciła podatki? Czy powiat sądecki będzie coś z tego miał?".

Pięćdziesiąt

kilometrów

- Nie ograniczam rynku zbytu na nasz materiał skalny, przeciwnie, zabiegam, by go sprzedać jak najwięcej - powiedział nam prezes kopalni Jerzy Zmieniewicz w odpowiedzi na pismo prezesa Szkarłata. Prezes potwierdza, że umową ze spółką podkarpacką zakłócony został podział wpływów na lokalnym rynku wytwórców surowca do budowy dróg. Chodzi o ważne w tej produkcji pięćdziesiąt kilometrów.

Pięćdziesiąt kilometrów przyjmuje się umownie za odległość, na jaką można wozić masę bitumiczną, zanim straci swoją wartość użytkową. Prezes z Klęczan przytacza na to przykład. Jedna z firm wygrała lokalny przetarg na budowę drogi w gminie. Nie mając własnego asfaltu, zwróciła się do miejscowego wytwórcy o możliwość zakupu. Ten odmówił. Postanowiła zwozić asfalt aż z Dębicy. Droga była na tyle kiepska, że jej wykonanie reklamowano.

Obecnie na terenie od Nowego Sącza do Tymbarku pracują trzy wytwórnie. Nie mogą z racji technologicznych pracować dla potrzeb budowy krajowych autostrad, tylko muszą walczyć o skromne zlecenia miejscowych samorządów. Podzieliły więc rynek na strefy wpływów. Wejście nowego, tańszego producenta do Klęczan i najprawdopodobniej także do Sowlin w Limanowej, rozbija ten układ. Stwarza zagrożenie. To jest poważny problem ekonomiczny i społeczny, z którym mają się zmierzyć w czwartek radni z gminy Chełmiec.

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie